Zdjęcie: Namysław Tomaka / Rzeszów News
Reklama

Rzeszowska prokuratura sprawdza, czy 34-letni lekarz Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie naraził życie pacjentów na niebezpieczeństwo. Jeździł do nich pod wpływem alkoholu.

Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów nadzoruje dochodzenie w sprawie narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez 34-letniego lekarza Wyjazdowego Zespołu Nocnej i Świątecznej Opieki Medycznej Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie. 

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że 22 grudnia 2018 roku lekarz był w zespole karetki, którą wezwano do trzech interwencji w Rzeszowie i Nienadówce.

– W pierwszym przypadku lekarza wezwano do stwierdzenia zgonu pacjenta, w drugim przypadku pacjent skarżył się na dolegliwości żołądkowe. W trzecim przypadku chodziło o dziewczynkę, która miała ospę i zapalenie spojówek. Babcia dziewczynki wyczuła od lekarza alkohol i wezwała policję – mówi Renata Krut, szefowa rzeszowskiej prokuratury. 

Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, zbadali stan trzeźwości lekarza. 34-latek był pijany, miał 0,98 promila alkoholu w organizmie. Samo pełnienie obowiązków zawodowych w stanie nietrzeźwym jest wykroczeniem, o przestępstwie można mówić tylko wtedy, jeżeli pijany lekarz sprowadził zagrożenie na zdrowie i życie pacjentów. 

I właśnie to jest teraz przedmiotem analizy prokuratury. Na potrzeby postępowania przesłuchano świadków oraz skompletowano dokumentację medyczną. Jeżeli prokuratura zdecyduje się postawić zarzuty lekarzowi, to grozi mu kara od trzech miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: