Reklama

Kilkudziesięciu obrońców życia protestowało w czwartek przed rzeszowskim szpitalem Pro-Familia. Przynieśli małe białe trumienki – symbol zarodków niewykorzystanych w procesie sztucznego zapłodnienia.

[Not a valid template]

 

To kolejny protest pod szpitalem w przeciągu kilku miesięcy, który zorganizował Jacek Kotula z Fundacji Pro Prawo do życia i radny sejmiku podkarpackiego z PiS. Poprzednia pikieta także odbyła się przed szpitalem Pro-Familia pod koniec grudnia. Kotula stał też na czele protestów dwa lata temu, gdy odbyły się pierwsze protesty przed szpitalem, a potem kościołami w Rzeszowie.

– Więcej w cenie są psy, niż dzieci – stwierdziła starsza pani, która przyszła na manifestację.

Solidarni z ruchem pro-life

– Ta pikieta, podobnie jak wcześniejsze, ma za zadanie poinformować ludzi o złu, jakie jest wykonywane w szpitalu Pro-Familia. My nie protestujemy przeciwko szpitalowi, jako takiemu, tylko przeciwko aborcjom, które są tam wykonywane. Jeśli szpital wycofa się z aborcji, to będziemy pikietować i pokazywać, jaki to jest dobry szpital. Natomiast na tę chwilę nie ma z nimi żadnej rozmowy – stwierdził Bartłomiej Sarna, członek Fundacji Pro-prawo do życia.

Czwartkową pikietę na żywo transmitowała TVP Info. Brali w niej udział także nacjonaliści z Młodzieży Wszechpolskiej. Przyszło kilkadziesiąt osób, które z transparentami i krzyżami demonstrowali przed -Pro-Familią.

– Ta pikieta jest po to, by doprowadzić do zmiany złego prawa pozwalającego na aborcję – dodał Sarna.

– Dla nas życie ma nadrzędną wartość i dlatego solidaryzujemy się z środowiskami pro-life, bo uważamy, że aborcja to zbrodnia. Zabijanie dzieci nienarodzonych jest złe i staramy się wszelkimi sposobami przeciwstawić temu procederowi – stwierdził Tomasz Hadała, wiceprezes rzeszowskiego okręgu Młodzieży Wszechpolskiej.

– Stoimy na straży życia. Każde dziecko ma prawo się urodzić. To bardzo ważne szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy życie ludzkie nie jest w tym aspekcie chronione – dodał Hadała.

Urodzić nawet chore

„Aborterzy zabijają dzieci z zespołem downa!”, „Hitler zaczął zabijanie od chorych. Dzisiaj niektórzy go naśladują”, „Ratuj życie”, „Każdy z nas był kiedyś zarodkiem”, „Aborcja = zabijanie” – z takimi hasłami protestowali obrońcy życia.

– Współczesna medycyna pozwala na zobrazowanie tego, czy dziecko jest w pełni zdrowe w łonie matki, czy ma jakieś wady. Uważamy, że powinno urodzić się nawet, jeśli jest chore. Bo każdy zasługuje na życie. A współczesna medycyna pozwala na to, by wiele chorób, wiele powikłań zwalczyć lub zmniejszyć – przekonywał Tomasz Hadała.

– Jeśli w wyniku badań jest prawdopodobieństwo, że dziecko może urodzić się niepełnosprawne w jakimś stopniu większym lub mniejszym, czasem nawet i bardzo dużym, to nie znaczy, że my mamy prawo to dziecko uśmiercić. Nikt takiego prawa nie ma. Myśmy życia nie dali temu dziecku – mówił Bartłomiej Sarna.

Filip, Zosia i Kasia

Na jednym transparentów zamieszczono zdjęcie twarzy lalki o łysej głowie, które miało symbolizować martwe dziecko. Zdjęciu towarzyszył napis „Why?”. Inny transparent składał się z podobizny Chopina i Einsteina oraz napisu „Nie zabijaj, nie wiesz, kogo odbierasz światu”.

Protestujących rozgrzewała modlitwa. Największe wrażenie zrobiły trzy białe, małe trumienki podpisane: „Filip”, „Zosia” i „Kasia”.

– To symbol ofiar – poczętych i nienarodzonych dzieci w wyniku zabiegu in vitro. W wyniku takiego zabiegu jest średnio od 7 do 9 dzieci poczętych. Jedno się rodzi, a reszta idzie do azotu – stwierdził Bartłomiej Sarna.

Obrońcy życia do swojej ideologicznej walki wzięli sobie szpital Pro-Familia, który jest jedynym szpitalem na Podkarpaciu, gdzie wykonywane są badania prenatalne, czyli prowadzenia wczesnej diagnostyki płodu.

W Pro-Familii wykonywane są terminacje ciąży, czyli usuwania płodu, gdy życie dziecka lub matki jest zagrożone. Chodzi o skrajne przypadki, gdy np. płód nie ma głowy.

W Pro-Familii w ub. r. wykonano pięć zabiegów terminacji. Na świat przyszło jednocześnie 3,5 tys. dzieci. Aborcje w rozumieniu obrońców życia w Pro-Familii nigdy nie były prowadzone.

SABINA LEWICKA

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

6 KOMENTARZE

  1. DoRzeszowianin
    Nie potrafi Pan czytać ze zrozumieniem. Nie ma ani jednego słowa na temat „bandy rydzyka, homo, debile itd”. Tylko Pana wyobraźnia została tak ukształtowana że potrafiła z takiego tekstu wyciągnąć to!

  2. Jestem tylko ciekawa, który z tych obrońców życia i moralności jako pierwszy adoptuje sobie dziecko np. z bezmózgowiem czy zespołem Edwardsa ( fakt i tak nie dożyją 2 roku życia- ale na pewno przyjemnie chodzić 9 m-cy w ciąży i na koniec urodzić ciało bez głowy). A jeszcze bardziej chcę zobaczyć jak ktoś sobie adoptuje dziecko z wadami wrodzonymi powodującymi, że samo nie je, nie przełyka, nie porusza się i nie reaguje na otoczenie a ma normalną długość życia. Proponuję w przypadku takich wad oddawać dziecko do adopcji tym pikietującym. Niech je wychowują, a jak ich braknie to niech przekażą ten przymusowy obowiązek na ich pozostałe dzieci (o ile w ogóle posiadają jakieś dzieci).

  3. Żałosna manifestacja bandy rydzyka i pisiorów, ludzi na co dzień żyjących w zakłamaniu i miejących daleko w nosie zasady, które tutaj tak szczytnie reprezentują. Połowa rozwiedziona, reszta homo i debile “faszysto-wszechpolskie” pod flagą hitlera, które nie powinny się rozmnażać dla dobra ludzkości. Tyle w temacie. Żałosne widowisko.

  4. W zgniłej argumentacji można doszukać się próby usprawiedliwiania zabijania dzieci.
    W Pro-Familii wykonywane są terminacje ciąży, czyli usuwania płodu, gdy życie dziecka lub matki jest zagrożone. Chodzi o skrajne przypadki, gdy np. płód nie ma głowy.
    W Pro-Familii w ub. r. wykonano pięć zabiegów terminacji. Na świat przyszło jednocześnie 3,5 tys. dzieci. Aborcje w rozumieniu obrońców życia w Pro-Familii nigdy nie były prowadzone.
    SABINA LEWICKA

Comments are closed.