Zdjęcie: Facebook.com / Elżbieta Łukacijewska

Wybierzcie ludzi sprawdzonych i doświadczonych – apelują do mieszkańców Podkarpacia politycy KO przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. 

W poniedziałek (13 maja) na rzeszowskim Rynku pojawili się podkarpaccy eurokandydaci Koalicji Obywatelskiej, na czele z liderką listy Elżbietą Łukacijewską. – Te wybory będą o bezpieczeństwie Polski, Podkarpacia, naszych „małych ojczyzn”, przyszłości naszych dzieci i naszych wnuków – mówiła Łukacijewska.

Przypomniała, że Koalicja Obywatelska zabiega o to, by w nowej kadencji PE zostało powołane stanowisko komisarza ds. obronności i została nim osoba z Polski. Pomysł ten poparła niedawno Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej, na majowym Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach.

– Walczymy również o specjalne środki na ochronę naszych granic – mówiła Łukacijewska.  

Jej zdaniem, Polacy w eurowyborach (9 czerwca) będą decydowali o tym, czy chcą wysłać do Brukseli tych, którzy stoją na straży bezpieczeństwa Polski, dla których UE jest przyszłością i szansą, a tymi, którzy chcą „wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej, straszą nią Polskę i Polaków” i „dopuścili rosyjskich agentów wpływu do ważnych tajemnic Polski”.

Łukacijewska nawiązywała w ten sposób do afery wokół Tomasza Szmydta, byłego już sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który na przełomie kwietnia i maja uciekł na Białoruś. Polska prokuratura chce mu postawić zarzuty szpiegostwa i go aresztować. Szmydt poprosił władze Białorusi o azyl polityczny. 

Tak dobrze może już nie być

Kandydaci KO uważają, że nowa kadencja PE będzie wyjątkowa i szczególna, bo będą zapadały decyzje o nowej perspektywie finansowej. – Prawdopodobnie to będzie ostatnia tak dobra perspektywa dla naszego kraju. Ważne jest, by w tych wyborach wybrać osoby doświadczone – mówiła Teresa Kubas-Hul, która startuje z drugiego miejsca KO. 

Według Kubas-Hul, w Parlamencie Europejskim powinny się znaleźć osoby, które będą potrafiły walczyć o jak najwięcej unijnych funduszy dla Polski. Przekonywała, że ludzie KO wiedzą, jak mądrze inwestować fundusze europejskie. – A nie wydawać je tak, jak poprzedni rząd – bez kryteriów, bez jakichkolwiek zasad – zwracała uwagę Kubas-Hul. 

Do mieszkańców apelowała: – Postawcie na ludzi doświadczonych. 

Bądź na bieżąco.

Rzeszów News - InstagramObserwuj nas na Instagramie!

Renata Butryn, ostatnia na euroliście KO, przypomniała, że Koalicja do eurowyborów idzie pod hasłem: „Bezpieczna Polska w silnej Europie”. Mówiła o trwającej już ponad dwa lata wojnie na Ukrainie, którą rozpętała Rosja. – Jeżeli Ukraina ją przegra, staniemy się celem Rosji – uważa Butryn, dlatego jej zdaniem UE musi zwiększyć wydatki na obronność. 

– Będziemy stawiać na rozwój bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni, techniki, rozwój przemysłu obronnego zintegrowanego z przemysłem europejskim. Na to muszą się znaleźć konkretne fundusze – stwierdziła Renata Butryn. 

Być głosem nie tylko Polski 

Sytuację na granicy polsko-ukraińskiej zna dobrze Marcin Piotrowski (ósmy na liście KO), który działa w fundacji Folkowisko, wspierającej ukraińskich uchodźców. Piotrowski mieszka ok. 15 km od granicy. – Wszyscy muszą wziąć odpowiedzialność za ochronę naszej granicy, za jej wzmacnianie. Będziemy głosem w Niemczech, Holandii, czy Hiszpanii – zapewnia. 

Jolanta Kaźmierczak, trzecia na liście KO, uważa, że Polska musi też zadbać o swoje bezpieczeństwo energetyczne. – Polska „stoi” teraz fotowoltaiką i pompami ciepła, ale nie mamy nośników tej energii i miejsc do przechowywania wyprodukowanej energii – Kaźmierczak zapewniała, że KO będzie walczyć o pieniądze na budowę magazynów energii.

– Polska też musi postawić na atom. Musi być synergia energii odnawialnej z przyszłą technologią jądrową – uważa Jolanta Kaźmierczak. 

Węgry osłabią koalicję antyputinowską

Marek Przywalny, siódmy na euroliście KO, zwrócił uwagę, że jak największa reprezentacja Koalicji w PE jest potrzebna, by w Brukseli wzmacniać „koalicję antyputinowską”. Politycy KO obawiają się, że mogą ją osłabiać Węgry, które od 1 lipca przejmują od Belgii na pół roku unijne przewodnictwo. – To będzie 6 miesięcy bez postępu – prognozuje Przywalny. 

Przypomniał jednocześnie, że od 1 stycznia 2025 roku Polska będzie sprawowała prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Trio prezydencji tworzyć będzie wspólnie z Danią i Cyprem, tak jak to było za pierwszym razem w 2011 roku. 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama