Zdjęcie: Joanna / Czytelniczka Rzeszów News
Reklama

Ofiara sobotniego zdarzenia to 56-letni mężczyzna. Policjanci ustalili, że mężczyzna był bezdomnym.

– W ostatnim czasie przebywał na terenie Rzeszowa – poinformował nas w poniedziałek asp. Tomasz Drzał z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Przez weekend policjanci ustalali tożsamość mężczyzny, który w sobotę ok. godz. 21:00 wszedł do drzewa (część pnia jest pusta) rosnącego na przeciwko siedziby podkarpackiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia przy ul. Zamkowej w Rzeszowie.

Przejeżdżający w okolicy niemundurowany patrol policyjny zauważył, że drzewo płonie. Gdy funkcjonariusze podjechali bliżej, okazało się, że w drzewie jest człowiek. Policjanci zaczęli gasić płomienie, pomogli im przechodnie, wezwano na miejsce strażaków.

Mężczyzna z poparzeniami ok. 60 proc. ciała trafił do Szpitala Wojewódzkiego nr 2 przy ul. Lwowskiej. Stamtąd miał być przetransportowany śmigłowcem do Centrum Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Niestety, w niedzielę rano jeszcze w Rzeszowie zmarł.

Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszów. Prowadzone jest ono pod kątem namowy do samobójstwa lub udzielenia pomocy człowiekowi do targnięcia się na własne życie. To przestępstwo zagrożone karą do 5 lat więzienia.

W najbliższą środę ma się odbyć sekcja zwłok 56-latka. – Sprawdzamy, czy mężczyzna oblał się np. łatwopalną substancją, czy mamy do czynienia z nieszczęśliwym wypadkiem. Mężczyzna mógł wejść do drzewa, zapalić się od niedopałka papierosa i utknąć w drzewie – mówi Katarzyna Drupka, wiceszefowa rzeszowskiej prokuratury.

(ram) 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: