Zdjęcie: Tomasz Modras / Rzeszów News
Reklama

– Tych imprez nie powinno się organizować tak, że całe miasto stoi w korku – uważają rzeszowscy kierowcy. Postulują, by miasto biegaczy wyprowadziło poza centrum. 

W miniony weekend (6-7 października) w Rzeszowie odbyły się dwie imprezy biegowe: w sobotę Bieg na Piątkę, w niedzielę 6. PKO Maraton Rzeszowski. Ich trasy były wytoczone m.in. przez ulice w centrum miasta. Jak łatwo się domyśleć, na wiele godzin musiał być zamknięty ruch. Pan Jacek, Czytelnik Rzeszów News, który mieszka w centrum miasta, był „ofiarą” drogowego „armagedonu”.  

„Miałem problem, żeby wyjechać z centrum. Ktoś tak „mądrze” to zaplanował, że wszystkie ulice wokół Słowackiego były zamknięte i strażnik miejski z łaską mnie przepuścił na „most tęczowy”, którym dalej przez Rejtana, utknąłem w korku na Powstańców Warszawy. Na PRz dojechałem po godzinie. Kto jest odpowiedzialny za zamknięcie całego centrum miasta?” – pytał w liście do naszej redakcji pan Jacek.

Sparaliżowane były również ulice Dąbrowskiego i Hetmańska. Kierowcy twierdzą, że podawane przez miasto informacje o tym, jakie ulice będą zamknięte podczas imprez biegowych, nie do końca były prawdziwe. Zamknięte były także ulice Słowackiego i Matejki, choć o tym wcześniej nie ostrzegano.

Weekendowe zamykanie ruchu w centrum Rzeszowa zdarza się coraz częściej. Imprez biegowych przybywa. Biegacze się cieszą, kierowcy rwą sobie włosy z głowy. „Wynieście się na obrzeża miasta. Nikomu nie będziecie przeszkadzać” – apelują kierowcy do biegaczy. 

Reklama

Bądź na bieżąco.

Rzeszów News - Google NewsObserwuj nas na Google News!

„Nie można było tego rozdzielić na dwa weekendy? Sobota i niedziela – dzień po dniu – zablokowane miasto. Zero kompromisów, więc nie ma się co dziwić, że wzbudza to agresję i niechęć do organizatorów” – piszą w komentarzach nasi Czytelnicy. Podobnych opinii jest dużo więcej. „Biegacze swoim hobby „terroryzują” całe miasto”  – dodają inni.

Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa, uważa, że pretensje kierowców są przesadzone. – Pamiętam, jak kilka lat temu rozpoczynaliśmy imprezy biegowe. Frekwencja na nich była znikoma. Z czasem udało się sprawić, że biegi w Rzeszowie wpisały się w kalendarz takich imprez w Polsce. Przyjeżdża do nas coraz więcej zawodników z zagranicy. W zawodach bierze udział po kilka tysięcy osób – mówi Chłodnicki. 

Dla ratusza to reklama Rzeszowa, a poza tym bieganie to moda, moda zdrowa. Planów przeniesienia biegaczy poza centrum miasta nie ma. – Wśród biegaczy zapewne są też kierowcy. Jesteśmy przekonani, że do tych utrudnień podchodzą ze zrozumieniem. Poza tym, nawet jeżeli nie biegają, to może zaczną, a jeśli nie, to chociaż będą kibicować – dodaje Maciej Chłodnicki. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama