Zdjęcie: Maciej Brzana / Rzeszów News
Reklama

15-piętrowy wieżowiec w rejonie ul. Plenerowej i ul. Witosa na działce objętej planem zagospodarowania? To możliwe, bo Rada Miasta Rzeszowa otworzyła inwestorowi furtkę do wcielenia w życie nowego prawa – lex deweloper. 

Rada Miasta Rzeszowa we wtorek zgodziła się na zmianę studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego na blisko 6-hektarowej działce w rejonie ulic Witosa i Plenerowej na os. Franciszka Kotuli. Zmiana odnosi się do planu uchwalonego raptem w 2015 roku. Wówczas zdecydowano, że na tych terenach może powstawać niska zabudowa – do 15 metrów i to o charakterze usługowo-publicznym. 

Takie wytyczne planu z 2015 roku pasują do otoczenia. Na ulicach Plenerowej, Widokowej i Panoramicznej, które znajdują się w bliskim sąsiedztwie, są 3-4-piętrowe bloki i dwupiętrowe szeregówki. We wtorek rada zmieniła jednak studium do planu z 2015 roku, dopuszczając na działce między ulicami Plenerową i Witosa wysoką zabudowę wielorodzinną. 

Chcą żłobka, a nie wieżowca 

Okolicznym mieszkańcom taka zmiana studium się nie podoba, bo obawiają się, że firma Corpores, która jest właścicielem działki, wybuduje im tuż przed oknami 15-piętrowy budynek (ok. 45 m). – Dla nas to nie do wyobrażenia – mówi nam pani Wioletta, która mieszka przy ul. Plenerowej. – Nam brakuje żłobka, mniejszych sklepów spożywczych, a nie wieżowca – twierdzi. 

Obawy mieszkańców są słuszne. Zmiana w studium i dopuszczenie na działce między ulicami Plenerową i Witosa zabudowy wielorodzinnej otwierają furtkę Corporesowi do tego, aby skorzystał on z nowego prawa – lex deweloper, które skraca procedury związane z budową w miejscu, gdzie istnieje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. 

W dużym uproszczeniu chodzi o to, że w Corpores, aby zrealizować inwestycję, już nie musi starać się o zmianę miejscowego planu, co jest procedurą czasochłonną. Wystarczy, że teraz opracuje koncepcję urbanistyczno-przestrzenną swojej inwestycji, następnie przedłoży ją Radzie Miasta do opinii, a kolejnym krokiem będzie już pozyskanie pozwolenia na budowę i realizacja. 

PO i PiS jednym głosem 

Dla Jolanty Kaźmierczak, szefowej klubu PO, grzebanie zaledwie po 4 latach  w uchwalonych miejscowych planach nie mieści się w głowie. – To skandal! – uważa Kaźmierczak. – Ludzie, kupując mieszkania w tym miejscu, byli przekonani, że nie wyrośnie im przed oknami żaden wieżowiec, bo widzieli dokumenty planistyczne, gdzie dopuszczano jedynie niską zabudowę pod usługi i np. żłobki – twierdzi Jolanta Kaźmierczak. 

Radna PO wytknęła przy okazji swojemu koalicjantowi, Rozwojowi Rzeszowa, że w kampanii w wyborach samorządowych w 2018 roku jego przedstawiciele obiecywali, że miasto będzie przyjazne dla mieszkańców. – W tym przypadku nie jest. Z mieszkańcami nawet się nie rozmawia – stwierdziła Jolanta Kaźmierczak. 

Wtórowali jej radni PiS. – Przestrzeń ma służyć ludziom w mieście, zwłaszcza tym, którzy już w nim mieszkają – stwierdził Marcin Fijołek, szef klubu PiS. – Po to nas wybrano, aby dbać o dobro mieszkańców. Nie deprecjonujmy tego, co jest – apelowała koleżanka klubowa Fijołka, Danuta Solarz.

Ratusz: tam nie ma pustyni 

Ratusz uznał, że zmiana studium była konieczna, bo… wszystko wokół się zmienia. – To, że rozmawiamy na temat zmiany kierunków zagospodarowania przestrzennego, to wynik zmieniających się okoliczności – twierdzi Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa, odpowiedzialny w mieście za inwestycje.  

– Przedstawione zmiany dotyczą terenu wokół którego nie ma pustyni. Są sklepy, przedszkole, duży plac zabaw, Park Kmity, dobra komunikacja publiczna. Trudno się więc dziwić, że ten teren jest atrakcyjny do inwestowania – argumentuje Ustrobiński.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: