Reklama

Jan Bury, były poseł PSL z Rzeszowa, nie zostanie tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Taką decyzję w piątek (20 listopada) podjął Sąd Rejonowy Katowice – Wschód.

Decyzja o odrzuceniu wniosku o aresztowaniu Jana Burego została ogłoszona w nocy z piątku na sobotę.

Posiedzenie sądu zakończyło się ok. godz. 21:00, ale sąd potrzebował kolejnych kilku godzin na ogłoszenie decyzji. Zgodnie z jej treścią, Jan Bury nie zostanie aresztowany na trzy miesiące tak, jak chciała tego prokuratura. Wobec Burego nie zastosowano także żadnych środków zapobiegawczych.

– Mój klient jest natychmiast uwolniony – powiedziała Karolina Margulewicz-Fortuna, adwokat Jana Burego. Decyzja sądu jest nieprawomocna. Można się spodziewać, że prokuratura będzie składała zażalenie.

Bury: Jestem niewinny

Jan Bury dziennikarzom powiedział: – Jadę do domu. Nie ukrywam się przed prokuraturą, przed CBA, ABW, przed sądem. Nie widziałem potrzeby zatrzymywania polityka partii opozycyjnej o godz. 24:00 pod budynkiem Sejmu.

– Kilkanaście dni wcześniej złożyłem oświadczenie, że jestem w pełnej gotowości i mogę się stawić na każde wezwanie prokuratury. Zatrzymanie mnie przypomina mi czasy, które 10 czy 8 lat temu słusznie minęły. Na tym etapie nie będę odnosił się do zarzutów. Jestem osobą niewinną – mówił Bury.

Podziękował sądowi za to, że „potrafił się wznieść nad godziną, nad porą, nad sytuacją, nad tą polityczną sprawą, bo ona ma charakter w dużej mierze polityczny”. Bury powiedział, że chodzi z „podniesionym czołem”, zachowuje się normalnie, chodzi po ulicach Warszawy, Rzeszowa.

– Nie stosuję żadnych pułapek, czy wykrętów żeby uciekać od ewentualnych zarzutów, które być może ciążą – mówił Jan Bury, dodając, że od ok. 3 lat jest „trałowany, osądzany”.  – Dla polityka wyrokiem są często wyroki wyborców lub, sorry, ale to powiem, artykuły, teksty, tytuły w radiu, telewizji i prasie – powiedział Bury.

800 tys. zł w gotówce i sztabka złota

Jan Bury został zatrzymany w minioną środę (18 listopada) w Warszawie przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnegio, a w kolejnym dniu w Prokuraturze Apelacyjnej w Katowicach przedstawiono mu sześć zarzutów korupcyjnych.

Śledczy twierdzą, że Bury w latach 2008-2012, gdy pełnił funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu, przyjął 928 tys. zł korzyści majątkowych, a wśród nich była sztabka złota o wartości 128 tys. zł.

Łapówki miał Buremu wręczyć Marian D., prezes firmy Maante z Leżajska, który ma postawione zarzuty korupcyjne w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie.

Prokuratura twierdzi, że były poseł PSL z Rzeszowa korzyści majątkowe przyjął za załatwienie leżajskiemu przedsiębiorcy spraw w instytucjach państwowych. 700 tys. zł to łapówka za załatwienie korzystnej dla biznesmena decyzji podatkowej w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

W kilku innych przypadkach Jan Bury – jak informowała prokuratura – pośredniczył w przekazywaniu korzyści majątkowych. Zarzuty dotyczą także nakłaniania różnych funkcjonariuszy publicznych do podejmowania różnych decyzji niezgodnych z prawem w różnych instytucjach: skarbowych i samorządu terytorialnego.

Prokuratura wniosła do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Jana Burego na trzy miesiące. Śledczy mieli udokumentowane przypadki, jak były przewodniczący PSL na Podkarpaciu utrudnia śledztwo. „Uprzedza osoby o podejmowanych wobec nich działaniach policyjnych i przekazuje im informacje ze śledztwa” – napisał prokurator w uzasadnieniu wniosku o aresztowanie Burego.

Bury się nie przyznaje

W piątek Jan Bury był przesłuchiwany przez kilka godzin. Do postawionych zarzutów się nie przyznał, za które grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności. Prokuratura podała, że Bury złożył oświadczenie, które w żadnym stopniu nie odnosiło się do „meritum sprawy”.

Karolina Margulewicz-Fortuna, adwokatka Jana Burego, uważała, że wystarczającymi środkami zapobiegawczymi, jakie powinny być zastosowane wobec Burego, byłyby dozór policyjny, poręczenie majątkowe (100 tys. zł) i zakaz opuszczania kraju. Prokuratura na takie propozycje się jednak nie zgodziła.

Jan Bury będzie miał również postawione trzy zarzuty przekroczenia uprawnień w śledztwie, które dotyczy nieprawidłowości przy organizowaniu konkursów na dyrektorów w delegaturach Najwyższej Izby Kontroli, m.in. w Rzeszowie.

Prokuratura zapowiedziała, że zarzuty w tej sprawie Buremu zostaną przedstawione w innym terminie. Stanie się to na wniosek obrońców byłego posła PSL.

Adamski też usłyszy zarzuty

Prokuratura skierowała do Najwyższej Izby Kontroli wniosek o uchylenie immunitetu także Pawłowi Adamskiemu, wicedyrektorowi rzeszowskiej delegatury NIK. Adamski stanowisko zawdzięcza właśnie Buremu. Konkurs wygrał w 2013 r., choć z wszystkich kandydatów, którzy ubiegali się o tę funkcję, wypadł najgorzej.

Prokuratura zamierza przedstawić Pawłowi Adamskiemu zarzuty przekroczenia uprawnień. Adamski aktualnie przebywa na zwolnieniu lekarskim. Prezes NIK wszczął przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne w sprawie możliwości ujawnienia tajemnicy kontrolerskiej.

KRZYSZTOF WÓJCIK

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama