Zdjęcie: pixabay.com
Reklama

„Deforma” edukacji dotarła do samorządów. Pierwszym jej etapem w Rzeszowie było wczorajsze uchwalenie projektu nowej sieci szkół.

Zgodnie ze zmienionymi przez PiS przepisami, teraz ten projekt trafi do kuratora, który ma ustawowe prawo wydać wiążącą nas opinię. Nawiasem mówiąc ten przepis, to kolejny wyraz braku zaufania PiS do samorządów i przejaw tendencji centralizacyjnych. Dotychczas o sieci szkół samorządy decydowały same (i robiły to dobrze), a kurator mógł tylko zgłaszać opinie.

Dyskusja nad siecią stała się także okazją do wyrażenia krytycznych opinii o całej tej tzw. reformie. Albowiem.

1. Jak każda reforma, także oświatowa, mam sens jedynie wtedy, kiedy zmienia coś na lepsze – nie ma żadnego dowodu, że tak będzie tym razem

2. Idea zamiarów PiS opiera się na kłamliwej diagnozie o fatalnym stanie polskiej edukacji, a gimnazjów w szczególności. Gimnazja są jedyną częścią polskiego systemu oświaty, których efekty są systematycznie mierzone. Międzynarodowe badania PISA pokazują rewelacyjny od 2002 roku wzrost efektów nauczania piętnastolatków – jesteśmy w czołówce Europy. Minister Zalewska, a za nią np. Podkarpacka Kurator Oświaty kwituje to wzruszeniem ramion.

3. Poza jednym, dyżurnym ekspertem MEN, nie ma ani jednej opinii ekspertów o zasadności likwidacji gimnazjów.

4. Ubiegłoroczne konsultacje wojewódzkie, którymi szczyci się Minister Zalewska, w ogóle nie dotyczyły likwidacji gimnazjów, a na moje zadane jej w Rzeszowie pytanie, co z nimi będzie, pani Minister odpowiedziała, że nie wiadomo, bo trwają konsultacje. Jest dla mnie oczywiste, że wiedziała, co będzie. Warto rzucić okiem na ówczesny Program debat MEN. Wyraźnie widać, że ani w tematach debat wojewódzkich, ani w zadaniach do dyskusji dla ekspertów, nie ma ani słowa o likwidacji gimnazjów. 

5. Poprawę jakości kształcenia, na której zależy wszystkim, można i należy osiągnąć poprzez:

– modyfikację programów,

– systematyczne podnoszenie kwalifikacji nauczycieli,

– poprawę (i tak już niezłego) wyposażenia szkół.

6. Wywrócenie do góry nogami struktury szkolnej przyniesie dużo chaosu, a w żaden sposób nie wpłynie na jakość kształcenia.

7. „Nie obejdzie się bez ofiar” – część nauczycieli gimnazjów straci pracę na rzecz dotychczasowych nauczycieli podstawówek czy liceów, którzy mieli niepełny wymiar godzin. Ale również w niektórych podstawówkach, czy liceach na skutek ubytku dzieci, które przeniosą się lub pójdą do innych, w szczególności tych nowoutworzonych szkół, pojawią się redukcje etatów.

8. Poniesiemy „niepotrzebne nakłady finansowe” – w szczególności na:

– dostosowanie budynków po gimnazjach oraz wyposażenia do potrzeb małych dzieci,

– rozbudowę niektórych szkół – szkoły w Zalesiu i Załężu mogły jeszcze pomieścić dodatkowe dzieci w dotychczasowych klasach, ale nie mają wolnych sal na nowe klasy 7 i 8,

– odprawy dla zwalnianych nauczycieli,

– zwiększone koszty funkcjonowania całego systemu z powodu nieoptymalnej (nadmiernej) ilości szkół.

9. „Nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca”, bo o efektach tej „deformy” będziemy mogli coś powiedzieć, dopiero za jakiś czas.

10. To że pracownicy wydziału edukacji optymalnie przygotowali propozycję nowej sieci, nie jest żadnym dowodem na to, że reforma jest dobrze przemyślana, a stanowi co najwyżej świadectwo ich zaangażowania i profesjonalizmu – szkoda, że na bezsensowne zadania.

Długo by można pisać o fatalnych skutkach likwidacji gimnazjów, czy przytaczać krytyczne opinie ekspertów, albo całych środowisk na ten temat. Wszystko to nie zmieni zapewne rewolucyjnej determinacji PiS, której jednym z pobocznych celów zdaje się być udowodnienie, że także polska oświata jest w ruinie. Tu poleciłbym tylko jeden krótki tekst

W tej sytuacji wiele organizacji społecznych i politycznych (w tym Platforma Obywatelska) postanowiły pod egidą ZNP zainicjować ogólnonarodowe referendum w tej sprawie. Pytanie referendalne brzmi: Czy jest pan/pani przeciwko reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku. Formularz do składania podpisów można w szczególności znaleźć tu, a po zebraniu podpisów (niekoniecznie wszystkich) przekazać do jednego z organizatorów akcji.

Wszystko, co tu napisałem, nie oznacza, że polskiej szkoły nie należy poprawiać. Że całość tej reformy jest zła. Jednak o tym, w szczególności o zmianach programowych, niech dyskutują eksperci. Z jednym wszakże zastrzeżeniem ta dyskusja powinna być spokojna i otwarta na szerokie kręgi społeczne, a jej efekty przedstawione rzetelnie. Żeby nie było tak, jak z gimnazjami – dyskutujemy o wszystkim, tylko nie o nich, MEN z duża dozą dowolności opracowuje wyniki dyskusji, a pani Minister obwieszcza, że przeprowadzono konsultacje i gimnazja należy zlikwidować.

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: