Zdjęcie: Materiały policji
Reklama

Dopiero 11 kwietnia Sąd Okręgowy w Krakowie rozpozna zażalenie prokuratury na odmowę aresztowania Krzysztofa B., szefa Centralnego Biura Śledczego w Rzeszowie.

W poniedziałek (7 marca) SO w Krakowie wydał postanowienie o wyznaczeniu terminu posiedzenia sądu, na którym będzie rozpatrywane zażalenie Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Krakowscy śledczy nie zgadzają się z decyzją Sąd Rejonowego dla Krakowa Śródmieście, który 1 marca odmówił aresztowania Krzysztofa B. na trzy miesiące.

Termin posiedzenia, na którym będzie rozpatrywane zażalenie prokuratury, jest bardzo odległy. Sąd Okręgowy w Krakowie decyzję podejmie dopiero 11 kwietnia. Dlaczego tak późno? Sędzia Beata Górszczyk z krakowskiego SO tłumaczy, że sąd zakłada najbardziej pesymistyczny scenariusz powiadomienia Krzysztofa B. o wyznaczonym terminie posiedzenia. A to jest obowiązek sądu.

Sąd skazany na pocztę

– Informacja o terminie posiedzenia zostanie wysłana pocztą do podejrzanego. On może jej nie odebrać od razu. Potem podejrzany będzie miał siedem dni na odebranie korespondencji na poczcie. Jeżeli tego nie zrobi, to taka informacja do nas jest wysyłana i ponownie wysyłamy powiadomienie o terminie posiedzenia sądu. I znów sytuacja może się powtórzyć. Po podwójnym awizowaniu uznaje się, że podejrzany został prawidłowo powiadomiony o terminie posiedzenia sądu – mówi sędzia Beata Górszczyk.

Całe formalności pocztowe trwają z reguły ok. 5-6 tygodni, dlatego sąd zdecydował, że nie będzie wyznaczał wcześniej terminu niż 11 kwietnia. Obecność Krzysztofa B. nie jest w sądzie obowiązkowa, ale obowiązkowo należy go powiadomić, że takie posiedzenie się odbędzie.

Jeżeli sąd uwzględni zażalenie prokuratury, która obawia się, że szef CBŚP w Rzeszowie może mataczyć w śledztwie, to sąd wyda polecenie policji lub innym służbom doprowadzenie Krzysztofa B. do aresztu tymczasowego. W to jednak mało osób wierzy. Sądy drugiej instancji bardzo rzadko uwzględniają zażalenia prokuratury w przypadku odmów aresztowania podejrzanych.

– 11 kwietnia? Dlaczego tak późno? – pyta nasz rozmówca związany z rzeszowskim CBŚP. – Jest wystarczająco dużo czasu, żeby mataczyć w śledztwie – dodaje.

CBŚP ochraniało Olimp?

Szef rzeszowskiego CBŚP został zatrzymany 27 lutego przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Uzbrojeni oficerowie ABW wkroczyli także do mieszkania Daniela Ś., naczelnika wydziału ekonomicznego CBŚP w Rzeszowie, oraz agencji towarzyskiej Olimp w Budziwoju koło Rzeszowa, gdzie zatrzymano dwóch braci R. z Ukrainy – Aleksa i Żenię – którzy byli właścicielami Olimpu.

Krzysztof B. i Daniel Ś. są podejrzani o przekroczenie uprawnień, branie łapówek od właścicieli Olimpu. Daniel Ś. – zdaniem prokuratury – pomagał także Ukraińcom w sprowadzaniu do agencji prostytutek i brał za to pieniądze.

Śledczy twierdzą, że Ukraińcy, korumpując szefostwo CBŚP w Rzeszowie, mieli pewność, że żadna służba nie będzie sprawdzać, co się dokładnie dzieje w Olimpie. Od wielu lat mówiono, że CBŚP zapewnia „nietykalność” braciom R.  Jeden z nich – Aleks – jest też podejrzany o handel ludźmi.

Na wniosek prokuratury właściciele Olimpu zostali aresztowani na trzy miesiące. Podobny los spotkał Daniela Ś. Na aresztowanie Krzysztofa B. sąd się nie zgodził. 11 kwietnia zapadnie ostateczna decyzja, czy szef CBŚP trafi za kratki.

Ostatnią podejrzaną osobą w tej sprawie jest Jerzy M., znany rzeszowski hotelarz. On też jest podejrzany o korumpowanie policjantów. Ale M. wyszedł na wolność po wpłaceniu 15 tys. zł poręczenia majątkowego.

Wszystkim podejrzanym grozi do 10 lat więzienia. Po wybuchu afery w CBŚP w Rzeszowie, Komenda Główna Policji zawiesiła Krzysztofa B. i Daniela Ś. w obowiązkach służbowych. Obowiązki szefa rzeszowskiego Biura pełni Marek Odyniec.

(kaw, ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

1 KOMENTARZ

Comments are closed.