Premiera “#chybanieja” Pawła Passiniego. Byliśmy na niej, władze Rzeszowa stchórzyły

32
Reklama

– Stańcie z otwartą przyłbicą – to apel do władz Rzeszowa po warszawskiej premierze “#chybanieja” w reżyserii Pawła Passiniego. Na premierze byłam, obrażona się nie poczułam.

 

„Puszkę Pandory”, z której miały się wylewać rzekome „antychrześcijańskie” i antysemickie” treści otworzono w sobotę (9 marca) po godz. 18:00 w Studiu S2 Polskiego Radia w Warszawie. Około setka widzów miała okazję po raz pierwszy zobaczyć w całości, a nie tylko o tym słyszeć lub czytać spektakl na podstawie tekstu Artura Pałygi w reżyserii Pawła Passiniego.

Spektakl “#chybanieja” przedpremierowo pokazano na festiwalu „Nowe Epifanie” organizowanego przez warszawskie Centrum Myśli Jana Pawła II, które w 2006 roku powołał ówczesny prezydent stolicy – śp. Lech Kaczyński. Centrum wraz z rzeszowskim Teatrem Maska oraz Centrum Kultury w Lublinie wyprodukowało “#chybanieja” za 120 tys. zł.

Większość mieszkańców Rzeszowa obok twórczości Passiniego pewnie do tej pory przechodziła dość obojętnie. Niektórzy może mieli okazję zobaczyć jego „Bieguny” w Teatrze Maska, albo „Dybug” w rzeszowskim Biurze Wystaw Artystycznych podczas Festiwalu Nowego Teatru w 2017 roku.  

Bezkarne oskarżenia

Dwa tygodnie temu nazwisko Passiniego w Polsce zrobiło się głośne, dzięki Tadeuszowi Ferencowi, prezydentowi Rzeszowa, który nakazał wstrzymać prace nad sztuką, co wywołało protesty twórców sztuki i środowisk artystycznych w całym kraju. Ferencowi zarzucono “cenzurę prewencyjną” i bezpodstawną ingerencję w wolność artystyczną.

Tadeusz Ferenc uznał, że „#chybanieja” obraża uczucia chrześcijan i Żydów. Dla Pawła Passiniego przeżycie, które “zafundował” mu ratusz, nie dawało mu tak naprawdę spokoju do samej soboty (9 marca). I nie da, dopóki nie zagrają „#chybanieja” na „Maskaradzie” (19 maja br.) i dopóki, zgodnie z umową, spektakl nie wejdzie do repertuaru Teatru Maska.

W piątek (8 marca), dzień przed warszawskim pokazem przedpremierowym, Passini mówił mi: – Mam niedosyt. Cały czas po tym, co zostało powiedziane i wypuszczone w przestrzeń publiczną. Oskarżono mnie bezkarnie o to, że robię antysemicki i antychrześcijański spektakl.

– Rzucanie takich oskarżeń nie jest dobre i ma bardzo negatywny wpływ na naszą działalność. Jestem bardzo niezależnym artystą. Pracuję w przeróżnych konstelacjach ludzkich, ale mam też stały zespół ludzi. Muszę zadbać o to, aby mieli pracę i warunki do pracy, aby nie patrzono na nich podejrzliwie – dodał.

Polityka w kulturze

Żal Pawła Passiniego do władz Rzeszowa jest ogromny. Na jego twarzy z jednej strony widać skupienie, z drugiej troskę, zmartwienie, niezrozumienie, rozczarowanie i jakaś taka chęć zamknięcia swojego świata przed całą resztą… Chyba się nie dziwię.

Polityka w ciężkich buciorach weszła w kulturę, zrobiła raban i się wycofała. Śladów materialnych nie zrobiła, przynajmniej na razie, ale zadziałała tak, jak dobry mobber – zostawił ślad na emocjach, a te dla artystów są materią, z którą pracują na co dzień. – Działamy na co dzień w przestrzeni dialogu, a nie skandalu. Szukamy raczej bardzo bliskiego kontaktu z widzem – mówił mi Paweł Passini.

Artyści przed pokazem warszawskim nie byli już w Rzeszowie. Ostatnie dwa tygodnie spędzili, zgodnie z wcześniej zaplanowanym harmonogramem, w Lublinie, by stamtąd pojechać bezpośrednio do stolicy. To tu pierwszy raz sprawdziła ich publiczność. Też tam byłam. Strachu w twórcach nie było. Wiedzieli, co chcieli pokazać widzowi. Ba, pragnęli już tego kontaktu z odbiorcą, tej energii, która do nich wróci od nich.

I w końcu stało się. Ludzie pierwszy raz od A do Z mogli zobaczyć „#chybanieja”.  Co zobaczyli? Spektakl o złu wokół nas. O złu, które próbuje się kryć za dostojeństwem i autorytetami. O złu, o którym wielu wie, ale odwracają od niego oczy – wolą nie widzieć, nie mówić, udawać, że tego nie ma.

Głos z tyłu głowy

Dla Pałygi i Passiniego punktem wyjścia dla opisywanego przez nich zła był Judasz, który wydał Chrystusa na mękę. Jezusa w pewnym sensie nie tylko zdradził Judasz, ale także Piotr (trzy razy wyparł się Chrystusa zanim zapiał kogut), który stał się później ojcem Kościoła. Różnica polega na tym, że choć obaj zrodzeni z ducha, tylko jeden z nich szczerze żałował swojego postępku. Judasz poddał się rozpaczy i się powiesił.

W postaci Judasza widzimy także osobę pierwszego, zdrajcy nauk Chrystusa i tym samym późniejszego Kościoła. Judasz, jako jeden z dwunastu, był bliżej Boga, niż zwykły człowiek. Poznawał jego nauki niejako z pierwszej ręki. Dostał także tę łaskę, która w odpowiednim momencie pozwoliłaby mu zrozumieć, że uczestniczy w dziele zbawienia.

Dla prostego człowieka wydaje się więc zaskakujące, że Jezus tak blisko siebie trzyma zdrajcę, o którym przecież wiedział. Wyjawił to, jak podaje św. Mateusz, podczas ostatniej wieczerzy mówiąc: „Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi”. Dalej padają jedne z mocniejszych słów w całym Piśmie Świętym: „biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”.

To ostatnie zdanie wybrzmiewa u Passiniego bardo mocno – jako taki „głos z tyłu głowy” śpiewają je aktorzy przy rozmowie Judasza z Diabłem. Ta scena ukazuje dramat człowieka, który dopuścił się zdrady samego Boga. Po ludzku Judasz nie rozumie, dlaczego Pan pozwolił mu na takie zatracenie i potencjalnie wieczne potępienie. Pyta, dlaczego nikt go nie zawrócił z tej drogi.

„Chyba nie ja, Panie”

Tym samym w widzu rodzi się pytanie, czy bez występku Judasza nie dokonałoby się dzieło zbawienia. Dlaczego Jezusa musiał zdradzić jeden z apostołów? Czy Judasz, biorąc udział w dziele Bożego zbawienia, jest teraz potępiony na wieki?

 Przy okazji jasny i bardziej zrozumiały w kontekście całego spektaklu staje się tytuł „#chybanieja”. Te słowa Passini także zaczerpnął z ewangelii św. Mateusza. To odpowiedź  – „Chyba nie ja, Panie” – uczniów na stwierdzenie Jezusa, że jeden z nich Go zdradzi. Sam Judasz na to odpowiada „Czy to nie ja, Rabbi?”, a Panu mu na to: „Tak jest, ty”. 

Ciekawym jest to, że nikt pozostałych zgromadzonych nie zauważa tej wymiany zdań między Jezusem, a Judaszem. A może nie chciał zauważyć? Passini tę biblijną figurę zdrady Boga próbuje odnaleźć we współczesnym świecie. Odnajduje w Kościele, wydaje mi się, że rozumianym, jako instytucję, a nie, jako wiarę. I tu zacząć się może swego rodzaju problem dla osób bardzo religijnych.

Po pierwsze, dlatego, że pojawia się w nim postać wysokiego dostojnika kościelnego, założyciela Legionów Chrystusa – Marcial Maciel Degollado, oskarżonego o pedofilię, który zmarł w 2008 roku. W spektaklu przywołuje go jego córka, która nie udziela wywiadów oraz watykański dostojnik.

Ten drugi zaczyna całą sztukę przypominając, że Degollago „poszedł do nieba” i jest wzorem służby bliźniemu oraz Kościołowi. Przyznaje także, że dopuścił się “najcięższych i niemoralnych zachowań”, ale przecież czynił tyle dobra, był wielkim człowiekiem.

Czy Jan Paweł II wiedział? 

Kontrastem do tej sceny jest monolog córki Degollago, która pyta, czy o występkach jej ojca nie wiedział papież Jan Paweł II. Przecież był tak blisko. Czy gdyby wiedział, wierzyłby tym doniesieniom? A jak wiedział, to, dlaczego nie uwierzył? Dlaczego Jan Paweł II go błogosławił? Naprawdę nie wiedział? Czy to oznacza, że Bóg też może nie wiedzieć?

On wie, ale wybacza. Czy ona powinna się z tego cieszyć? Chyba tak, ale zachwiano jej całym system wartości, o które oparła swoją wiarę. Jej wewnętrzny dramat potęguje także świadomość, że jej babka, Maura Guízar Degollado była bratanicą św. Rafała Guizara Valencia (1878-1938), beatyfikowanego przez Jana Pawła II w 1995 roku i kanonizowanego przez Benedykta XVI w 2006 r.

Dziewczyna, w końcowych frazach, rozedrgana emocjonalnie w spektaklu stawia bardzo ważne pytanie – czy w tym wszystkim jest jeszcze jakaś druga storna?

Z lekkim przerażeniem patrzyłam także na dialog między biskupem, a młodym księdzem. Ten, który jest starszy, bardziej doświadczony, powinien uczyć młodego kapłana czynienia dobra i lepszego rozeznania w Słowie Bożym.

Zamiast takiej nauki młody ksiądz dostaje lekcję o możliwościach ziemskich, jaki płyną z bycia osobą duchowną i jak utrzymać potęgę Kościoła, jako instytucji. Co więcej, biskup stwierdził, że obecnie w Watykanie trwa „kampania przeciw Kościołowi”, a ujawnianie grzechów duchowieństwa spowoduje, że świątynie będą puste, a duchowieństwo straci swoją pozycję.

Posypać głowy popiołem

Kolejny mocny akcent, to monolog młodego księdza, który ma wątpliwości. Kościół, jako instytucję, nazywa szopką. Stwierdza, że w Kościele Bóg umiera, że Kościół stał się kamieniem, o który ludzie potykają się w drodze do Boga, a nawet, że Kościół dziś stał się Judaszem, który za bogactwa i wygody życia doczesnego zdradził nauki Jezusa.

Najmocniej wybrzmiały ostatnie słowa w spektaklu: „Gdzie się kończy Kościół? Poza nim nie ma zbawienia?”. Mam wrażenie, że „#chybanieja” jest wizualną wykładnią słów papieża Franciszka, gdy mówił o tym, że Kościół jest święty, ale tworzą go ludzie grzeszni. Grzesznikami nazwał wówczas wiernych, kapłanów, zakonnice, biskupów, kardynałów, a nawet papieży.

Dla Redbada Klynstra-Komarnickiego, znanego i cenionego aktora oraz dyrektora „Nowych Epifanii”, a także głęboko wierzącego i praktykującego katolika, „#chybanieja” było ogromnym przeżyciem. – To było doświadczenie konfrontujące, przejmujące i wzruszające. Bardzo trudne doświadczenie. Ta wypowiedź była trudna dla praktykujących katolików, zapewne też dla hierarchów kościoła – powiedział mi po spektaklu Klynstra-Komarnicki.

– Jestem bardzo poruszony tym, co mnie spotkało. Dotknęło to bezpośrednio mojej odpowiedzialności za Kościół. Musimy posypać głowy popiołem. Ja sam rzeczywiście do tej pory odbierałem każdy atak na Kościół jako atak niewierzących – dodawał.

Stańcie z otwartą przyłbicą

Redbad Klynstra-Komarnicki przekonuje, że w „#chybanieja” nie ma chęci, by doprowadzić Kościół do zniknięcia. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że Passini chce, aby Kościół trwał nadal. Aby to się jednak stało, Kościół musi zrzucić starą skórę. – Dla nas, praktykujących katolików, nie ma innej opcji. Wyjście z Kościoła byłoby za proste – uważa Klynstra-Komarnicki.

– Smutne jest to, że człowiek z lewicy [Tadeusz Ferenc jest w SLD – przyp. red.] zabraniał czegoś, co jest niezgodne z linią ideową partii – dodał dyrektor artystyczny “Nowych Epifanii” i zwrócił się bezpośrednio do władz Rzeszowa, zarówno tych samorządowych, jak i duchownych: – Stańcie z otwartą przyłbicą. Ucieczką od tematu jest powiedzenie, że to skandal.

W podobnym tonie po spektaklu wypowiadał się także Michał Senk, dyrektor Centrum Myśli Jana Pawła II. – Bardzo poszukiwałem elementów, które mogą urazić, które mogą wprowadzać jakiś celowy chaos. Nie odnalazłem ich. Jeśli coś mnie drażni, wybija z jakiegoś spokoju, to myślę, że to jest zamysł tej sztuki – twierdzi dyrektor Senk, który także jest praktykującym katolikiem.

Burza kompletnie bezsensowna

Paweł Dobrowolski, dyrektor Festiwalu „Nowe Epifanie”, zwrócił z kolei uwagę, że Paweł Passini nie jest twórcą, który prowokuje dla samej prowokacji. – Paweł nie pracuje w ten sposób, że nie ma pomysłu, więc zrobi coś kontrowersyjnego, żeby zyskać rozgłos. To  artysta uznany, wielokrotnie nagradzany. Ma na tyle duży dorobek, że nie musi uciekać się do taniej sensacji, która miałaby mu przysporzyć popularności – mówi Paweł Dobrowolski.

Dyrektor „Nowych Epifanii” przekonuje także, że osoby odpowiedzialne za organizację festiwalu, nie miały także powodów, aby Pawła Passiniego posądzać o to, że chce wywołać skandal. – Ta cała burza, która przetoczyła się do tej pory przez media była kompletnie bezsensowna – twierdzi Paweł Dobrowolski.

Redbad Klynstra-Komarnicki dodaje, że prawdopodobieństwo spotkania się ze skandalem na „Nowych Epifaniach” jest niewielkie. – Jako dyrektor artystyczny pilnuję dwóch aspektów: poziomu artystycznego i intencji. – Dlatego całkowicie odrzucam propozycję pod tytułem „Klątwa”, ponieważ intencja reżysera była nieczysta. To była prowokacja dla prowokacji – wyjaśnia Klynstra-Komarnicki.

Spektakl widzów nie obraził 

Sam Paweł Passini po spektaklu zapytał publiczność, czy zaprezentowana sztuka kogoś oburzyła. Nikt nie krzyczał, że obrażono jego uczucia. Nie usłyszałam też tego, gdy rozmawiałam z widzami po spektaklu.

– Wartościowy spektakl, nie obrażał uczuć religijnych. Bardziej jestem zszokowana, że wybuchło wokół tego takie zamieszanie. Spektakl jest mądry, wartościowy, ciekawie opowiedziany. Jest bardzo plastyczny. O trudnych rzeczach mówi z różnych stron – powiedziała mi 34-letnia Agata z Warszawy.

– Nie uraził mnie ten spektakl absolutnie. Podobała mi się scenografia i kreacja Judasza oraz Szatana, który z nim rozmawiał. Niektóre elementy były dość łopatologiczne, ale być może jest to potrzebne w obecnych czasach. Spektakl nie był skandaliczny, a jestem osobą głęboko wierzącą – usłyszałam od 47-letniej Anny z Krakowa.

Sami artyści po pierwszym przedpremierowym pokazie „#chybanieja” byli ogromnie zmęczeni. To było widać na ich twarzach. Marzyli o tym, by w końcu się wyłączyć, przynajmniej na trochę, z wyjątkowo trudnego spektaklu i wyjątkowo trudnych emocji, które towarzyszyły im jeszcze przed pierwszym pokazem.

Maciej Owczarek, aktor z Teatru Maska, który w „#chybanieja” wcielał się w postać m.in. młodego księdza pełnego wątpliwości, po pierwszym pokazie poczuł ulgę.

– Bałem się, że mnie się coś w głowie pokręciło, bo naprawdę nie widziałem nic przez co by można było taką wcześniej wywołać burzę. Cieszę się, że [w Warszawie] spotkaliśmy się z otwartymi i przychylnymi dla nas ludźmi.  To mnie utwierdziło, że nie pokręciło mi się w głowie, że ten spektakl jest ważny i nie jest obrazoburczy – stwierdził Maciej Owczarek.

Nie pojechali, bo stchórzyli? 

Paweł Passini ulgi jeszcze nie poczuł. – Jesteśmy pokancerowani, że chamska brutalna władza postawiła sobie na nas poużywać i uznała za stosowane nie powiedzieć nawet “przepraszam” po tym wszystkim – mówi reżyser.

Czy się doczeka przeprosin? To dość wątpliwe, bo na warszawskiej premierze nie pojawił się ani Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, ani jego zastępca Stanisław Sienko, który odpowiada w mieście za kulturę. Wysłannikami ratusza byli Katarzyna Pawlak, dyrektor Wydziału Kultury, Sportu i Turystyki oraz zaprzyjaźniony z Ferencem Jerzy Fąfara, znany rzeszowski literat, który pracuje w wydziale promocji magistratu.

Pawlak nie chciała ze mną się podzielić swoimi wrażeniami po spektaklu. Fąfara zaś mówił chętnie. – W spektaklu jest pewne wymieszanie. Zaczyna się on pedofilią i się nią kończy, potem jest Judasz i co? Sam reżyser musi przemyśleć pewne sprawy. Za dużo w sztuce jest tekstu, gdzie człowiek po pewnym czasie czuje się znużony – powiedział mi Jerzy Fąfara.

– Mnie ten spektakl nie uraził, bo to, co było w nim, nie jest bardzo bulwersujące i nie jest niczym nowym. To się ciągle powtarza – dodał.

Szela: bardzo potrzebny spektakl

W warszawskiej premierze “#chybanieja” brała udział także Monika Szela, dyrektorka “Maski”, która w całym sporze stanęła murem za twórcami spektaklu. 

– Stworzyliśmy dobry, mądry, przejmujący i bardzo ważny spektakl. Bardzo. I bardzo dziś potrzebny. I cokolwiek już o nim na wyrost nie zostało powiedziane nie obraża i nie jest skandalem. Proszę pamiętać, że inspiracją do jego powstania jest osoba Judasza i zdrada. Różne przejawy zdrady i zła. I to zło jest skandalem i to, że milcząc dajemy na nie przyzwolenie, a nie przedstawienie teatralne – powiedziała mi Monika Szela.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

32 KOMENTARZE

  1. i może nie wszyscy zrozumieli, o co chodzi w tej sztuce i ja też mogłam tego nie zrozumieć wystarczająco, żeby wytrzymać cały ten wykład o tym, jak jest, a jak powinno być w naszym życiu zarówno tym intymnym, jak i społecznym i tak mam wrażenie, że ten artystyczny wkład w tę dyskusję wywołał dalsze niezrozumienia i najłatwiej to przytaknąć i jeżeli się nie przytaknie artystom, to zaraz robią aferę podkarpacką i wsadzają do więzień kolejnych oskarżonych

  2. właściwie to wszyscy mają rację i tylko z jednego powodu wszyscy mają rację, a mianowicie z tego powodu, że ta sztuka to wielkie obciążenie zarówno dla aktorów, jak i dla widzów, bo dotyka spraw intymnych, coś jak bielizna, którą każdy ma na sobie, a przecież nikt nie pyta nikogo, czy ma na sobie majtki i biustonosz, a tu cała sztuka o noszeniu bielizny i mało kto przecież chce na wierzchu nosić bieliznę, a jeżeli nosi na wierzchu to tylko po to, żeby prowokować i ta sztuka to prowokacja, która akurat zbiegła się w czasie z rokiem wyborczym i może nie każdy to rozumie, ale w Kościele katolickim pracują inteligentni i mądrzy ludzie, którzy mogą zagrażać obecnej polityce naszego kraju i ta sztuka doskonale wpisuje w hejterski nurt obecnej walki o władzę

  3. Kiedy będzie sztuka o pedofilii wśród członków LGBT albo wśród aktorów – akcja #metoo, Polański itd. Przykładów mnóstwo. No, chyba że nie o ofiary pedofilii chodzi, nie o ich krzywdy, nie o naprawę niegodziwości tylko o coś innego, a mianowicie o atak na chrześcijaństwo – największego wroga lewaków i neomarksistów. Naprawdę myślą, że ludzie są tak naiwni? Na pewno nie w Polsce. 1000 lat chrześcijaństwa. Możecie sobie pomarzyć. Jeszcze parę lat i wasze chore ideologie pójdą w niepamięć.

  4. Lewackie dzieło nad dziełami, w końcu wyszło, nawet za 100 lat będą się uczyć w szkołach o tej wielkie sztuce, wystawionej po heroicznej walce z zacofaniem i pedofilami, lewackie matki, jak się wcześniej nie wyskrobią, będą o tym dziele opowiadać dzieciom na dobranoc.

  5. Spektakl dotyczy naszych realiów, w ktorych nie ma problemów z muzułmanami. Można wystawiać sztuki o samych pozytywach, ale pożytku z tego tyle co z oklasków na pochodzie pierwszomajowym. Nam mającym dzieci i wnuki powinno zależeć na tym, aby je chronić przed wszelkimi pedofilami, a szczególnie przed wilkami w owczej skórze, którym latwo zaufać. Nie pozwalajmy na dalsze ukrywanie i tolerowanie zła, utrwalanie tabu, bo to utrwala zło. Odwrotnie, zło musi być przedyskutowane, naprawione wobec poszkodowanych i zablokowane na przyszłość. Kultura służy refleksji. Po to jest teatr.

    • Naprawdę? W naszych realiach nie ma problemu z muzułmanami? Myślę że Niemcy, Francuzi, Holendrzy, Włosi i wiele innych progresywnych nacji się z tym nie zgodzi.

    • Ciężko nazwać obiektywnym i służącym refleksji coś, co stawia cały kościół i wszystkich katolików w roli pedofili. Tak w żadnym razie nie powinno być. Skoro piętnujemy pedofilię to walczmy z nią na wszyskich gruntach także wśród środowisk LBGT, aktorów, producentów reżyserów itp. Spektakl chybanieja pokazuje, że ten problem jest w Kościele ale jednocześnie swoim ogólnikowym przekazem ukazuje że kościół to samo zło jak Judasz. I tu jest problem! A nie w tym, że ktoś piętnuje pedofilię.

  6. Śmieszny to ty jesteś ! Takie pierdoły to możesz walić podobnie “inteligentnym” jak ty ! Im KRK w Polsce osiągnie “sukces” taki jak ostatnio w IRLANDII , AUSTRALII i BELGII tym lepiej dla nas wszystkich (wyłączając katolicki beton i beneficjentów obecnego status quo) a i dzieci będą bezpieczniejsze . Twój rozumek jest za mały aby pojąć jakie procesy zachodzą w tej sprawie na świecie (może sięgać góra opłotków parafii) . Dla mnie religie to bajki sprytnie wykorzystywane przez pasożytów i nierobów do panowania nad innymi i życia w pałacach na cudzy koszt . Imaginuj sobie , że utraty tego boją się najbardziej . Dobro dzieci ci prostacy umysłowi (chłopscy synowie i nieuki) maja w głębokim poważaniu !
    Kim trzeba być , aby w obliczu przestępstwa kryminalnego jakim jest pedofilia walić takie pierdoły :
    “Każde cierpienie ma sens .”
    “Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga.” (TW “ZEFIR”) .
    Intelektualnym zerem to mało powiedziane ! Sukinsynem ?
    “Cogito ergo sum .”

    • Widzę człowieku myślący, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Nikt przecież nie pisze, żeby takich postaw nie piętnować albo nie ścigać. Chodzi o to, żeby nie wkładać wszystkich do jednego worka i nie uogólniać, ale każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie. Idąc twoim tokiem ograniczonego rozumowania, Kościół to tylko księża pedofile. Może i nie wyznajesz żadnej religii ale duża część osób jednak wyznaje. Dla nich twoje wywody w stylu religia to bajka to obelga. Tak jak by ktoś stwierdził że twoje poglądy to bajki. Wiem, że tego nie zrozumiesz bo brak ci podstawowej cechy jaką jest empatia. Jesteś pełnym gniewu i agresji człowieczkiem i nic tego nie zmieni. Wracaj żyć w swoim idealnym świecie w Irlandii czy skąd tam jesteś. Ja zostanę w tym zaściankowym Rzeszowie, gdzie ludzie mają odwagę powiedzieć “nie” chorym z urojenia i niespełnionym…

      I nie wyjeżdżaj mi tu z postawą wielkiego “światowca” bo to nie ma nic do rzeczy. Można mieszkać nawet w Nowym Yorku a mieć mentalność lewaka -cebulaka zachodu.

  7. “Paweł Passini ulgi jeszcze nie poczuł. – Jesteśmy pokancerowani, że chamska brutalna władza postawiła sobie na nas poużywać”
    Po takim stwierdzeniu, miłości włodarzy Rzeszowa raczej nie poczuje 🙂

  8. Może warto aby w teatrze ,,Maska,, wystawić podobna sztukę o ,,podwójnym życiu,, byłego robotnika z WSK,który na stare swoje lata przechodzi przemiany duchowe i co ciekawe zbliża się ale jest to chyba fałszywa zmiana zbliżenia do wiary katolickiej,Bardziej interesują tego ,,lokalnego aktora,, ale sprawy materialne niż koscielne katolickie.Dla kariery i zachowania wpływów i dochodów gotowy jest zbliżyć się i wejść w ,,układy,, z emerytowanymi duchownych którzy tez nie są wszyscy tacy świeci jak się miejskim wiernym wydaje.Można nie tylko ukrywać z pomocą kościelnych hierarchów swoje skłonności ale odegrać nawet ,,teatr,, w kościele farnym w Rzeszowie dla swoich bliskich naturalnie za zgoda zapewne najwyższych władz kościelnych.,,Wszyscy wszystko widza i wiedzą co sie dzieje na lokalnej scenie,, można by było przypomnieć słowa szefa NBP.

  9. “Myślę, że gdyby reżyserowi przyszło zrobić podobny spektakl ale np: o realiach skrajnego islamu to zastanowił by się dwa razy.” ?
    Jedyny “pożytek” z tych twoich wypocin jest taki, że przynajmniej wiadomo co ci się marzy ! Reszta to obraza dla ludzkiej inteligencji !

    • Śmieszny jesteś z tą swoją nienawiścią. Obrażasz a nie potrafisz konstruktywnie odpowiedzieć. Ale swoją drogą to czego się spodziewać po tym portalu… Prawda jest taka, że krytyka islamu (niezależnie od jej źródła) wiąże się z ryzykiem, ponieważ muzułmanie całkiem inaczej traktują swoją religię oraz poglądy niż chrześcijanie. Dla nich jest to zawsze i pod każdym względem sprawa “śmiertelnie” poważna. Przypomnijmy sobie chociażby Charlie Hebdo. O tym niestety nikt nie zrobi żadnego “spektaklu”. Nikt nie mówi, że Kościoła nie należy oceniać ale ocena zawsze powinna być obiektywna, a więc uwzględniać zarówno pozytywne jak i negatywne zachowania. Nikt nie jest przeciwny temu, żeby te negatywne piętnować ale działajmy sprawiedliwie a nie jednotorowo jak to miało miejsce w omawianej sytuacji. Ukazujmy również przykłady pozytywne. Zrobienie spektaklu w którym cały Kościół jako wspólnota wierzących przyrównywany jest do Judasza to obelga dla wszystkich Katolików.

      • “Po czynach ich poznacie a nie po słowach .” Po oświadczeniach (jawnych kłamstwach) katabasów z poszczególnych diecezji wynika , że w zasadzie problemu pedofilii w polskim KRK nie było i nie ma ! Dla mnie wszystkie (!) religie to bajki z “mchu i paproci” ! Religia powstała gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca ! Mnie to nie obchodzi co w kto wierzy (może wierzyć nawet w mrówki faraona czy pospolite) dopóki nie zagraża to mojej wolności tj. chce się mi narzucić prawem państwowym wartości i zachowania które są emanacją zasad takiej czy innej religii . Wiara powinna być sprawą prywatną , a nie żeby zajmowali się nią państwowi urzędnicy ! Żyjąc należy dać żyć innym ! KRK rozumiany jako hierarchia , to obecnie zorganizowana grupa przestępcza broniąca pedofilów w sutannach (największy ich obrońca to J.P. nr 2) , zgromadzonego majątku i wpływów politycznych . Przykładów w Polsce i na świecie jest na to bez liku ! KRK w swoich ideologicznych zapędach momentami jest gorszy od partii komunistycznej ! Wielu z twoich “autorytetów moralnych” to byli TW komunistycznej służby bezpieczeństwa (pseudonimy się zachowały np. TW : KAZEK , FRANCISZEK , ZEFIR , ciekawe gdzie są teczki ?) . Mnie z tym moralnym szambem nie jest po drodze ! Każdy ma takie moralne autorytety jak on sam . Twoje wywody nie robią na mnie żadnego wrażenia ! Kolejny z klapkami na oczach otumaniony dymem kadzidła . Jeszcze się doczekamy , że i w Polsce będzie jak w IRLANDII (i o ironio losu nie dzięki takim “wrogom kościoła” jak ja , tylko tym chłopskim synom i prostakom umysłowym w “randze” biskupów) czego KRK życzę z “całego serca” !
        Amen .

  10. “W postaci Judasza widzimy także osobę pierwszego, zdrajcy nauk Chrystusa i tym samym późniejszego Kościoła.”
    Cytat mówi sam za siebie. Chodzi o to by pokazać Kościół (nie organizację ale wspólnotę!) jako zdrajcę. Przekonać ludzi, żeby jak Judasz właśni odwrócili się od swojej wiary. Pytam dzisiaj, dlaczego nie propaguje się dobrych przykładów, ukazujących poświęcenie na rzecz innych ludzi. Chociażby księży takich jak Kalikst Caravario, ks. Adam Bartkowicz czy chociażby Pierre Claverie?
    Po wydarzeniach w Gdańsku, tak wiele mówiło się o szczuciu jednych ludzi na innych i mowie nienawiści, ale widocznie działa to tylko w jedną stronę tzn. jak ktoś uderza w lewą burtę tego statku, na którym razem płyniemy. Kościół łatwo jest atakować, ukazywać w różnych “spektaklach” jego złe strony, wiadomo Kościół sam się nie będzie bronił. Myślę, że gdyby reżyserowi przyszło zrobić podobny spektakl ale np: o realiach skrajnego islamu to zastanowił by się dwa razy.

    • Bo Kościół również powinien być oceniany.Prawdziwa wiara krytyki sie nie boi.Jakby był oceniany i przejrzysty nie było by tragedii tysiecy dzieci na całym swiecie.

    • @Proca:
      “W postaci Judasza widzimy także osobę pierwszego, zdrajcy nauk Chrystusa i tym samym późniejszego Kościoła.” – tu nie chodzi o to, że Kościół jest porównywany do Judasza, tylko, że Judasz, zdradzając Chrystusa, zdradził także Kościół, który powstał później.
      Nie chcę dyskutować z sensem tego zdania, ale chyba to poeta miał na myśli…

  11. Dziennikarstwo polega na obiektywnym przekazywaniu informacji bez mieszania się w politykę. Kto zapłacił za ten artykuł celem podburzania ludności i szkalowania władzy? Takie dziennikarstwo mi się nie podoba oraz świadczy o braku profesjonalizmu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ