Zdjęcie: Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie

Jeszcze we wtorek 38-letnia Justyna S., której ojciec podciął gardło przed biurem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Lubaczowie, opuści szpital.

We wtorek rano do lubaczowskiej prokuratury dotarła informacja, że Justyna S. przeszła w poniedziałek wieczorem operację. Lekarze zaopatrzyli jej 12-centymetrową ranę ciętą szyi. Aktualny stan zdrowia ojca kobiety, 69-letniego Henryka O., jest w tej chwili weryfikowany.

– Policjanci dowiadują się w szpitalu, kiedy będzie możliwe wykonanie czynności z udziałem mężczyzny. Jego córka jeszcze we wtorek zostanie przez nas przesłuchana, jak tylko opuści szpital – mówi Agnieszka Nieckarz-Proszek, szefowa Prokuratury Rejonowej w Lubaczowie. 

Podejrzany i pokrzywdzony

Stan zdrowia Henryka O., mieszkańca Nowego Dzikowa, był poważniejszy, on także przeszedł operację w lubaczowskim szpitalu, gdzie trafiła również jego córka. Prokuratura, po poniedziałkowym zdarzeniu, będzie prowadziła dwa oddzielne postępowania. 

– Pierwsze dotyczyć będzie usiłowania zabójstwa kobiety. Dużo w tym względzie będzie zależało od opinii biegłych z zakresu medycyny, którzy określą stopień obrażeń pokrzywdzonej – wyjaśnia prokurator Nieckarz-Proszek.

– Drugie postępowanie będzie dotyczyło targnięcia się na życie przez ojca pokrzywdzonej. Sprawdzimy, czy ktoś go do tego namawiał. W pierwszym postępowaniu mężczyzna będzie podejrzanym, w drugim – pokrzywdzonym – słyszymy od śledczych.

Przesłuchano pierwszych świadków szokującego zdarzenia przed lubaczowską ARiMR. Na razie nie wiadomo, co było iskrą, że Henryk O. podciął córce gardło nożem, a następnie sobie. – To będziemy wiedzieli po przesłuchaniu kobiety – mówi Nieckarz-Proszek.

Bądź na bieżąco.

Rzeszów News - InstagramObserwuj nas na Instagramie!

Kłótnia na parkingu 

Z ustaleń prokuratury wynika, że przy kłótni między ojcem a córką nie było matki, która towarzyszyła 38-latce w wizycie w biurze ARiMR, a przy której rozegrał się chwilę później dramat. Świadkowie zareagowali dopiero wtedy, gdy Justyna S. zaczęła wołać o pomoc. 

Z informacji, jakie w pierwszych godzinach zebrali śledczy, wynika, że ojciec z córką prowadzą spór o majątek. Henryk O. chciał odwołać darowiznę działek, które kilka lat temu przekazał 38-latce. W tej sprawie oboje spotkali się w biurze ARiMR.

Po wyjściu z budynku agencji, między 69-latkiem a Justyną S. doszło do kłótni, ojciec poderżnął córce gardło nożem, a potem w podobny sposób chciał sobie odebrać życie. Mężczyzna trafił do szpital z rozległą raną ciętą szyi. Kobieta miała lżejsze obrażenia.

Pieniacz i awanturnik 

Do zdarzenia doszło 14 listopada, ok. godz. 13:00. Na ratunek kobiecie ruszył mężczyzna, który w tym czasie stał na parkingu. Na miejscu policjanci zabezpieczyli dwa noże do cięcia palet, trzeci kuchenny w samochodzie Henryka O. Mężczyzna nie był wcześniej karany,

69-latek jest dobrze znany urzędnikom. – Z pieniactwa i robienia awantur z niczego – słyszymy w prokuratorskich źródłach. Córka Henryka O. była formalnym właścicielem działek, przebywała od kilku lat w Anglii, sporną ziemią na co dzień zarząd jej ojciec.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl 

Reklama