Zdjęcie Pixabay
Reklama

Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności dla 34-letniego Grzegorza G., który w 2016 roku brutalnie zamordował będącą w ciąży 25-letnią Jolantę Ś. z Dębicy. 

O prawomocnym już wyroku poinformowało Polskie Radio Rzeszów. “Uzasadnienie orzeczenia, podobnie jak większość procesu było utajnione” – podała rozgłośnia. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie utrzymał wyrok I instancji, który 8 marca 2019 r. wydał Sąd Okręgowy w Rzeszowie.         

34-latek został też na 8 lat pozbawiony praw publicznych, rodzicom zamordowanej Jolanty Ś. ma zapłacić łącznie 500 tys. zł zadośćuczynienia oraz naprawić szkodę pracodawcy, któremu ukradł wartościowy sprzęt elektroniczny. G. pierwszy wniosek o przedterminowe zwolnienie z więzienia będzie mógł złożyć po odbyciu 20 lat kary.

Grzegorz G. został skazany za brutalne zabójstwo, do którego doszło w maju 2016 roku. Jolanta Ś. była jego szwagierką, miał z nią romans. Kobieta wynajmowała mieszkanie w Dębicy. Spodziewała się dziecka, którego ojcem był Grzegorz G. Mężczyzna postanowił ją zamordować.

Jak ustaliła Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie, w maju 2016 r. pod pretekstem wspólnego robienia zdjęć, Grzegorz G. zwabił 25-latkę w okolice Straszęcina na teren gminy Żyraków w powiecie dębickim w pobliżu autostrady A4. Tam doszło do kłótni. Mężczyzna zepchnął kobietę z około 15-metrowego nasypu, a po upadku zadał jej cegłą kilka uderzeń w głowę.

Potem zwłoki przeniósł do bagażnika samochodu. Po drodze zatrzymał się i dodatkowo wbił kobiecie nóż w szyję. Przez cztery dni zwłoki Jolanty Ś. woził w bagażniku auta, a potem wywiózł je do lasu pod Ropczycami, gdzie zakopał na głębokości pół metra. Miejsce ukrycia ciała G. oblał środkiem chemicznym, by nie odkopały go zwierzęta.

Przez długie miesiące rodzina Jolanty Ś. nie wiedziała, że kobieta nie żyje. W sierpniu 2016 roku zgłosiła zaginięcie 25-latki. W listopadzie tego samego roku Grzegorz G. okradł swojego pracodawcę. Zniknął również sam mężczyzna, jego zaginięcie 21 listopada zgłosiła żona. Wpadł kilka dni później. Wtedy okazało się, że G. brutalnie zamordował Jolantę Ś. 

Gdy 25-latka nie żyła, Grzegorz G., podając się za nią, wysłał do rodziny kobiety SMS, że Jolanta Ś. sprzedała swoje dziecko, a sama nie chce być poszukiwana. Wyszło też na jaw, że z konta kobiety wybrał ok. 17 tys. zł.   

34-latek przed sądem odpowiadał za zabójstwo kobiety, kradzież samochodu, fałszowanie dokumentów, próbę wyłudzenia pieniędzy (ok. 5000 zł) od dwóch osób podszywając się pod zmarłą Jolantą Ś. i próbę ucieczki z sądu.

Grzegorz G. na początkowym etapie prokuratorskiego śledztwa przyznał się do zarzutów, pod koniec postępowania zaprzeczył, że zabił kobietę, twierdził, że kobieta zmarła na skutek nieszczęśliwego upadku. W pierwszym procesie sędzia Tomasz Wojciechowski, uznał, że G. dopuścił się zabójstwa z “motywacji zasługującej na szczególne potępienie”. 

– Z dnia na dzień okazywało się, że Grzegorz G. to co najmniej dwulicowy człowiek. Z pozoru grzeczny i uprzejmy. Z czasem okazało się, jak bardzo dużo zła wyrządził wokół siebie – mówił po pierwszym procesie Łukasz Harpula, szef Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: