Reklama

– Bardzo nieprzejrzysta, zdumiewająca – tak o rekrutacji na kierunek lekarski Uniwersytetu Rzeszowskiego mówią kandydaci na studia. Uczelnia odpowiada, że największym problemem jest to, że kandydaci nie informują jej o rezygnacji z nauki.

W tym roku Uniwersytet Rzeszowski prowadził drugi nabór na kierunek lekarski. Studia na tym prestiżowym kierunku ruszyły w 2015 r. Uczelnia przyjęła wówczas 120 osób – po 60 na studia stacjonarne i niestacjonarne. W br. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zwiększyło limit przyjęć o 30 osób – po 75 studentów w obu systemach kształcenia.

Kierunek lekarski to najpopularniejszy kierunek na UR. W tym roku zarejestrowało się 4119 kandydatów, czyli 27 kandydatów na jedno miejsce. W tamtym roku było ich jeszcze więcej – 64. Po zamknięciu tegorocznej rejestracji uczelnia publikowała listy rankingowe, kto i z jaką punktacją dostał się na wymarzony kierunek lekarski.

Z pierwszej listy rankingowej wynikało, że trzeba było mieć co najmniej 176 punktów. Potem publikowano kolejne listy.

O tym, kto ostatecznie rozpocznie studia decydowały deklaracje kandydatów i złożenie przez nich dokumentów, że wybierają studia w Rzeszowie. Rekrutacja zakończyła się 5 sierpnia. Na listę wpisywano osoby z liczbą co najmniej 165 punktów (biologia rozszerzona + chemia rozszerzona). Ostatnie listy rankingowe pojawiły się w ubiegłym tygodniu.

Jaka punktacja, jaka pozycja?

Według kandydatów na kierunek lekarski o rekrutacji studentów nie można powiedzieć nic dobrego. – Przebiegała w sposób bardzo nieprzejrzysty – twierdzi jeden z nich (nazwisko do wiadomości redakcji).

Kandydaci byli zdumieni, że rekrutacja zakończyła się już 5 sierpnia, brakowało list rekrutacyjnych. Najbardziej dziwi ich termin zakończenia rekrutacji, bo na innych wydziałach medycznych polskich uczelni rekrutacja kończyły się na początku października, a na niektórych nawet jeszcze trwają, np. na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie.

– W Białymstoku rekrutację zakończono 3 października i na studia dostały się wszystkie osoby ze 162 punktami, w Zielonej Górze dostały się osoby ze 158 punktami i rekrutacja trwa, w Szczecinie dostały się osoby  ze 159 punktami i rekrutacja trwa, w Katowicach zakończono rekrutację i dostały się osoby  ze 160 punktami – mówią nam kandydaci kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Rzeszowskim.

– W Rzeszowie również musiano przyjmować studentów na wydział lekarski po zakończonej rekrutacji. Ale z jaką punktacją? Z jaką pozycją w rankingu? – pytają kandydaci.

Ciągłe zmiany na listach rankingowych wynikały z tego, że kandydaci na kierunek lekarski składali podania na wiele uczelni, by ostatecznie wybrać studia na jednej.

UR: rezygnują, nie informują

Dr Maciej Ulita, rzecznik Uniwersytetu Rzeszowskiego, potwierdza, że ostatnie listy rankingowe pojawiły się w tamtym tygodniu.

– W ostatnim tygodniu z ogłoszonych list zakwalifikowanych przyjęliśmy co najmniej 7 osób. Największym problemem jest to, że kandydaci nie informują nas o rezygnacji ze studiów. Dziekanat przeprowadził rozmowy telefoniczne z kandydatami, którzy nie zgłosili się na zajęcia. W przypadku 4 osób uzyskaliśmy informację, że rezygnują ze studiów w Rzeszowie – twierdzi dr Ulita.

Co ciekawe, ze studiów w Rzeszowie rezygnowali kandydaci z końcowych miejsc rankingowych. – Ze studiów nie zrezygnował nikt kto miał powyżej 170 pkt. (pierwsze listy rankingowe). Rezygnacje związane są z możliwością studiowania blisko miejsca zamieszkania – dodaje rzecznik UR.

Na skargi kandydatów, że uczelnia nie przygotowała listy rekrutacyjnych, przedstawiciele Uniwersytetu Rzeszowskiego odpowiadają, że listy były publikowane po weryfikacji, czy kandydat faktycznie potwierdził chęć podjęcia studiów na UR.

– Ewentualne opóźnienia były wynikiem konieczności „ręcznego” sprawdzenia wszystkich podań – tłumaczy Maciej Ulita.

Na kierunku lekarskim UR obecnie kształci się 270 osób – po 135 na studiach stacjonarnych i niestacjonarnych.

(ram, ak)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama