Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News

Przesadzanie drzew w Rzeszowie ma być lekiem na ratowanie terenów zielonych. Platforma Obywatelska wraca do pomysłu kupna przez miasto przesadzarki. 

To nie jest nowy pomysł rzeszowskich radnych PO, którzy w Radzie Miasta Rzeszowa od lat tworzą koalicję z proprezydenckim Rozwojem Rzeszowa. Najpierw popierali politykę Tadeusza Ferenca, teraz są wsparciem dla prezydenta Konrada Fijołka.

W 2020 roku, na jednej z sesji rady miasta, radny Marcin Deręgowski, dziś lider klubu PO, zaproponował miastu, by kupiło przesadzarkę drzew. O nadmiernym wycinaniu drzew w Rzeszowie mówi się od lat, „zielonych płuc” miasta bronią społecznicy. 

Inni mogą, to my też

Aby zahamować rzeź, a przynajmniej rekompensować straty, jesienią zeszłego roku Konrad Fijołek rozpoczął „zielone spacery” z podwładnymi i mieszkańcami, by ci ostatni wskazywali tereny, które powinny być zadrzewione. 

Radni rzeszowskiej PO uważają, że drzewa rosnące w mieście trzeba chronić za wszelką cenę. Marcin Deręgowski zwracał uwagę, że w wielu europejskich miastach z powodzeniem rezygnuje się z koniecznych wycinek, zastępując je przesadzaniem roślin.

Deręgowski w 2020 roku zaapelował do ówczesnych władz Rzeszowa o rozważenie kupna wspomnianej przesadzarki. Pomysł nie spotkał się jednak z entuzjazmem. Ratusz woli odmawiać zgody deweloperom na wycinanie drzew, zaleca im przesadzanie drzew. 

– W tym kierunku idziemy – mówił w październiku 2021 roku prezydent Konrad Fijołek. 

Przykłady przesadzania 

A jeśli już miasto ma się zajmować przesadzaniem drzew, to woli wynajmować do tego specjalistyczne firmy. Choć pomysł kupna przesadzarki nie spotkał się z entuzjazmem władz Rzeszowa, to – zdaniem PO – i tak widoczna jest zmiana ratuszowej polityki. 

Miasto coraz częściej nakazuje inwestorom przesadzanie roślin, które rosną w miejscu, gdzie za chwilę mają być budowy. Ostatnio przesadzono m.in. brzozę w rejonie ulic Kwiatkowskiego i Fabrycznej, której pień na wysokości 100 cm ma 37 cm obwodu.

W rejonie al. Powstańców Warszawy Politechnika Rzeszowska ma przesadzić 270 m kw. krzewów. Przy ul. Lubelskiej, gdzie trwa budowa bloków, urzędnicy nakazali deweloperowi przesadzenie czterech klonów, których pnie mają od 68 cm do 82 cm obwodu.

Z kolei przy ul. Krogulskiego innemu deweloperowi nakazano przesadzenia lipy i dwóch klonów, których pnie mają także powyżej 50 cm obwodu. – Taka zmiana miejskiej polityki pozwoli uratować wiele drzew – uważa Marcin Deręgowski. 

Ratusz: przesadzarka za droga

Przypomina, że inwestorzy, gdy dostają zgody na wycięcie drzew, są zobowiązani do wykonania tzw. nasadzeń zastępczych. – Inwestor najczęściej sadzi sporo małych drzew lub krzewów, podczas gdy usuwa duże drzewo – wskazuje Deręgowski. 

I twierdzi, że miasto powinno zawsze korzystać z procedur, które pozwalają na przesadzenie roślin, a nie wycinania ich do pnia. Radni PO liczą, że niezależnie od tego sprzęt do przesadzania drzew miasto kupi także na własny użytek.

Na to jednak nie mają co liczyć. – Taka maszyna jest strasznie droga, kosztuje kilkaset tysięcy złotych, nie ma też gwarancji, że zda egzamin. Nie planujemy kupna przesadzarki – nie pozostawia złudzeń Maciej Chłodnicki z Kancelarii Prezydenta Rzeszowa.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama