Zdjęcie: KWP Rzeszów
Reklama

Kilkadziesiąt tysięcy złotych straciło troje mieszkańców Rzeszowa. Pieniądze wyciągnęli od nich oszuści, podający się za funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji. 

Nadkom. Adam Szeląg, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, poinformował, że do oszustw doszło w poniedziałek, we wtorek i w środę. Oszuści działali tak samo. Do wytypowanych osób dzwonili na telefon stacjonarny, podawali się za funkcjonariuszy CBŚP i pytali je, dlaczego nie stawiły się na wezwanie do komendy.

– Następnie fałszywy policjant poinformował, że uczestniczy w działaniach przeciwko oszustom wyłudzającym kredyty na podrobione dowody osobiste, a ich oszczędności są zagrożone – relacjonuje nadkom. Adam Szeląg.  

“Policjant” poprosił mieszkańców o pomoc w zatrzymaniu sprawców. Wszystko potoczyło się według znanego schematu. Oszuści najpierw postanowili się uwiarygodnić, mówiąc, że ich dane może potwierdzić dyżurny komendy wojewódzkiej. Gdy troje mieszkańców zgodziło  się pomóc, dalsze rozmowy prowadzono już przez telefony komórkowe. 

“Policjanci” polecili mieszkańcom, by wybrali swoje oszczędności z banków i gotówkę przekazali wskazanemu mężczyźnie. Gdy to zrobili, mieli wrócić do domu i czekać na policjantów, którzy sporządzą protokół i zwrócą pieniądze. “Funkcjonariusze” cały czas utrzymali połączenie z pokrzywdzonymi. Gdy się rozłączyli, było już za późno. 

Troje mieszkańców za późno się zorientowało, że padli ofiarą oszustów. W każdych tych przypadków, policja dowiedziała się o nich, gdy oszuści zdążyli już odebrać pieniądze.

Policjanci po raz kolejny przypominają, że nigdy nie informują osób postronnych o swoich działaniach, nigdy też nie żądają przekazania pieniędzy, ani nie pośredniczą w ich przekazywaniu. – Do zdemaskowania oszustów wystarczy odrobinę sceptycyzmu i zweryfikowanie opisywanej historii – twierdzi nadkom. Adam Szeląg. 

Policja radzi, by każde takie podejrzane połączenie skutecznie przerwać. Gdy sami dzwonimy pod numer 997, należy pamiętać, że zgłosi się operator numeru alarmowego 112 i dopiero on połączy nas z dyżurnym policji.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

7 KOMENTARZE

  1. Pomijam już nierostropność tych Państwa – zastanawia mnie tylko jedno jak te ” szpece” wytypowują tych starszych Państwa wiedząc że Oni mają odpowiednią kase na koncie , jak są w stanie skonfrontować telefony stacjonarne z tymi osobami itd.itd.
    To wymaga odpowiedniej logistyki, i musi być wszystko dokładnie rozpracowane i opracowane ;
    Cuś mi to wszystko cuchnie ; O !

    • Jak? Jest to bardzo proste, prymitywne i skuteczne.
      Dzwonią na telefony stacjonarne – numery ze starych książek telefonicznych, rozpoznają po brzmieniu głosu wiek odbierającego.
      A potem to już loteria, da albo nie da się nabrać.
      Masz jeszcze telefon stacjonarny? Nigdy nie miałeś głuchych telefonów gdzie oczekiwano aż coś powiesz?
      Masz zbyt młody głos, połączenie jest przerywany, raczej nie dasz się nabrać.
      Starym ludziom opowiadają bajki, część się nabiera.
      Ps – za takie przestępstwo powinna być specjalna kara – przez 30 dni po 30 batów na środku rynku!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ