Szaleństwo na 5`nizza, L.U.C. & Rebel Babel Ensemble, Kayah i Kaliber 44 [FOTO]

0
Reklama

 „Od Zachodu do Północy, od Południa, aż po Wschód – odmienne melodie z tych samych nut” – słowa te wybrzmiały  na rzeszowskim Rynku podczas sobotniego koncertu w ramach Wschodu Kultury. Ich autor L.U.C., wraz z orkiestrą orkiestr Rebel Babel Ensemble, Kayah i Kalibrem 44, skradli całkowicie serca rzeszowskiej publiczności.

 

„Już to, że zebrali się z różnych dzielnic miasta, z różnych układów rodzinnych, z różnych mieszkań, domów, widoków ze swego okna, i razem wykonują, czyli razem poddają się rozkazowi zapisanych na papierze dźwięków, jest godne podziwu” – pisał w wierszu „Muzyka” Czesław Miłosz.

Gdy w sobotni wieczór, mniej lub bardziej przypadkowo znaleźliście się na rzeszowskim Rynku z pewnością zgodzicie się z tymi słowami. Bo to właśnie w sercu stolicy Podkarpacia fenomenalny koncert zagrał duet z Ukrainy 5`nizza oraz L.U.C., czyli Łukasz Rostkowski  z orkiestrą Rebel Babel Ensemble, na którą składały się orkiestry dęte z Ukrainy, Białorusi, Litwy i Polski.

Wśród muzyków znalazł się nawet akcenty rzeszowskie, ponieważ na scenie zobaczyliśmy m.in. w pięknych niebieskich strojach Dziewczęcą Orkiestrę Dętą z Rzeszowa.

Pierwsi na scenie wystąpili artyści z Ukrainy – Siergiej Babkin i Andriej „San” Zaporożec. Zupełnie wolni artystycznie, porwali całkowicie publiczność, która z przyjemnością bujała się w takt wygrywanych dźwięków.

Miłośnicy twórczości 5’nizza, którą można porównać do Manu Chao,  podczas koncertu na Rynku kolejne kawałki rozpoznawali po pierwszych taktach. Zachwytów nie było końca. Nie zabrakło również i takich, którzy przez godzinny koncert Ukraińców  śpiewali ich wszystkie piosenki. Oni sami niechętnie chcieli zejść ze sceny.

Po krótkiej przerwie rozpoczęła się druga część koncertu w sposób nieoczekiwany. W tłumie publiczności nagle zaczął rozbrzmiewać dźwięk trąbki. To zasługa bardzo młodego muzyka, który nadał ton w rytm, którego na scenę wschodziła prawie 100-osobowa międzynarodowa orkiestra orkiestr Rebel Babel Ensemble, której celem jest kreowanie dialogu, pojednania i ulepszania codzienności poprzez muzykę.

Orkiestrą dowodził Jan Eleński, który wraz z L.U.C.-iem., czyli Łukaszem Rostkowskim, polskim raperem i producentem muzycznym, przez pół roku przygotowywali potężną grupę muzyków do rzeszowskiego koncertu Wschodu Kultury.

Temat z utworu L.U.C.-a pt. „Manifest” od razu porwał całą publiczność. Artysta już od samego początku zachęcał rzeszowian do wspólnej zabawy, z którymi śpiewał słowa idealnie wpisujące się w ideę Wschodu Kultury Europejskiego Stadionu Kultury, który w Rzeszowie trwa od czwartku i zakończy się na Rynku niedzielnym baletem współczesnym „Le Spectre de la Rose”.

„Od Zachodu do Północy, od Południa, aż po Wschód – odmienne melodie z tych samych nut”, ponieważ przecież „wszystko zaczyna się od słowa (…), którym wznosimy ponad chmury, (…), którym staramy się zatrzymać w codzienności”.

Ponad chmury, wprost ku gwieździstemu niebu rzeszowską publiczność prowadziła również Kayah. „Po co”? A no po to, aby i tak już rozgrzaną do czerwoności publiczność doprowadzić do całkowitego szaleństwa.

Akcent hiphopowy również się pojawił. I nie mówię tu tylko o scenicznym wizerunku muzyków, ale o „Abradabie” i „Joce”, którzy jako Kaliber 44, wykonali kawałki  „Nieodwracalne zmiany” oraz „Normalnie o tej porze”.

Na specjalnie przygotowanym wybiegu pokrytym czerwonym dywanem pojawił się też… żuczek, co nie umknęło uwadze L.U.C.-a. – Rzeszowskie żuczki gryzą? – pytał artysta publiczność.

L.U.C., śpiewając zaledwie kilka metrów o rzeszowskiego ratusza, również przekonywał śpiewając „na pohybel smogom”, że rower to najlepszy pojazd dla naszej matki Ziemi. Nie wiemy, co na to miejscy urzędnicy, ale rzeszowscy rowerzyści z pewnością byli tym kawałkiem zachwyceni.

Orkiestra Rebel Babel Ensemble wykonując kolejne utwory z kolejnymi artystami, którzy pojawiali się na scenie uzależniała od siebie jak mocny narkotyk i to już po pierwszym użyciu. Ich niespożyta energia, ogromna radość i przyjemność z grania udzielała się wszystkim wokół. Bo cóż jest przyjemniejszego niż patrzenie na artystę będącego od stóp do głów utworem, który właśnie wykonuje?

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama