Zdjęcie: Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia
Reklama

Kuriozalna sytuacja w Rzeszowie związana z nawoływaniem, by w okresie epidemii koronarowirusa zostać w domu i korzystać z e-recept. Poniżej list Mirosława, Czytelnika Rzeszów News. 

W piątek po południu rozbolało żonę gardło, dwa tygodnie wcześniej miała anginę. Baliśmy się zostawić to na weekend, więc zadzwoniła do jednej z rzeszowskich przychodni, do której należy, by umówić poradę telefoniczną. Tam dowiedziała się, że lekarz udziela porad telefonicznie, ale nie ma e-recept i po receptę papierową trzeba przyjechać do przychodni.

Zadzwoniłem do Narodowego Funduszu Zdrowia, tam wielkie zdziwienie. Według informacji NFZ, wszystkie rzeszowskie przychodnie zgłosiły, że wystawiają e-recepty. Zadzwoniłem znowu do przychodni, dowiedziałem się, że e-recepty wystawia tylko kilku lekarzy. Pozostali nie, ustawa przewiduje rok na wdrożenie e-recept, więc korzystają z recept papierowych i że jeżeli mi nie odpowiada takie rozwiązanie, to mogę zmienić lekarza.

Wchodzenie do przychodni w obecnym czasie budzi lęk. Odbiór recepty, muszę przyznać, bezinwazyjny. Po wejściu do przychodni, dwie kobiety wydawały koperty w mocno ograniczonym czasie – od godz. 17:30 do 18:00. 

Teraz nasuwa się pytanie: ilu rzeszowskich lekarzy wystawia dzisiaj e-recepty? Bo jeżeli jest tak, jak w naszym przypadku, to spoty reklamowe, ulotki, w których nawołuje się, by w związku z epidemią koronawirusa zostać w domu i korzystać z e-recept, są wyrzucaniem pieniędzy w błoto. 

Mirosław, Czytelnik Rzeszów News

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: