Rośnie liczba przeciwników budowy spalarni w Rzeszowie. Mieszkańcy twierdzą, że urzędnicy, wydając na nią zgodę, nie powiedzieli wszystkiego, co się kryje za inwestycją.

Pod protestem o wstrzymanie planów budowy spalarni przy ul. Ciepłowniczej podpisało się już ponad 2 tys. osób. Inwestycję chce zrealizować Elektrociepłownia Rzeszów wchodząca w skład państwowego molocha, jakim jest Polska Grupa Energetyczna.

Ratusz dał zielone światło dla inwestycji jeszcze w ubiegłym roku – 4 kwietnia, ale wtedy protestów nie było. Nasiliły się w ostatnich miesiącach. W tej chwili inwestor jest na etapie wyboru firmy, która wybuduje spalarnię. Zgłosiło się 5 chętnych – z Włoch, Niemiec, Francji, Raciborza i Warszawy.

– Dopiero po zakończeniu procedury przetargowej, będziemy mogli przekazać informację o wartości inwestycji – mówi Iwona Paziak, rzecznik prasowy PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna.

Nieoficjalnie mówi się, że spalarnia może kosztować ok. 300 mln zł. Ma być uruchomiona w połowie 2018 r. Co ciekawe, w dokumentacji nie ma słowa o spalarni, która formalnie nazywana jest „instalacją termicznego przetwarzania z odzyskiem energii”. Spalarnia ma przetwarzać ok. 100 tys. ton odpadów komunalnych na prąd i ciepło dla Rzeszowa.

Nieznane wzbudza strach

Mieszkańcy osiedli sąsiadujących z przyszłą spalarnią nie chcą jej na oczy widzieć i protestują przeciwko inwestycji. Obawiają się o swoje zdrowie. Strach podsycają wyniki badań z Wielkiej Brytanii, Belgii i Francji, do których mieszkańcy dotarli na własną rękę.

Według badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii dzieci urodzone w pobliżu spalarni odpadów, podobnej do tej, która ma powstać w Rzeszowie, miały o 12 proc. częściej wady serca i o 17 proc. rozszczepienie kręgosłupa.

Matki mieszkające w pobliżu krematoriów miały o 4 proc. częściej martwe porody. W Belgii badania na 88 rodzinach, czyli 281 osobach mieszkających w pobliżu spalarni odpadów komunalnych, wykazały pięciokrotny wzrost zachorowalności na raka oraz wzrost liczby alergii, zapalenia oskrzeli i chronicznych przeziębień w porównaniu ze średnią krajową.

– Spalarnia to jedna rzecz, a druga to odpady ze spalania. One mogą dostać się do wód gruntowych, mogą wraz z deszczem odparować i przenieść się z wiatrem. Nie wiem, czy miasto jest przygotowane na składowanie tych odpadów. W Austrii takie odpady przechowuje się w obszarach, gdzie składowane są odpady radioaktywne, więc to poważny problem – mówi 35-letni pan Krzysztof, zaangażowany w protest przeciwko spalarni.

To ekologiczna inwestycja?

Inwestor przekonuje, że spalarnia będzie bezpieczna dla środowiska i nie będzie stanowiła zagrożenia dla zdrowia mieszkańców. Iwona Paziak zapewnia, że ich firma jest odpowiedzialna.

– Jesteśmy przekonani, że najlepszym rozwiązaniem jest prewencja i ochrona środowiska, niż naprawianie skutków braku takiej ochrony tj. wypłaty odszkodowań – mówi rzeczniczka firmy. Paziak twierdzi, że spółka wykonała szereg inwestycji, które sprawiły, że w rejonie Elektrociepłowni Rzeszów radykalnie zmniejszyło się zanieczyszczenie powietrza.

Budowa spalarni ma być „kolejnym działaniem proekologicznym na terenie Rzeszowa” prowadzonym przez PGE. Inwestor twierdzi, że spalarnia zapewni miastu energię i ciepło a także zmniejszy się liczba śmieci, którą Rzeszów wywozi na wysypisko w Kozodrzy. Jest tam jednak coraz mniej miejsca. Rzeszów produkuje rocznie ok. 70 tys. t śmieci.

– Odzyskana energia z odpadów komunalnych może zapewnić w okresie letnim ciepło dla przygotowania wody użytkowej dla całego miasta Rzeszowa – twierdzi Iwona Paziak.

Trwa zbiórka podpisów

Mieszkańcy boją się, że w rzeszowskiej spalarni będą utylizowane śmieci nie tylko z miasta, ale też z całego województwa podkarpackiego i miejscowi urzędnicy nie będą mieli nad tym żadnej kontroli. Protest przeciwko budowie spalarni, który trafił do prezydenta Rzeszowa, podpisało już 2 tys. osób. Kolejne podpisy zbierane są TUTAJ.

Mieszkańcy twierdzą, że nie zostały przeprowadzone konsultacje społeczne, a sposób w jaki ratusz informował o inwestycji jest „zakamuflowaniem istoty przedsięwzięcia” i próbą uniknięcia protestów.

Na jednym z ostatnich spotkań z mieszkańcami, Grzegorz Pelczar, dyrektor Elektrociepłowni Rzeszów, przekonywał, że podobne spalarnie działają od lat 60. i 70. w Wiedniu niedaleko osiedli mieszkaniowych.

Inwestor twierdzi, że rzeszowska spalarnia będzie spełniała najwyższe kryteria w zakresie norm ochrony środowiska i powstanie ona na bazie najlepszej dostępnej techniki tzw. BAT (Best Available Techniques), co jeszcze bardziej zmniejszy dopuszczalną emisję zanieczyszczeń.

– W Rzeszowie instalacja będzie bardziej zaawansowana niż wiedeńska – zapewnia Iwona Paziak.

Interes inwestora ważniejszy?

Mieszkańcy zastanawiają się też, jak zostaną zabezpieczone odpady niebezpieczne typu bateria, żarówka, butelka plastikowa, które będą wmieszane razem z odpadami mokrymi, które mają być utylizowane w spalarni.

Inwestor twierdzi, że na takie sytuacje będzie przygotowany. Niewielka ilość odpadów niebezpiecznych trafiałaby do specjalnych pojemników i wywożono by je do zakładów zajmujących odzyskiem i utylizacją.

W przypadku stwierdzenia dużej ilość odpadów, samochody nie zostaną wpuszczone na teren spalarni. Jak na razie to tylko teoria. Prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc zapowiedział, że 4 listopada spotka się z protestującymi mieszkańcami.

„Apelujemy, aby władze Miasta Rzeszowa w kontekście budowy tego typu inwestycji w pierwszej kolejności miały na względzie życie i zdrowie mieszkańców oraz stan otaczającego ich środowiska, nie zaś partykularne interesy inwestorów” – czytamy w proteście mieszkańców.

Mają wsparcie prokuratury, która wszczęła śledztwo w sprawie spalarni. Prokuratura bada, czy urzędnicy nie przekroczyli swoich uprawnień, nie informując mieszkańców odpowiednio wcześniej o planowanej inwestycji.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama