Reklama

Czy rzeszowscy kierowcy będą jeździć nie po a pod rondem Dmowskiego? Ostatnio pojawił się i taki pomysł. Tym razem nie jest to pomysł miasta.

A pewnego architekta z Gdańska, który z taką właśnie koncepcją usprawnienia ruchu w centrum Rzeszowa, zwrócił się do władz miasta. Zakłada ona, że cały ruch samochodowy miałby zostać poprowadzony pod rondem Dmowskiego. Oczywiście musiałaby się tam znaleźć także sygnalizacja świetlna. Na powierzchni rondo zamieniłoby się w swoisty deptak.

Z koncepcjami tak już oczywiście jest, że są tylko pomysłami.

– Takich pomysłów trafia do nas bardzo wiele – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta.

Niektórym miasto próbuje się przyglądnąć nieco bliżej. I tak jest także z tym pomysłem. Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, poprosił swoje służby, aby skalkulowały koszt takiej inwestycji.

Unia nie dofinansuje

I właściwie od razu pojawił się problem. Taki projekt nie miałby szans na unijne dofinansowanie. Unia kładzie nacisk na wyprowadzanie ruchu samochodowego z centrów miast. Tu z kolei rozwiązanie mogłoby sprzyjać jego zwiększeniu.

Podobny był zresztą cel całego, prowadzonego od kilku lat, rzeszowskiego programu transportowego. Miał usprawnić komunikację publiczną tak, aby rzeszowianie przesiedli się z własnych samochodów do autobusów MPK.

Drugi problem to taki, że Rzeszów wszystkie swoje większe inwestycje prowadzi właśnie z pomocą unijnych dotacji. Ich zdobycie planuje zresztą z dużym wyprzedzeniem. Wystarczy zaglądnąć do Wieloletniej Prognozy Finansowej Miasta. Wszystkie wielkie i kosztowne inwestycje zawierają, oprócz przewidywanych ich kosztów, także rubrykę „w tym środki z UE”. I z reguły miasto planuje zdobycie maksymalnego dofinansowania.

Mniej kosztowne inwestycje miasto stara się realizować z własnych pieniędzy.

Co prawda prezydent Ferenc nie przekreśla z góry szans koncepcji gdańskiego architekta, ale jeśli koszty będą zbyt duże, trafi ona po prostu do szuflady.

Trochę historii

Z rozwiązaniami komunikacyjnymi obok starego, a i pewnie nowego Hotelu Rzeszów, zawsze był pewien problem. Już w latach 60. i 70. ub. wieku zmieniały się koncepcje, jak to zrobić.

Mało kto już pewnie pamięta, że w połowie lat 70. ub. wieku zaczęła przeważać ta, zakładająca budowę w tym miejscu wielopoziomowego skrzyżowania. W 1974 r. ogłoszono nawet ogólnopolski konkurs urbanistyczno-architektoniczny.

Wygrał projekt, według którego w okolicy ówczesnego Hotelu Rzeszów miało powstać siedem skrzyżowań dwu- i trójpoziomowych. Usprawniony w ten sposób miał zostać cały ruch w centrum Rzeszowa – zarówno kołowy, jak i pieszy.

Do tego w nowopowstających budynkach w okolicy, projekt przewidywał powstanie piętrowych parkingów. Ten pomysł zresztą co jakiś czas powracał, ale nigdy nie udało się go zrealizować.

Jak będzie z koncepcją gdańskiego architekta, po prostu pokaże czas.

redakcja@redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

2 KOMENTARZE

  1. jak podkulski budował galerię to była szansa na przebudowę całego otoczenia ronda , teraz to mogą sobie taki pomysł wsadzić w buty obok słomy

  2. Pięć lat w Gdańsku mieszkałem. Jeśli ten architekt projektuje też swoje miasto i je usprawnia, to od razu można uznać pomysł za poroniony!

Comments are closed.