Fot. Facebook.com / Grzegorz Braun
Reklama

Jest Grzegorz Braun, jest kolejne show. W poniedziałek znów pouczał i umoralniał rzeszowskich policjantów. 

Poseł Grzegorz Braun, kandydat Konfederacji na prezydenta Rzeszowa, w poniedziałek w południe ze swoimi współpracownikami pojawił się przy hali Podpromie. Lamentował, że wydarzenia sportowe odbywają się bez kibiców. Na tablecie pokazywał obrazki ze stadionu…w amerykańskim Teksasie – tam kibice mogą być na trybunach, a w Polsce nie. 

Ale temat konferencji zszedł na dalszy plan, gdy po jej zakończeniu przy Podpromiu pojawili się policjanci. Byli też w sobotę na Rynku, gdy Braun i jego ludzie bez maseczek brali udział w kręceniu spotu wyborczego, byli też w piątek przed ratuszem. W poniedziałek konfederaci, znów bez obowiązkowych maseczek, uczestniczyli w kampanii Brauna.

Kto, komu przeszkadzał? 

Wizyta policjantów i tym razem się nie spodobała Braunowi. Radził im, by przypomnieli sobie zapis artykułu 249 Kodeksu karnego. Mówi on o tym, że “kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem przeszkadza odbyciu zgromadzenia poprzedzającego głosowanie” podlega karze do 5 lat pozbawienia wolności. 

Braun utrudniał policjantom wylegitymowanie jego współpracowników. – Ja sprawuję kontrolę nad działaniem waszej służby – pouczał mundurowych. – Nie angażujcie honoru polskiego policjanta, munduru, orła w koronie w działania przestępcze. Dosyć tego! – Braun pohukiwał na funkcjonariuszy. 

– Część oficjalna się skończyła – tłumaczyli cierpliwie policjanci.  

– Nie, nie skończyła się. Trwa do 9 maja [wtedy mają być przedterminowe wybory na prezydenta Rzeszowa – przyp. red.]. Nie mam czasu na słuchanie tego, czym wam telewizor i wasi przestępczo działający przełożeni napchali mózgownicę. Prowadzę kampanię wyborczą, a państwo w niej przeszkadzacie – pouczał policjantów Braun. 

Na co mają baczyć policjanci? 

Podobnie jak wcześniej, swoim współpracownikom kazał notować nazwiska interweniujących policjantów, ironizował, że noszą oni maseczki, funkcjonariuszy wypytywał, jaką jednostkę reprezentują. Gdy usłyszał, że z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, komentował w swoim stylu: – Hańba i wstyd!

Policjanci na spokojnie Braunowi tłumaczyli, że jeżeli ma zastrzeżenia do ich interwencji, to może złożyć skargę poselską. – Nie zaniecham, a wy baczcie, żebyście się znaleźli w salach sądowych jako świadkowie, a nie podsądni – zagroził Braun, cały czas przeszkadzając policjantom w ich pracy. 

– Sporządzimy notatkę z tego zajścia i sąd będzie rozstrzygał, czy zostało popełnione wykroczenie, czy nie – mówili funkcjonariusze. – Zajście polega na tym, że rzeszowska policja łamie 249 artykuł Kodeksu karnego. Państwa działania wyczerpują znamiona przestępstwa – stwierdził Braun. 

Przysłali was tu przestępcy

Widowisko trwało w najlepsze, a Braun nie tylko wypytał policjantów o ich nazwiska, ale również o ich stopnie. – Po to pan szedł do tej zaszczytnej służby? Pamięta pan jeszcze swoje ślubowanie? – kontynuował swoje wywody Braun. O policjantach mówił, że “trwają w determinacji popełniania przestępstwa”. 

– Płacz mnie zbiera, że policja państwowa pozwala, by jej autorytet, z takim trudem odbudowywany, przez łajdaków-polityków był puszczany w kanał. Przysłali was tu przestępcy. Nie szkoda waszych sił? Nie szkoda lat, wykształcenia, treningu służby? – pytał w teatralnym tonie policjantów Braun.  

Gdy wreszcie zakończyło się legitymowanie współpracowników Brauna, ten z policjantami pożegnał się słowami: – Z Panem Bogiem, bezpiecznej służby. 

Braun też będzie ukarany? 

Samego Brauna funkcjonariusze nie wylegitymowali, bo chroni go immunitet. – Ale wystąpimy do Komendy Głównej Policji o pomoc prawną na zezwolenie pociągnięcia posła do odpowiedzialności za popełnienie wykroczenia – zapowiada nadkom. Adam Szeląg, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. 

Policjanci wylegitymowali pięciu współpracowników Brauna, m.in. Jacka Ćwiękę, rzecznika komitetu wyborczego Brauna. Mogą się oni spodziewać wniosków do sądu o ukaranie za łamanie obowiązku zasłaniania ust i nosa. Grozi za to mandat do 500 zł, a gdy sprawa trafia do sądu kary finansowe mogą sięgnąć nawet 5000 zł. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: