Zlikwidują targowisko przy Wyspiańskiego? Będzie plac zabaw?

0
Reklama

Dwóch szklarzy, dwóch krawców, stoisko z wikliną i pizzeria mieściły się dotychczas na zajmującym prawie 4 tys. m kw. targowisku przy ul. Wyspiańskiego w Rzeszowie. Mieściły, bo pizzeria z pawilonu już zrezygnowała.

Targowisko przy ul. Wyspiańskiego zlokalizowane jest na zakręcie ulicy, zaraz za VIII LO na przeciwko torów. Powstało w 2002 roku na polecenie byłego prezydenta Rzeszowa Andrzeja Szlachty, który przystał na prośby rad osiedli, które liczyły na to, że ułatwi to życie mieszkańcom.

Niestety, lokalizacja targowiska okazała się mało interesująca zarówno dla kupców, jak i dla mieszkańców. – Trzeba sprawdzić, czy nie jest martwe i nie przynosi strat – zarządził w prezydent Tadeusz Ferenc.

Okazuje się, że strat nie przynosi. Miesięczny dochód z targowiska wynosi bowiem ok. 5 tys. zł. – Miasto do targowiska nie dokłada, ale to miejsce zdecydowanie nie cieszy się dużą popularnością wśród mieszkańców – wyjaśnia Jerzy Tabin, dyrektor Miejskiej Administracji Targowisk i Parkingów w Rzeszowie.

Ale porównując dochody targowisk z ul Dołowej i z Wyspiańskiego, gołym okiem widać, że różnica jest kolosalna. Dołowa rocznie dostarcza miastu ok. 500 tys. zł, Wyspiańskiego ok. 50 tys.

Ferenc do urzędników: Pomyślcie

Targowisko przy Wyspiańskiego dla kupców nigdy nie było atrakcyjne. Kiedyś były nawet plany, by przenieść tam obecny „plac Balcerowicza”. Jednak po protestach handlarzy z pomysłu zrezygnowano. Nigdy nie zdarzyło się też, by na Wyspiańskiego wszystkie pawilony były wynajęte.

Dzisiaj kupcy zajmują zaledwie 6 z 63 znajdujących się tam pawilonów, w dobrych czasach wynajętych było 12.

Obecnie miasto jest w trakcie realizacji budowy nowoczesnego targowiska, które ma się mieścić na końcu al. Rejtana, tuż za jednostką wojskową. W przyszłości tam będzie się znajdować centrum dla handlarzy.

Prezydent oczekuje jednak, by urzędnicy przeanalizowali, co innego może się znajdować przy Wyspiańskiego. – To bardzo ładny plac, może tam zrobić jakiś park lub plac zabaw dla dzieci. Pomyślcie, jak można go wykorzystać – proponował.

– Rzeczywiście bierzemy się za analizowanie prośby prezydenta. Na szczęście, jest to teren miejski i nie będzie problemu, by ewentualnie zrobić tam coś nowego – informuje Anna Raińczuk, dyrektor Biura Rozwoju Miasta Rzeszowa.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: