Reklama

Ok. 1700 pracowników oświaty ma w poniedziałek w Rzeszowie protestować przeciwko reformie edukacji, którą zamierza wprowadzić rząd PiS.  Protest organizuje Związek Nauczycielstwa Polskiego.

ZNP sprzeciwia się planowi likwidacji gimnazjów, który ma wchodzić w życie już od przyszłego roku. Zdaniem związkowców, reforma edukacji (powrót do 8-letniej szkoły podstawowej, 4-letnich liceów, 5-letnich techników) zaproponowana przez Annę Zalewską, szefową Ministerstwa Edukacji Narodowej, doprowadzi do chaosu i zwolnień w oświacie.

ZNP twierdzi, że planowana reforma w wykonaniu rządu PiS „ma charakter rewolucyjny”, „zburzy wszystkie struktury systemu tworzone przez wiele lat i w krótkim czasie dotknie wszystkich poziomów edukacyjnych”.

– Będzie niezwykle kosztowna, a koszty te w głównej mierze poniosą jednostki samorządu terytorialnego; stwarza więcej zagrożeń niż szans dla dobrej edukacji, a jej skutkiem będzie obniżenie poziomu jakości edukacji i zaprzepaszczenie wypracowanych przez szkoły osiągnięć – uważa ZNP.

Według wstępnych szacunków ZNP, zagrożone będą etaty co najmniej 37 tys. nauczycieli gimnazjów, a wypowiedzenia otrzymają dyrektorzy 7,5 tysiąca szkół. Masowe zwolnienia grożą też około 30 tys. pracowników administracji i obsługi.

Zatrzymać niedobrą zmianę

Dla ZNP, reforma edukacji, którą chce wprowadzić PiS to nadciągający „tajfun”, który zmusza pracowników oświaty do „solidarności zawodowej”. – Wspólnie zatrzymamy niedobrą zmianę w edukacji! – informuje ZNP, dla którego zaproponowany projekt reformy edukacji to „prywatyzacja polskiego szkolnictwa”.

Związkowcy apelują także do rodziców uczniów, by wzięli udział w poniedziałkowych protestach. Odbędą się one w 16 miastach wojewódzkich, także w Rzeszowie. Szacuje się, że w protestach weźmie udział ok. 25 tys. osób.

Protest w stolicy Podkarpacia zaplanowano na godz. 14:00 przed Urzędem Wojewódzkim przy ul. Grunwaldzkiej. Ma potrwać dwie godziny. ZNP przewiduje, że w proteście w Rzeszowie weźmie udział ok. 1700 pracowników oświaty.

Związkowcy domagają się również wzrostu pensji dla nauczycieli co najmniej o 10 procent.

Zalewska: Broniarz to polityk

Anna Zalewska, szefowa MEN, gdy dowiedziała się o planowanych protestach, zwróciła się do premier Beaty Szydło o powołanie zespołu, do którego weszliby samorządowcy, związkowcy i ministrowie, którzy są organami prowadzącymi dla różnego rodzaju szkół.

– Taki zespół jest konieczny, żeby poważnie rozmawiać o tym wszystkim, co jest ważne dla nauczyciela – powiedziała Zalewska.

Szefowa MEN zaatakowała także ZNP, bo jej zdaniem poniedziałkowe protesty to „zaplanowana” akcja wspólnie z Komitetem Obrony Demokracji. – Nie wiem, czy wszyscy członkowie ZNP wyrazili zgodę na zapisanie do KOD – drwiła w piątek na konferencji Anna Zalewska.

Stanisława Broniarza, szefa ZNP, nazwała „politykiem”. Reformy edukacji broni oświatowa „Solidarność”. – Nie damy się zastraszyć ani podzielić – odpowiada ZNP, który grozi kolejnymi protestami, jeżeli rząd nie wycofa się z planowanej reformy edukacji. ZNP nie wyklucza strajku w szkołach.

(kaw)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

3 KOMENTARZE

  1. Bardzo dobrze, niech protestują. Kolejne zamieszanie, kolejny rok szkolny, w którym nie wiadomo jak prowadzić zajęcia, jakie na koniec reformy będą oczekiwania wobec uczniów, kolejny rok, gdy pracę stracą nauczyciele (nie, przekwalifikować się nie jest łatwo; człowiek nie po to studiuje i haruje, żeby później jeździć wózkiem), a uczniowie stracą szansę na spokojny rok szkolny, podczas którego się czegokolwiek mogą nauczyć. Reformy robione w pośpiechu, bez konsultacji, są bez sensu. Wprowadzenie gimnazjów było błędem i zamieszaniem, ale odwracanie tego nikomu nie wyjdzie na dobre. A co do podwyżek – należy się. I nie, nie jestem nauczycielką.

  2. Każdy pretekst, aby wywołać awantury, dla tych przygłupów z ZNP – KOD, jest dobry. O ile sobie przypominam, to demonstrowali również jak były powoływane gimnazja. Teraz chcą ich bronić…

Comments are closed.