Fot. Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News. Na zdjęciu Konrad Fijołek

Majowa sesja Rady Miasta Rzeszowa przyniosła ogromne emocje polityczne, których punktem kulminacyjnym stało się głosowanie nad zarobkami Prezydenta Miasta Rzeszowa. Po niezwykle burzliwej i pełnej osobistych wycieczek dyskusji, radni zdecydowali o przyznaniu podwyżki Konradowi Fiołkowi.

Ostateczny wynik pokazał jednak, że w tej sprawie rzeszowski Ratusz jest głęboko pęknięty, a o sukcesie uchwały zadecydowała krucha, minimalna większość.

Dwa głosy bezpośrednio zdecydowały o wyniku

Samo głosowanie zamknęło debatę w atmosferze ogromnego napięcia, ponieważ opozycja do samego końca próbowała zablokować lub przynajmniej odłożyć tę decyzję w czasie, argumentując to trudną sytuacją budżetową i koniecznością zadbania w pierwszej kolejności o pensje szeregowych urzędników czy pracowników żłobków. Ostatecznie jednak zwolennicy podwyższenia pensji, powołujący się na potrzebę godnego wygradzania ekspertów i prestiż samej instytucji prezydenta, zdołali obronić projekt.

Wynik na tablicy ogłoszeń pokazał, jak niewiele brakowało do odrzucenia uchwały, ponieważ za podwyżką opowiedziało się zaledwie 11 radnych, podczas gdy 9 zagłosowało przeciw, a 5 wstrzymało się od głosu. Przy tak wyrównanym układzie sił na sali obrad, to właśnie ta skromna, dwugłosowa przewaga bezpośrednio przesądziła o ostatecznym przyjęciu dokumentu.

Co pokazało to głosowanie?

Tak minimalna przewaga w kluczowym dla wizerunku prezydenta głosowaniu to wyraźny sygnał polityczny. Pokazuje ono, że po wcześniejszym zablokowaniu przez Radę Miasta zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej, prezydent Rzeszowa nie może być pewny stabilnego poparcia radnych, a każda kolejna decyzja budżetowa będzie wymagała twardych i trudnych negocjacji wewnątrz Ratusza. (am)

Czytaj więcej:

Pat w Radzie Miasta Rzeszowa. Prognoza finansowa odrzucona po burzliwej debacie