Zdjęcie: Izba Celna w Przemyślu
Reklama

Prokuratura Krajowa w Rzeszowie wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko 36 osobom, które są zamieszane w przemyt papierosów z Ukrainy do Polski. Prokuratura twierdzi, że przemyt tolerowali celnicy i brali za to łapówki. 

Wśród 36 osób jest 12 byłych już funkcjonariuszy Służby Celnej. Oskarżono ich m.in. o przestępstwa korupcyjne, udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przestępstwa karno-skarbowe polegające na przemycie papierosów.

Śledztwo podkarpackiego oddziału Prokuratury Krajowej w Rzeszowie dotyczyło grupy przestępczej, która działała od października 2011 r. do czerwca 2014 roku na Ukrainie, w Korczowej, Medyce, Przemyślu i innych miejscowościach na terenie naszego kraju. 

Członkowie grupy przemycali papierosy przez przejścia graniczne w Medyce i w Korczowej. Prokuratura twierdzi, że grupa dokonała ponad 100 przemytów ponad 932 tysięcy paczek papierosów (18,6 mln sztuk). Straty Skarbu Państwa oszacowano na prawie 17 mln zł. 

Do grupy przestępczej – według prokuratury – należało czterech ówczesnych celników: Dorota S., Sebastian P., Robert O. i Kazimierz D. Mieli brać łapówki za przymykanie oka, by przez przejścia graniczne przewożono tysiące lewych papierosów. B. celnicy odpowiedzą także za przekroczenie uprawnień i pomoc w przestępstwach karno-skarbowych.

Za podobne przestępstwa, ale już bez zarzutu udziału w organizowanej grupy przestępczej, na ławie ławie oskarżonych prokuratura posadziła pięciu kolejnych byłych już celników: Artura W., Roberta W., Stanisława K., Roberta S., i Roberta N. O branie łapówek oskarżono jeszcze troje innych b. celników: Tomasza J., Lucjana L. i Małgorzatę D.

Ponadto 23 osoby, w tym 19 obywateli Ukrainy, oskarżono o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz popełnienie przestępstw karno-skarbowych. Jedna z tych osób odpowie też za korumpowanie celników. 

Z ustaleń prokuratury wynika, że Ukraińcy w swoim kraju kupowali papierosy bez akcyzy, a do przewożenia ich przez przejścia w Korczowej i Medyce wykorzystywali specjalnie przygotowane samochody osobowe (było ich ok. 40), półciężarówki i przyczepy. Pojazdy nie były poddawane kontroli celnej. Za jeden przemycony karton celnicy dostawali 3-4 zł. 

Prokuratura twierdzi, że celnicy z Izby Celnej w Przemyślu, Korczowej i Medyce wcześniej rozmawiali z przemytnikami, w jaki sposób można przewieźć przez granicę lewe papierosy. Celnicy dzwonili też do Ukraińców i przekazywali im informacje, kto i kiedy pilnuje przejść, jakie są zasady odpraw przez tzw. zielone pasy (uproszczona procedura odprawy aut).

– Funkcjonariusze przekazywali pomiędzy sobą informacje o pojazdach przewożących papierosy, w tym o ich marce, kolorze karoserii, numerach rejestracyjnych. Ponadto, informowali o ilości przemycanych w każdym samochodzie papierosów – twierdzi Prokuratura Krajowa, która w środę poinformowała o akcie oskarżenia. 

W jaki sposób celnicy identyfikowali przemytników i kontrolę samochodów odpuszczali? Według prokuratury, przemytnicy wypowiadali wcześniej umówione hasło. Przez przejścia przejeżdżały jeden po drugim pojazdy wypełnione papierosami. Celnicy łapówki brali po pracy w rejonie cmentarza w Medyce lub na parkingach sklepowych na terenie Przemyśla.

Nielegalne papierosy – jak ustaliła prokuratura – przewożono do wynajmowanych m.in. na terenie Medyki i Hurka garaży lub pomieszczeń gospodarczych. Gdy papierosy znalazły swoich nabywców, członkowie grupy dzielili się zyskami, najczęściej było to już na terenie Ukrainy. 

Za przestępstwa korupcyjne b. celnikom grozi do 10 lat więzienia. Z kolei przestępstwa skarbowe (przemyt papierosów) zagrożone są karą do 5 lat pozbawienia wolności.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

1 KOMENTARZ

  1. A dlaczego upadły jedyne nie sprywatyzowane zakłady tytoniowe w Lublinie.Jest uzasadnione podejrzenie że te zakłady tytoniowe służyły do przerobu krajanki z Ukrainy i Turcji. Tak od lat mówili pracownicy zakładu i dostawcy tytoniu spod Krasnegostawu.Dostawcy tytoniu do dziś nie otrzymali zapłaty za dostarczony z wysuszony tytoń.Ci rolnicy i plantatorzy z lubelskiego więcej wiedza o przekrętach do jakich dochodziło w tych zakładach.Dużo może powiedzieć również były poseł z Biłgoraja który urządzał pikiety pod biurem posła z PSL.Ciekawe informacje wyjawił redaktor Biedroń w gazecie ogólnopolskiej który opisał w artykule upadek zakładów tytoniowych w Lublinie.Ciekawy jest tam watek inwestora chyba z Iranu albo Iraku miał podobno zamiar uratować zakład przed bankructwem ale był wyrolowany i zastraszany podobno bronią podczas spotkania w Paryżu.Tym który podobno straszył chyba nawet bronią inwestora jak zeznawał inwestor był były już posła z PSL który miała szczególny ,,nadzór,, na wschodnimi terenami Polski.Czy to są informacje wiarygodne czy wymysły dziennikarskie czy tylko ,,nawijanie makaronu na uszy,, ale zapewne warto to informacje zweryfikować bo ludzie stracili na dostawie tytoniu i to jest już fakt.

Comments are closed.