Zdjęcie: Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News
Reklama

Największym wygranym zakończonej kampanii wyborczej jest… Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa. Miał startować do Sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej, zrezygnował i poparł… Marcina Warchoła z PiS, a Warchoła zwalczało… PiS.

MARCIN KOBIAŁKA, JOANNA GOŚCIŃSKA

W niedzielę, 13 października, odbędą się wybory parlamentarne. Będziemy wybierać nowych posłów i senatorów na kolejne cztery lata. 

W okręgu nr 23 (rzeszowsko-tarnobrzeskim) najbardziej wyrazistym momentem kampanii była najpierw decyzja Tadeusza Ferenca, że odchodzi z ratusza i startuje do Sejmu. Ferenc miał być liderem rzeszowskiej listy Koalicji Obywatelskiej.

Ostatecznie Ferenc ze startu do Sejmu zrezygnował. Oficjalnie dlatego, że ugiął się pod prośbami mieszkańców, którzy namawiali go, by został w mieście. Ferenca na liście KO zastąpił Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa. Dostał jednak dopiero 8. miejsce.  

Liderzy spoza Podkarpacia

Po raz pierwszy w Rzeszowie na pierwszych miejscach rzeszowskich list mamy tak dużo osób spoza Podkarpacia. Koalicji Obywatelskiej lideruje Paweł Poncyljusz, który po ośmiu latach chce wrócić do polityki, był wiceministrem gospodarki za pierwszych rządów PiS.

Start Poncyljusza z “jedynki” to jasny sygnał, że obecny lider podkarpackiej PO Zdzisław Gawlik nie jest gwarantem pociągnięcia listy. Gawlik jest drugi, za jego plecami posłanka Krystyna Skowrońska. To ona i Poncyljusz mają największe szanse na mandaty. 

Krzysztof Sobolewski jest na czele listy PiS. Sobolewski, choć pochodzi z Radymna, to ostatnie lata spędzał w bliskim otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego. Jest szefem Komitetu Wykonawczego PiS. Bardziej jest kojarzony z warszawską polityką. 

Koalicja Polska (PSL i Kukiz’15) w okręgu nr 23 lidera ma w postaci obecnego wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszkę z K’15. To duży cios dla dotychczasowego posła z Rzeszowa Macieja Masłowskiego. Masłowski na listę KP się nie załapał, startuje do Senatu.  

Liderem listy Lewicy (SLD, Wiosna i Razem) z kolei jest Wiesław Buż, szef podkarpackiego SLD, Konfederacji ponownie przewodzi znany z antysemickich wypowiedzi reżyser Grzegorz Braun. Jest jeszcze Andrzej Szlęzak na czele listy Skutecznych Piotra Liroya Marca. 

Z kampanii zapamiętamy niespodziewane poparcie Marcina Warchoła, jakiego udzielił mu Tadeusz Ferenc. Warchoł startuje z ostatniego 30. miejsca PiS. Warchoł jest wiceministrem sprawiedliwości, należy do obozu Zbigniew Ziobry, z PiS łączy go tylko nazwa komitetu. 

Tadeusz Ferenc dostrzegł, że jeżeli ktoś z parlamentarzystów ma walczyć o sprawy miasta w Sejmie, to najlepszą osobą będzie właśnie Marcin Warchoł. Ferenc nie ma wątpliwości, że PiS nadal będzie rządził w kraju, więc trzeba układać sobie relację z rządem.

Ferenc, jak Steve Jobs 

Sam Warchoł nie szczędzi komplementów Ferencowi. – On zmienił Rzeszów, sposób postrzegania miasta, jest świetnym gospodarzem, wizjonerem. Sprawczość to jego cecha. Jest, jak to kiedyś powiedział śp. Steve Jobs, twórca Apple, architektem idei – mówi. 

– W Rzeszowie droga od decyzji działania jest najkrótsza w Polsce. Jestem pełen podziwu, jak Tadeusz Ferenc wciela w życie idee. Tutaj się myśli o budowie kolejki nadziemnej tzw. monorail, tutaj władze miasta chcą wprowadzić autobusy autonomiczne – wylicza Marcin Warchoł. 

– Wcześniej wybudowano piękny most Mazowieckiego i okrągłą kładkę. To wizjonerski majstersztyk, który jest realizowany w praktyce. Kiedyś z Rzeszowa się wyjeżdżało, teraz do Rzeszowa chce się przyjeżdżać. Tutaj się mówi dużo o smart city – mówi Warchoł.

W jego obecności, 9 października miasto podpisało z Ministerstwem Sprawiedliwości list intencyjny na przekazanie miastu zamku Lubomirskich i budowę nowej siedziby Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Ratusz chce zamek przekształcić w placówkę kulturalną. 

Niedługo później do Rzeszowa przyjechał sam minister Zbigniew Ziobro, by potwierdzić ten plan. – Połączyła nas idea zamku Lubomirskich – wspomina początek współpracy z Tadeuszem Ferencem Marcin Warchoł. Popiera plan miasta. Na budowę sądu są pieniądze. 

– Sześciu poprzednim ministrom się nie udawało, ja chcę tę sprawę doprowadzić do szczęśliwego finału. Wstydziłbym się pokazać w Rzeszowie, gdybym oddania miastu zamku i budowy sądu nie zakończył pomyślnie. Sprawa zamku nie jest ściemą, wielu by tak chciało, żeby tak było – mówi wiceminister.

Pomoże w poszerzeniu miasta?

Tadeusz Ferenc w Marcinie Warchole znalazł sojusznika w jeszcze innej sprawie – poszerzenia granic Rzeszowa. W przeciwieństwie do PiS, Warchoł i tym razem pomaga miastu. 

– Rozmawiałem z wiceministrem spraw wewnętrznych i administracji Pawłem Szefernakerem. Jeżeli wygramy wybory i nadal będę wiceministrem, jeszcze w tym roku wystąpię z inicjatywą, by od 1 stycznia 2020 roku Rzeszów miał poszerzone granice – zapowiada Marcin Warchoł. 

O jakie tereny chodzi? Wymieniana jest Malawa, Pogwizdów, Racławówka. Tadeusz Ferenc chciałby, żeby do Rzeszowa przyłączono całą gminę Krasne. – Co jest dla mnie ważniejsze? Przejęcie zamku, czy poszerzenie granic? Poszerzenie granic – mówi nam Ferenc. 

PiS hamuje te nastroje. – W 2020 r. nie będzie żadnego poszerzenia Rzeszowa – zapewnia Krzysztof Sobolewski. – Jeżeli chcą tego mieszkańcy sąsiednich gmin, to dlaczego mielibyśmy być przeciw? Przecież to samobójstwo polityczne. Nie można się odwracać plecami do rzeczywistości – mówi tymczasem Marcin Warchoł.

To, co robi Warchoł w kontekście współpracy z Tadeuszem Ferencem bardzo się nie podoba regionalnym strukturom PiS. – Kampanię prowadził za naszymi plecami. Uprawiał wolną Amerykankę. O jego spotkaniach z Ferencem dowiadywaliśmy się z mediów – słyszymy w PiS. 

Ferenc: a Rzeszów będzie trwał

Jest bardzo prawdopodobne, że Marcin Warchoł z lokalnymi strukturami PiS niczego nie musiał uzgadniać. Dostał “zielone światło” z Nowogrodzkiej (siedziba PiS), by rozmawiać z Tadeuszem Ferencem. 

– W Rzeszowie nikt z PiS Marcinowi nie zaproponował współpracy, nie zapraszano go na spotkania przy rożnych okazjach w regionie. Lokalne serwisy informacyjne, sympatyzujące z PiS wycinały go ze zdjęć. O różnych spotkaniach dowiadywał się z plotek, od wójtów i burmistrzów – słyszymy w otoczeniu Marcina Warchoła. 

Tadeusz Ferenc nie przejmuje się, że jest krytykowany za to, że podjął się współpracy z Marcinem Warchołem. – Partie są chwilę, a Rzeszów będzie trwał. Jestem odpowiedzialny za Rzeszów, nie za partie – mówi prezydent Ferenc. 

Pojawiają się głosy, że Tadeusz Ferenc przecenia możliwości Marcina Warchoła na temat poszerzenia granic Rzeszowa.

– W tej sprawie kluczowym decydentem będzie premier Mateusz Morawiecki, a nie Zbigniew Ziobro i jego ludzie. Każde dziecko w Warszawie, które interesuje się polityką, wie, że relacje Mateusza Morawieckiego ze Zbigniewem Ziobrą pozostawiają wiele do życzenia – mówi Paweł Poncyljusz, lider rzeszowskiej listy Koalicji Obywatelskiej, w przeszłości w PiS. 

Orkiestry nie dali 

PiS podstawiał nogi Marcinowi Warchołowi, gdzie to tylko było możliwe. Np. podczas koncertu trzech tenorów z TreVoci, który 5 października odbył się na dziedzińcu zamku Lubomirskich. Koncertowi patronowało Ministerstwa Sprawiedliwości!

Początkowo miasto chciało zaprosić do udziału w koncercie artystów z Filharmonii Podkarpackiej. – Niestety, odmówiono nam, z uwagi na to, że artyści w tym roku bardzo dużo koncertowali i są przemęczeni – wyjaśnia Katarzyna Pawlak, dyrektor wydziału kultury, sportu i rekreacji Urzędu Miasta w Rzeszowie. 

Nieoficjalnie wiadomo, że filharmonia nie zgodziła się na wysłanie swoich muzyków na koncert, bo dostała zakaz z urzędu marszałkowskiego, w którym rządzi PiS, a filharmonia podlega pod samorząd wojewódzki.

– Widzę na każdym kroku, że Marcin Warchoł naprawdę chce pomóc miastu. Dlaczego miałbym takich ludzi nie wspierać? – pyta retorycznie Tadeusz Ferenc. 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: