Jest, jest, jest genialny pomysł na przebój turystyczny roku. Obwożenie piętrowym, wycieczkowym autobusem po Rzeszowie. To prawdziwa petarda wystrzelona za szybko, bo nie w prima aprilis.

Proponowany przebieg wycieczki.

Wsiadamy pod Urzędem Marszałkowskim. Piękne to gmaszysko z cyrkiem w środku im. Latającego cyrku Monty Pythona. A naprzeciwko jeszcze piękniejsza budowla. Katowice mają podobną i też są dumne. Jak pewna znana partia, miała przejąć stery rządzenia, to wg obiecanek miało tam pracować 100 urzędników. Kochana wycieczko, zgadnijcie ile osób pracuje teraz w Urzędzie Wojewódzkim?

A tam Największa Wagina Świata, gdyby nie ona, mieszkańcy by nie mieli o czym ze sobą rozmawiać. W planie przemalowanie jej na różowo i platforma widokowa z windą w środku. Każdy będzie sobie mógł, obcować z bliska.

Jest jeszcze galeria handlowa, trzeba tylko uważać bo pracownicy się skarżą, że jak pociąg z tyłu przejeżdża, to muszę meble trzymać, co by się od ściany za bardzo nie odsunęły. Jakiś jasnowidz straszył, że się zawali, ale jeszcze stoi. Podziwiajmy czym prędzej.

Ameryka, Atlantyk, Europa…

Jedziemy przez rondo Dmowskiego, aleją Piłsudskiego (tak, tak kiedyś też gdzieś będzie rondo Kaczyńskiego i aleja Tuska). Mijamy „napowietrznego okrąglaka” po którym trzeba chodzić dookoła. Dłużej. Dla zdrowia. Ale tu jest Galicja, Podkarpacie, sennie, leniwie, nikomu się nie śpieszy. Po drodze nie wiem czy Państwo zauważyli minęliśmy Amerykę, Atlantyk i Europę. Wszystko to z myślą o turystach krajowych, aby nie musieli szwendać się po świecie.

Skręcamy obok hali targowej, gdzie kiedyś stały „szczęki”, ale proszę się nie bać, już nie straszą. W oddali mijamy wieże Eiffla. To nic, że ciut ciut krótsza, za to się na nią nie wjeżdża i można zaoszczędzić trochę grosza. Będzie na suweniry; szklankę, breloczek czy coś.

Jedziemy wzdłuż pięknego Wisłoka przy którym powstaje rzeszowski Dubaj. Wysokościowce, apartamentowce, Im wyżej tym lepiej, bo czasem lubi rzeczka wylać. W tle widzą Państwo hangar na dźwigi, o przepraszamy teraz to jest hala sportowa.

Pomykamy sobie ulicą Hetmańską, aż tu nagle „bura telefoniczna” od władz miasta, trzeba zawrócić na Gay Bridge. Zrobiony solidnie, aby żaden narodowiec nie mógł sobie od tego mostu szluga odpalić.

Operator dostał z liścia

Wjeżdżamy na aleję Rejtana, a po lewej proszę zwrócić uwagę na kicz sakralny, w postaci akademickiego kościoła. Ten budynek jest już pokazywany studentom architektury na całym świecie. Na wykładzie pt. jak nie projektować.

Powoli ukazuje się nam Nowe Miasto z Nowymi Galeriami. Kolorystyka blokowiska odpowiada zapotrzebowaniu mieszkańców na pastelową pstrokaciznę. Z braku pieniędzy, parterów nie okraszono potłuczonym kolorowym szkłem i talerzami. W tym czasie jak to malowali, Wydział Architektury Urzędu Miasta przebywał na szkoleniu w Ułan Bator.

Przemykamy dalej, mijając po prawej socrealizm w architekturze na Dąbrowskiego. Ale wycieczka domaga się wrażeń ekstremalnych. Oglądała „TVN Uwaga” o niebezpiecznych osiedlach w Polsce. I tam był odcinek, że takie jest w Rzeszowie. Baranówka się nazywa. „Bezpiecznie” prawie jak na Nowej Hucie, a operator kamery dostał z liścia. Niestety jesteśmy w dzień i na kładce dla pieszych nic się nie dzieje (towarzystwo jeszcze śpi albo obstawia w bukmacherce). Za to za warzywno – owocowymi budami czają się pochowani policjanci, wypisując mandaty za przechodzenie pod kładką w cenie 50 zł. Taka miejscowa atrakcja. Kto chętny na pamiątkowy kwitek?

Głodni?

To wracamy czym prędzej do centrum, na stacje, na zapiekanki. Tylko nie narzekać, że paskudne, ważne ze są kultowe. I nie grymasić, spróbować. Poprosić o dodatkową porcję kukurydzy. Okolica dworcowa jest przeurocza, najlepsza okazja na pamiątkową focie. Po spalonych pieczarkach i pogryzieniu masy seropodobnej trzeba czymś popić. Poleca się jeśli jeszcze działają, bar Kogucik, Ryś albo Kryko. Wrażenia zapachowo – wonne przednie. Przy tym ostatnim jest nawet barierka, aby nie wypaść wprost pod nadjeżdżające „koło”. Kiedyś do niej można było sobie konia przywiązać, ale teraz nie wypada w stolicy innowacji.

Dziękujemy Państwu bardzo. Ala są jeszcze atrakcje w śródmieściu. Ale to już musicie Państwo z buta, piechotą albo na nogach. Autobus tam nie dojeżdża.

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama