Do Rzeszowa przyjechały elektryczne MAN-y. Czy miasto je kupi? [FOTO]

0
Reklama

Cena zawrotna, bo aż 2 mln zł, ale władze Rzeszowa uważają, że nie można oszczędzać na zdrowiu mieszkańców. 

 

W środę do Rzeszowa przyjechały dwa najnowsze produkty niemieckiego koncernu MAN, których nie ma jeszcze na polskich drogach: 12-metrowy autobus Lion’s City i 7-metrowy bus eTGe. Oba elektryczne. Oba od 1 października br. powstają w Starachowicach, w dawnej fabryce Stara, którą kilkanaście lat temu kupił MAN. 

Pierwszym miastem w Europie, który będzie miał nowe elektryczne MAN-y, jest Hamburg. Tam wkrótce będzie jeździć 20 takich pojazdów. W Polsce być może to właśnie Rzeszów będzie pierwszym miastem, który zacznie używać e-MANy. Ich cena może zwalać z nóg – 2 mln zł i w górę, ceny e-busów zaczynają się od 100 tys. euro. 

Będą, jak lwy

To nie przypadek, że MAN akurat w Rzeszowie chwali się swoimi kolejnymi “dziećmi”. W przyszłym roku miasto zamierza ogłosić przetarg na zakup łącznie 60 autobusów elektrycznych. 10 już jeździ po rzeszowskich ulicach – to “elektryki” Solarisa”. Na początku miasto chce kupić 20 e-autobusów, potem kolejnych 40. 

MAN liczy, że zgarnie część tego tortu. – Startujcie w przetargu – zachęcał przedstawicieli firmy Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa. – Będziemy walczyć, jak lwy. Jak w tym logo, które mamy na przedzie autobusu – wszystkimi pazurami i zębami – żartował Zbigniew Piękoś, kierownik regionalny ds. sprzedaży autobusów w MAN-ie. 

– Autobus z wyglądu jest piękny. Myślę, że w eksploatacji również będzie tani – zainteresował się prezydent. 

– Zdecydowanie tani – zapewniał Zbigniew Piękoś. 

– Tylko cena… – postawił jeden z warunków prezydent Ferenc.

– No… – zawiesił wymownie głos kierownik Piękoś.  

Ale władze Rzeszowa zapewniają, że miasto nie będzie grało roli skąpca. – Ekologia. Zdrowie mieszkańców jest najważniejsze – mówi Tadeusz Ferenc. Szczególnie, że w planach miasto ma kupno też autobusu wodorowego i z państwową spółką Lotos zamierza podpisać list intencyjny w sprawie produkcji i wytwarzania wodoru na potrzeby Rzeszowa. 

Na miarę pandemii 

Wracając do elektrycznego MAN-a, ten który był w środę prezentowany przed ratuszem, został wyprodukowany z myślą o rynku niemiecko-francuskim. Autobus ma wysoko umieszczony dach i bardzo szerokie okna, fotele wykonane są z ekologicznego skaju, niemalże całe wnętrze powstało w technologii szkła hartowanego, nie z blach czy tworzyw.

Elektryczny “lew” niemieckiego koncernu jest w stanie pomieścić 84 pasażerów, miejsc siedzących jest 29, ale ich liczba może być zwiększona do 31, w zależności od życzenia klienta. – W podłogach nie ma żadnych poręczy, autobus łatwo wyczyścić. To ważne szczególnie w czasie pandemii – wylicza zalety pojazdu Robert Ignaś, menedżer z MAN-a.

Zapewnia, że autobus, który trafi na polski rynek, będzie się w niewielkim stopniu różnił od tych pojazdów, które trafią na eksport. – Oświetlenie wykonane jest w technologii LED. Autobus posiada “asystenta” skręcania, ostrzega przed pieszymi i rowerzystami, sczytuje znaki drogowe – zachwala Ignaś. 

Pojemna bateria

MAN-owski “lew” ma jeszcze coś, czego nie ma konkurencja – bardzo pojemną baterię (480 kWh), która w teorii pozwala na przejechanie nawet 400 km. MAN daje natomiast 6-letnią gwarancję na przejechanie na jednym doładowaniu 270 km, bez względu na pogodę. – Bez konieczności ładowania baterii na stacjach pośrednich – podkreśla Zbigniew Piękoś. 

Na stacjach pośrednich, czyli takich z jakich obecnie korzysta Solaris – przy dworcu PKP. MAN-owi wystarczy nocne ładowanie (około trzech godzin), by potem autobus mógł jeździć przez cały dzień. Bateria w elektrycznym MAN-ie działa na zasadzie technologii “start – stop”. Energia jest odzyskiwana przy hamowaniu autobusu. 

Ponadto, “lew” jest chłodzony i ogrzewany elektrycznie, a w skrajnych warunkach (np. mróz) dostaje wsparcie zwykłego diesla, by nie marnował e-paliwa. Technologia zastosowana w MAN-ie zachwyciła fachowców z Zarządu Transportu Miejskiego w Rzeszowie. Czy miasto postawi właśnie na produkt niemieckiej firmy? Nie wiadomo.

Kilka e-busów? 

W przyszłym roku MAN zamierza wyprodukować demonstracyjnego “lwa” do testowania na polskich ulicach, m.in. w Rzeszowie. Ale ZTM chętnie kupiłby także e-busy. – Sprawdzałyby się one na wąskich ulicach, tam gdzie nie mogą wjechać duże autobusy. Będziemy władzom miasta rekomendować zakup kilku busów – zapowiada Anna Kowalska, dyrektor ZTM. 

– Ładowanie baterii do 80 procent trwa do 45 minut, do 100 procent – pięć godzin. Na jednym doładowaniu bus przejedzie ok. 120-130 km. Ma 20 miejsc – 9 siedzących i 11 stojących plus miejsce na wózek inwalidzki – mówi Erwin Cichy, regionalny doradca handlowy w rzeszowskim oddziale MAN-a.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: