Reklama

„Obrazy zastępcze” to ostatnia z trzech wystaw Piotra Worońca Jr. zrealizowanych w ramach stypendium z Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego. Otwarte na interpretacje proszą o odrobinę refleksji.

[Not a valid template]

 

Wystawa Piotra Worońca Jr. pod intrygującym tytułem „Obrazy zastępcze” została otwarta w piątek w rzeszowskim pubie „Kultura”. To ostatnia z trzech wystaw zrealizowanych w ramach stypendium twórczego „Otwarta przestrzeń” przy wsparciu finansowym Urzędu Marszałkowskiego. Pierwsza część była wystawiona w Centrum Sztuki Współczesnej Solvay w Krakowie, druga zaś właśnie w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie.

Ostatnia część cyklu, wzbogacona o nowe dzieła, a nawet można powiedzieć dosadniej, dopiero co przeschnięte, bo namalowane w ostatniej chwili i wieszane kilka minut przed wernisażem, była dedykowana Maćkowi Wieczerzakowi. Ten młody i obiecujący artysta, o którym wspominaliśmy w kontekście wystawy POP NOW! zmarł dość niespodziewanie kilka dni temu.

– Musimy żyć, więc napijmy się i przeżyjmy tę wystawę – stwierdził Piotr Woroniec Jr., który na co dzień jest prezesem Okręgu Rzeszowskiego Związku Polskich Artystów Plastyków i fotoreporterem Rzeszów News, a także pracownik dydaktyczny na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Na piątkowym wernisażu zostały wyświetlone dwa filmy. Jeden autorstwa bohatera wystawy „Obrazy zastępcze”, drugi zaś jego studentki Anny Misiak, który składa się z kadrów prac Piotra Worońca Jr.

Pierwszy z filmów nakręcony starym telefonem komórkowym przedstawiał pokój Worońca Jr. i zarazem jego pracownię z niezwykle świetlistymi kadrami skierowanymi na okno. Światło dzienne na filmie „Dniówka” oślepiało i dawało jednocześnie mocny sygnał, jak bardzo potrzebne jest malarzowi, który przy nim tworzy. „Dniówka” to także zestawienie obrazu Kowalskiego zmierzającego rano do fabryki z malarzem, który w inny sposób pracuje, ale też pracuje.

– Film pokazuje, jak my – artyści – jesteśmy odbierani, jako odmieńcy – mówił Woroniec Jr.

Obsesja pudełka, czy uniwersum?

Malarstwo Piotra Worońca jr. jest trudne do zaszufladkowania. Jak sam mówi o sobie, wykorzystuje przypadek podczas tworzenia. Możemy zażartować w tym miejscu, że przypadek to świeckie imię Boga. I zastanawiać się, ile w jego dziełach jest elementów przemyślanych?

Malarstwo Juniora łączy w sobie abstrakcję z figuratywnością. Niemal w każdym obrazie, niezależnie, czy mniejszego, czy większego formatu pojawia się obsesja pudełka. To pudełko, sześcian, zamknięta przestrzeń, forma uwięzienia i zarazem niepełność diabolicznej szóstki ścian lub symbolika czwórki kątów na jednej ze ścian przypasowanej do uniwersum, dominuje na wystawie „Obrazy zastępcze”.

Stereotypowo męskie uwielbienie technicznych przekrojów wszelkiego rodzaju maszyn, wydaje się w jego pracach, utrzymanych w stłumionych barwach pastelowych złączonych z szarością oraz delikatnością ruchu pędzla, obrazem pełni. Czyli połączeniem skrajności teoretycznie do siebie nieprzystających takich jak: skończoność i nieskończoność, natura i technika, pierwiastek żeński i męski.

Jest wyjściem od mikroświata natury w stronę kosmosu i niewyobrażonej jeszcze przyszłości. Jak sam autor mówi, jego malarstwo jest „pomiędzy początkiem a końcem”. W ten sposób jest wyrazem pełni w znaczeniu pozytywnym i negatywnym, jak na osi liczb, liczbami ujemnymi i dodatnimi.

Czy malarstwo Piotra Worońca jr. jest w punkcie zerowym takiej osi matematycznej? Trudno powiedzieć. Na szczęście obrazy Piotra Worońca jr. uginają się pod ciężarem interpretacji, wchłaniają każdy możliwy pomysł, który pojawi się w zetknięciu z nimi. I dlatego moje przeczucia związane z wystawą „Obrazy zastępcze” równie dobrze mogą być trafne, jak i błędne.

– Są otwarte na interpretację. Nie ma w nich za wiele treści. Chciałbym żeby tak było – mówi Piotr Woroniec jr.

Wystawę „Obrazy zastępcze” Piotra Worońca jr. można oglądać w pubie Kultura przy ul. Szopena 59. Wystawa będzie czynna do 29 grudnia.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: