Reklama

Nie wiesz gdzie jesteś, a potrzebujesz pomocy medycznej? Ściągnij na swój telefon nową aplikację, dzięki, której pomoc nadejdzie szybciej. To nie tylko ułatwienie pracy rzeszowskich ratowników, ale też troska o własne życie i zdrowie.

[Not a valid template]

 

„Na pomoc Podkarpacie” to kolejna ważna aplikacja dla mieszkańców Rzeszowa oraz całego województwa podkarpackiego, która w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia ma ułatwić pracę pogotowia ratunkowego. Jej twórcami są Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego we współpracy z  firmą PGnet Piotr Gryniewicz.

– To innowacyjne rozwiązanie, dzięki czemu skrócimy czas dotarcia do poszkodowanego, zwłaszcza, jeśli osoba potrzebująca pomocy będzie znajdować się w takich miejscach, jak las czy góry, w których ciężko wskazać swoją dokładną lokalizacje – wyjaśnia Andrzej Kwiatkowski, dyrektor Wojewódzkiej Stacja Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie.

Jest to pierwsza tego typu aplikacja lokalizacyjna w Polsce. GOPR co prawda korzysta z podobnej, lecz w przypadku „Na pomoc Podkarpacie” kluczowym elementem jest czas, w którym zespół ratowniczy dociera do poszkodowanego, bo – jak się okazuje – najwięcej zajmuje ustalenie miejsca w którym znajduje się osoba potrzebująca pomocy.

– Wczoraj wieczorem dostaliśmy zgłoszenie o wypadku. Pani, która dzwoniła, nie umiała wskazać dokładnej lokalizacji, ponieważ tylko tamtędy przejeżdżała. Ustalenie charakterystycznych punktów zajęło około 30 minut – mówił Łukasz Hudzik, Koordynator Skoncentrowanej Dyspozytorni Medycznej w Rzeszowie.

Liczy się każda sekunda

Czas również „marnuje się”, gdy ratownicy będąc już w pobliżu zdarzenia szukają poszkodowanego, ponieważ, gdy nie wskaże on swojego dokładnego miejsca położenia, ratownicy korzystają z pomocy policji. Ta lokalizację wskazuje z dokładnością do 3 km, pomijając to, że takie ustalenia trwają co najmniej pół godziny.

– To jak szukanie igły w stogu siana – twierdzi Andrzej Kwiatkowski.  – Jeśli chodzi o życie i zdrowie człowieka liczy się każda sekunda – podkreśla szef rzeszowskiego pogotowia.

Jak bardzo potrzebna jest taka aplikacja świadczy chociażby film, który został specjalnie zrealizowany na potrzeby kampanii promującej „Na pomoc Podkarpacie”. Mężczyzna, który poszedł samotnie do lasu dostał zawału. Gdy zadzwonił na pogotowie musiał podać swoją lokalizację. Oczywiście nie znał jej, a pytania dyspozytora i jego brak wiedzy jeszcze bardziej denerwowały poszkodowanego. Nim pomoc dotarła, mężczyzna zmarł.

Ta sama sytuacja została przedstawiona drugi raz, jednak tym razem bohater filmu dzwonił na pogotowie z aplikacji. Wówczas dyspozytor wiedząc, gdzie znajduje się poszkodowany skupił się na tym, aby go uspokoić i dowiedzieć się jak najwięcej na temat jego obecnego stanu zdrowia, co w rezultacie pozwoliło na to, że mężczyzna przeżył.

Aplikacja jest darmowa

Zaletą aplikacji „Na pomoc Podkarpacie” jest również to, że podaje ona lokalizację poszkodowanego z dokładnością do 3 metrów, co również zawęża krąg poszukiwań.

Aby móc z niej korzystać wystarczy mieć telefon z systemem android, internet oraz dostęp do usługi GPS. Aplikację można za darmo pobrać ze strony Google Play.

– Nie chcemy wprowadzać żadnych opłat, ponieważ mamy na uwadze jeden cel – szybką i bezinteresowną pomoc – podkreśla dyrektor Kwiatkowski.

Gdy jesteśmy już posiadaczami aplikacji, to należy uzupełnić ją wpisując imię nazwisko oraz numer telefonu. Są też dodatkowe zakładki, w których można wpisać informacje, np. czy osoba jest niewidoma, głuchoniema, czy niepełnosprawna.

– Gdy np. do dyspozytorni trafi informacja, że osoba która dzwoni z aplikacji jest niema, to zaocznie wysyłamy zespół ratowniczy oraz w dalszej części kontaktujemy się z poszkodowanym drogą sms-ową – mówi Łukasz Hudzik.

W aplikacji po zainstalowaniu i wprowadzeniu danych powinny świecić się wszystkie przyciski na zielono, wówczas znaczy to, że działa ona poprawnie.

Korzystanie z niej jest również bardzo proste. Wystarczy, że klikniemy w ikonkę znajdującą się na pulpicie naszego telefonu. Gdy aplikacja się otworzy, wciskamy przycisk, na którym znajduje się ambulans i aplikacja automatyczne łączy nas z pogotowiem ratunkowym.

Szybsza wymiana informacji

Jak wskazuje sama nazwa, „Na pomoc Podkarpacie”, aplikacja działa tylko na terenie województwa. Jednak, gdy ktoś będąc poza nim zadzwoni z niej, to dyspozytor z najbliższej jednostki może przekazać informacje o wypadku do Rzeszowa i wówczas zostaną podane informacje o lokalizacji.

W województwie podkarpackim jest 5 dyspozytorni medycznych: Rzeszów, Sanok, Przemyśl, Mielec i Krosno. Pierwsze trzy są skoordynowane z systemem i aplikacją.  Pod tym względem Podkarpacie przoduje, ponieważ w innych województwach centralizuje się dyspozytornie do jednej lub dwóch skoncentrowanych dyspozytorni medycznych. Dyspozytornia w Rzeszowie obsługuje powiat: rzeszowski, niżański, leżajski i łańcucki.

Program, którego częścią jest aplikacja „Na pomoc Podkarpacie” to też szybsza wymiana informacji między dyspozytorniami, informacji o statusie ambulansów (gdzie się znajduje aktualnie, czy wiezie poszkodowanego, czy jest wolny).

Program jest również skoordynowany z tabletami znajdującymi się w ambulansach, gdzie po przyjęciu zgłoszenia wyświetla się automatycznie najkrótsza i najszybsza trasa dojazdu do poszkodowanego. Podobnie dokładne współrzędne dostaje również lotnicze pogotowie ratunkowe.

Kampania „Odblokuj się”

Choć aplikacja jest przeznaczona dla mieszkańców Podkarpacia, to jednak podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie zostanie ona również udostępniona stolicy Małopolski.

– Gdy w Rzeszowie będą odbywać się Dni Skupienia przed wyjazdem do Krakowa, mówcie o aplikacji turystom i udostępniajcie im na ten temat informacje, bo oni w sytuacji, kiedy będą potrzebowali pomocy, nie będą w stanie podać swojej dokładnej lokalizacji, ponieważ nie znają miasta – apeluje Łukasz Hudzik.

Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie planuje również zorganizować kampanię społeczną „Odblokuj się”, ponieważ na wielu osiedlach samochody są tak zaparkowane tak, że karetki nie mogą dojechać do poszkodowanych. A zdarzają się nawet takie sytuację, że pojawia się problem z wyjazdem z ul. Poniatowskiego, gdzie pogotowie ma swoją siedzibę główną.

Kampania społeczna WSPR w Rzeszowie ma ruszyć po wakacjach.

JOANNA GOŚCIŃSKA

https://www.youtube.com/watch?v=eM5zL-7pZOk

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama