W Rzeszowie otwarto nowy Ośrodek Kuratorski. Dla trudnej młodzieży [FOTO]

Reklama

Nie są zamknięci, nie widzą krat, nie mają asysty policyjnej. Tu czują się, jak w domu, tutaj wracają na właściwe tory. W Rzeszowie otwarto nowy Ośrodek Kuratorski dla nieletnich.

 

Zdjęcia: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News

To trzeci Ośrodek Kuratorski, który pod swoimi skrzydłami ma Sąd Rejonowy w Rzeszowie. Dwa dotychczasowe są w centrum miasta, przy ulicach: Leszczyńskiego i Hetmańskiej. Trzeci powstał przy ulicy Okulickiego 13a, w piętrowym budynku miejskim, w którym jeszcze do niedawna był sklep z ekspresami do kawy. Lokal udostępniło miasto. 

Nowy Ośrodek Kuratorski nr 5, który urządzono w niespełna miesiąc, działa od 1 września, ale oficjalne otwarcie nastąpiło w poniedziałek 26 września.

W uroczystości wzięli udział: Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości; prezesi wszystkich sądów w Rzeszowie, szefowie rzeszowskich prokuratur, kierownictwo służby więziennej, komendanci policji wojewódzkiej i miejskiej w Rzeszowie – nadinsp. Dariusz Matusiak i insp. Bogusław Kania. Byli także, rzecz jasna, kuratorzy. 

Ośrodek znajduje się w budynku blisko głównej ulicy Okulickiego, ale jest schowany między zielenią a prywatnymi domami. Nie przypomina twierdzy, tutaj nie czuje się lęku, strachu, ściany nie budzą złych skojarzeń. Bije ciepło, domowa atmosfera, przyjaźń, chęć niesienia pomocy, a nie karania. Bo wszystko, co dziecko zrobiło źle, jest winą rodziców. 

„Jesteś super. Tak Ty…”

Na potrzeby ośrodka urządzono parter budynku. Do ośrodka, który zajmuje ok. 80 m kw., trafiają dzieci wobec których sąd orzekł środek kuratorski. Tutaj trafiają dzieci, które są zdemoralizowane albo popełniły czyn zabroniony. Nie radzą sobie w szkole, sprawiają problemy wychowawcze, a rodzice często czują się bezradni. 

Do ośrodka dzieci przychodzą po szkole, zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku, od godz. 14:30 do 18:30. Pracuje tutaj psycholog i na razie dwóch korepetytorów z matematyki i języka angielskiego. To przedmioty z którymi dzieci najczęściej sobie nie radzą w szkole. Po wyjściu z ośrodka, wracają do domu.

– Dzieciom organizujemy także czas wolny, zajęcia sportowe, wyjścia do kina, teatru. Pokazujemy im, jak można konstruktywnie spędzać czas – mówi Halina Nawrocka, kurator przy Sądzie Rejonowym w Rzeszowie. W ośrodku są cztery pomieszczenia, gdzie dzieciaki mogą w ciszy porozmawiać z psychologiem i odrobić lekcje pod okiem korepetytorów. 

W środku są dwie duże sofy, stoły, biblioteczka, do dyspozycji jest także pomieszczenie kuchenne. Wszystko w jasnych, ciepłych kolorach. Klimat domowy, a przynajmniej niewiele różniący się od tego, co spotykamy w świetlicy szkolnej. Nad wejściem do jednych z pomieszczeń jest motto: „Jesteś super! Tak Ty… Nie rozglądaj się”. 

W tej chwili do nowego Ośrodka Kuratorskiego uczęszcza szóstka nastolatków, wszyscy na co dzień są uczniami pierwszych klas rzeszowskich szkół średnich, to dwie dziewczyny i czterech chłopaków. Będą kolejni, bo Sąd Rejonowy w Rzeszowie wydał kolejne postanowienia o skierowaniu dzieciaków do ośrodka. 

To, że on powstał na ulicy Okulickiego, nie jest dziełem przypadku. To taki rejon miasta, gdzie problemów wychowawczych w domach jest całe mnóstwo, tu często rodzi się przestępczość, demoralizacja. Teraz dzieci nie będą musiały jeździć do ośrodków w centrum miasta, mają go na wyciągnięcie ręki.   

Bo każde dziecko jest dobre

Tworzenie jak najwięcej takich ośrodków to nowy pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości w resocjalizacji trudnej młodzieży i dzieci. Umożliwia to poświęcona tej problematyce ustawa, która zaczęła obowiązywać od 1 września. Resort sprawiedliwości na tworzenie ośrodków przeznacza po ponad 200 tys. zł, finansuje także pensje kuratorów i wychowawców. 

Powstawanie nowych ośrodków kuratorskich ma sprawić, że dzieciaki nie będą tak często trafiały do Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych. Często na drugi koniec Polski, zamknięci, z dala od rodziny, gdzie policjant budzi negatywne skojarzenia, a państwo wydaje na to ogromne pieniądze – utrzymanie osoby w MOW-ach kosztuje 10 tys. zł.

Ośrodki są dla dzieci, które rokują, które dają sygnały, że to, co złego zrobiły w życiu, było incydentem, młodzieńczą głupotą, a będąc pod okiem fachowców mają dużą szansę wrócić na właściwą drogę życiową. „Każde dziecko jest dobre. Jeśli nie umie – naucz, jeśli nie wie – wytłumacz, jeśli nie może – pomóż”. 

Te słowa pisarza i badacza dzieci Janusza Korczaka w poniedziałek przypomniał Marcin Warchoł. – Ośrodek kuratorski jest najtańszą formą edukacji, nastawioną na pozytywną pracę z dzieckiem – mówił na otwarciu wiceminister Warchoł. W tym procesie podkreślał szczególną rolę kuratorów, którzy często społecznie poświęcają swój czas dzieciom. 

– Jesteście bożymi szaleńcami – zwracał się do kuratorów Marcin Warchoł. – Pełnicie wyjątkowe role w wymiarze sprawiedliwości. Pomagacie rodzinom wyjść na prostą, osobom zagubionym społecznie odnaleźć siebie, odnaleźć drogę w życiu. Jesteście łącznikiem między prawem a człowiekiem, jesteście drugą rodziną – podkreślał wiceminister. 

– Powiedzenie lekarskie: „Lepiej zapobiegać, a nie leczyć”, tutaj się sprawdza – uważa Marek Klimczak, prezes Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, który był na otwarciu ośrodka. – Najpierw pomagać, a dopiero potem karać – zaapelował w poniedziałek Rafał Puchalski, prezes rzeszowskiego Sądu Okręgowego. 

Negatywizm szkolny powszechny 

A jest komu pomagać, izolacja w pandemii dzieciom nie pomogła. – Negatywizm szkolny jest zauważalny. Dzieci nie czytają, nie uczą się, wydaje im się, że mają się uczyć tylko wtedy, gdy mają zadanie pisemne. Opór jest, gdy mają sięgnąć po książkę, zeszyt. Dziecko nie jest przyzwyczajone do systematycznej pracy – mówi o problemach Halina Nawrocka. 

I wcale nie dotyczy to tylko patologicznych rodzin. Do ośrodków przychodzi pełno dzieci inteligentnych, z ogromnymi możliwościami intelektualnymi, ale w domach nie są uczone systematyczności. Bo rodzice często nie wiedzą, jak uczyć. Oni też potrzebują pomocy. Oni też przychodzą do ośrodka na konsultacje z psychologiem. 

W Rzeszowie być może powstanie kolejny ośrodek. – Chcielibyśmy otworzyć go na osiedlu 1000-lecia – mówi Jolanta Kaźmierczak, wiceprezydent Rzeszowa. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama