Zdjęcie: Anna Magda / Urząd Marszałkowski w Rzeszowie
Reklama

Marszałek podkarpacki i dyrekcja szpitala odpierają zarzuty zwolnionych z KSW nr 1 neurologów. – Skompromitowali się  – krytykuje lekarzy Władysław Ortyl.

W poniedziałek poinformowaliśmy, że pięcioro lekarzy neurologii, którzy stracili pracę w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 1, zwróciło się o pomoc prezydenta RP Andrzeja Dudę. List, który napisali do głowy państwa, zawiera poważne zarzuty. Zwolnieni lekarze oskarżają w nim marszałka Władysława Ortyla i dyrektora szpitala Janusza Ławińskiego o niszczenie ośrodka i działanie na szkodę pacjentów. 

Zdjęcie: Anna Magda / Urząd Marszałkowski w Rzeszowie

W środę marszałek zwołał konferencję prasową, na której odniósł się do wspomnianego listu. Na początku stwierdził, że nie należy zajmować prezydenta sprawami, które można wyjaśnić „na poziomie województwa”. 

Przyznał jednak, że wniosek o zawieszenie kliniki neurologii, który dyrektor Ławiński złożył u wojewody, i za który wojewoda chce Ławińskiego ukarać, zawierał błędy. M.in. nie dawał wojewodzie przewidzianych 30 dni na jego rozpatrzenie.

Dlaczego? Miał być złożony w pośpiechu. Dyrektor szpitala chciał rzekomo uniknąć sytuacji, w której oddział covidowy (klinika neurologii stała się nim jesienią 2020 roku) przekształcono by z powrotem w klinikę neurologii, a następnie w klinikę psychiatrii, co byłoby kosztowne.

– Wniosek został wycofany – skwitował marszałek Ortyl. – Ale nie wycofujemy się z reform w szpitalu przy ulicy Szopena – dodał. 

Oznacza to, że ostatecznie klinika neurologii w KSW nr 1 nie zostanie zawieszona, a całkowicie zlikwidowana. To część planu na zmniejszenie zadłużenia szpitala, dzięki któremu mógłby on zostać przekazany Uniwersytetowi Rzeszowskiemu, a co za tym idzie zmieniony w wyczekiwany szpital uniwersytecki. Marszałek nie wyklucza reorganizacji innych klinik.

Dylemat marszałka

– Mamy plan naprawczy złożony do Banku Gospodarstwa Krajowego. I w nim klinika neurologii nie ma racji bytu – oznajmił marszałek podkarpacki. Jeżeli klinika nie zostanie zlikwidowana, bank będzie mógł wypowiedzieć szpitalowi kredyt i zwiększyć jego oprocentowanie. – Nie możemy na to pozwolić – ocenił Ortyl. 

Podkreślił również, że likwidacja neurologii w KSW nr 1 jest konieczna z innego jeszcze powodu. W szpitalu brakuje miejsc dla chorych psychiatrycznie. 

– Mamy obłożenie 115 proc., a zapotrzebowanie sięga nawet 130 proc. Tymczasem neurologia ma 50 proc. obłożenia – przywołał statystki Władysław Ortyl. – Mam więc dylemat, czy zostawić kilkuset pacjentów rocznie bez opieki psychiatrycznej, czy dać prawo kilku neurologom do żalenia się? – zapytał retorycznie.

– Ich list całkowicie mija się z prawdą. Jego autorzy się skompromitowali. Mamy do czynienia z pożal się boże kliniką i pożal się boże lekarzami – skrytykował neurologów marszałek. 

Gorzej niż w szpitalu powiatowym 

Ortyl przypomniał, że w klinice neurologii brakuje ambulatorium, poradni, oddziału udarowego i rehabilitacji, a na badania tomografem i rezonansem pacjenci przewożeni są przez otwarte podwórze. – Nikogo nie obrażając, poziom tej kliniki jest niższy niż w niejednym szpitalu powiatowym. To wstyd – stwierdził ostro. 

Samorząd ma już opinię NFZ-u i Rady Społecznej KSW nr 1 o likwidacji kliniki neurologii i o powiększeniu psychiatrii. Są one pozytywne.  

– Obecnie psychiatria w KSW nr 1 może nawet zagraża bezpieczeństwu. Dlatego jesteśmy bezwzględnie zmuszeni do podejmowania takich działań – powiedział marszałek i zwrócił uwagę, że próba zawieszenia kliniki neurologii przez dyrektora Janusza Ławińskiego nie może posłużyć do odwołania go. 

We wtorek zarząd województwa odrzucił wniosek Komisji Ochrony Zdrowia, Polityki Prorodzinnej i Społecznej, która domagała się odwołania Ławińskiego

Były rozmowy z lekarzami

Zdjęcie: Anna Magda / Urząd Marszałkowski w Rzeszowie

Dyrektor szpitala Janusz Ławiński jest zdziwiony tym, że neurolodzy piszą w liście o nagłych zwolnieniach. To, że plan naprawczy przewiduje likwidację kliniki, miał im sygnalizować jeszcze w 2020 roku. 

– Oddział miał na celu tylko diagnostykę, która wiązała się z kosztami. Wykonanie rocznie 400 tomografów i rezonansów powodowało stratę ok. 1,3 mln zł w ciągu roku – wyjaśnił Ławiński. 

Jego zdaniem klinika nie ma możliwości lokalowych ani organizacyjnych, aby leczyć udary, tak jak chcą tego zwolnieni neurolodzy. – Zimą wyglądało to tak, że pacjenta na wózku albo na noszach, opatulonego trzema kocami, wieziono przez podwórze na drugą stronę obiektu na badania – przypomniał. – A pacjenci z udarami są przecież szczególnej troski, wrażliwi – dodał. 

Ławiński: „Poniżej poziomu”

Ławińskiego list neurologów wyraźnie zbulwersował. Lekarze zasugerowali w nim, że klinika psychiatrii ma ułatwić wejście w zawód synowi Ławińskiego, który niedawno temu zdał egzamin specjalizacyjny z psychiatrii. 

– Mój syn jest na początku drogi lekarskiej, jest rezydentem. To dobry lekarz i jestem z niego dumny. Wtrącanie go w tę całą sytuację jest poniżej poziomu. Pod listem podpisali się lekarze, ale narracja jest chyba z innego źródła – skomentował oburzony dyrektor. 

Przypomniał, że powiększenie kliniki psychiatrii w szpitalu przy ulicy Szopena jest konieczne. – Jako jedyni w powiecie jesteśmy w stanie zapewnić opiekę psychiatryczną. Musimy stworzyć m.in. osobną izbę przyjęć dla pacjentów psychiatrycznych. Ze względu na bezpieczeństwo. Ci pacjenci okaleczają się, uciekają, są zagrożeniem dla postronnych. Nie można przyjmować ich w normalnej izbie – stwierdził. 

Potrzeba psychiatrii

Zdjęcie: Anna Magda / Urząd Marszałkowski w Rzeszowie

Ławińskiemu przyznał rację Dariusz Mazurkiewicz, szef psychiatrii w KSW nr 1. – Mamy 115 proc. obłożenia. Prowadzimy diagnostykę osób pełnoletnich, właściwie bez podziału na kategorie wiekowe. Świadczymy usługi dla innych podmiotów medycznych, dla policji, dla zakładów karnych – wyliczał Mazurkiewicz.

W KSW nr 1 psychiatria zajmuje jedno piętro. Ma tylko 30 zakontraktowanych łóżek. Likwidacja neurologii pozwoliła by tę liczbę podwoić, ale lekarze twierdzą, że bezpiecznym zapasem byłoby dopiero 100 miejsc. 

– Codziennie prosimy kolegów z innych szpitali w regionie o przejęcie pacjentów. Codziennie stajemy przed dylematem, czy pacjenta przyjmować czy nie. To są aspekty czysto ludzkie, humanitarne – ubolewał szef kliniki psychiatrycznej. 

Oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży ma szpital w Łańcucie. Tam łóżek jest 24. – Ostatnio mieliśmy 36 pacjentów, to drastyczne przekroczenie – zaalarmował Dariusz Mazurkiewicz. Dodatkowo problemem na oddziale dziecięcym jest brak personelu. Tymczasem coraz więcej osób zgłasza się do ośrodka z depresją, zaburzeniami lękowymi i psychozami.

– Sytuacja jest trudna. W Łańcucie są cztery miejsca rezydenckie, ale nikt nie chce na nie przyjść. Psychiatria dziecięca jest zawodem trudnym, także od strony formalno-prawnej. Dlatego w całym kraju mamy poniżej 400 psychiatrów dziecięcych, a na Podkarpaciu 7. To katastrofa – ostrzegł Mazurkiewicz. 

Jego zdaniem niezbędne jest powiększenie i unowocześnienie oddziału, tak aby mógł on szkolić studentów i wzbudzić w nich zainteresowanie psychiatrią dziecięcą. – To są plany długoetapowe, wieloletnie, ale innego wyjścia nie mamy. Musimy zrobić pierwszy krok – podsumował. 

Dramatyczna sytuacja

– Klinika neurologii KSW nr 1 została już raz zlikwidowana, w 2008 roku. Ale przywrócono ją w 2014 roku, kosztem psychiatrii – przypomniała Mariola Zajdel-Ostrowska, dyrektor Departamentu Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej w Urzędzie Marszałkowskim. 

Od tamtej pory psychiatria w szpitalu przy ulicy Szopena miała borykać się z dużymi problemami, w tym z obłożeniem łóżek ponad normę. – Panuje tam dramatyczna sytuacja. Nie ma godziwych warunków. Osoby, które cierpią na zaburzenia psychiczne nie mają warunków do prowadzenia terapii – zrelacjonowała Zajdel-Ostrowska.

Według niej ostatnie lata były stracone zarówno dla psychiatrii, jak i neurologii. Ta pierwsza nie mogła zapewnić pomocy wszystkim potrzebującym, w tej drugiej nie stworzono możliwości leczenia udarów mózgu. – To zupełnie utracony czas. Mogliśmy skorzystać z co najmniej kilku programów operacyjnych dla psychiatrii, a one przepadły – uzasadniła szefowa departamentu zdrowia. 

Stworzenie kliniki psychiatrycznej z prawdziwego zdarzenia, na poziomie tej, jaką oferuje prywatna ochrona zdrowia, miałoby dać dopiero porozumienie z Uniwersytetem Rzeszowskim. 

Zdjęcie: Anna Magda / Urząd Marszałkowski w Rzeszowie

Gutkowski nie wróci?

Na koniec marszałek Władysław Ortyl odniósł się do innego dokumentu. Tym razem autorstwa wicemarszałka Stanisława Kruczka.

Kruczek przekazał, że prof. Krzysztof Gutkowski, który w tajemniczych okolicznościach stracił pracę w KSW nr 1 jesienią 2020 roku, został niesłusznie oskarżony o „łapówkarstwo”. 

„1 lipca otrzymałem postanowienie Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie. Osoba podpisana pod szkalującym profesora pismem nigdy nie była pacjentem szpitala ani profesora” – napisał Kruczek. „Komu zależy na wytwarzaniu takich niezgodnych z prawdą dokumentów?” – pytał dalej wicemarszałek. 

– Prokuratura ustaliła, że autor pisma nie był pacjentem szpitala w 2020 roku. Mamy jednak potwierdzenie od dyrektora szpitala, że ta osoba w ogóle była pacjentem szpitala. I niebawem zwrócimy się do prokuratury, aby ponownie i starannie rozpatrzyła sprawę – zapowiedział Władysław Ortyl. 

– Mam obowiązek zweryfikować każdą skargę, która do mnie trafia, nawet anonimową. A ta anonimowa nie była – przypomniał Ortyl. – W żadnym wypadku pismo nie było szkalujące, informowało tylko o możliwych działaniach nielegalnych, dlatego musiałem skierować je do służb – uzasadnił marszałek. 

Zaznaczył także, że pismo trafiło do niego po tym jak prof. Gutkowski został zwolniony. – Są inne nieprawidłowości, jest ich konkretnie pięć. Trwa ich wyjaśnianie – zakończył. 

Dyrektor KSW nr 1 Janusz Ławiński zapewnił z kolei, że klinika gastroenterologii, której kierownikiem był Gutkowski, „działa i rozwija się bardzo dobrze”. 

marcin.czarnik@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: