Zamieszanie związane z niedźwiedziem. Gmina padła ofiarą żartu? fot. Pexels
Reklama

W poprzednim artykule zaznaczyliśmy, że zdjęcie, które udostępnił m.in. starosta powiatu strzyżowskiego, może być niewiarygodne i okazało się, że ten scenariusz się sprawdził. Ktoś postanowił spreparować fotografię niedźwiedzia przy pasiece przy pomocy sztucznej inteligencji. Niedźwiedzia jednak nie ma w okolicy?

Alarm dotyczący niedźwiedzia w powiecie strzyżowskim został odwołany. Wójt gminy Niebylec przyjął zgłoszenie o drapieżniku wędrującym przez miejscowość, a następnie – opublikował oświadczenie, w którym przyznaje, że tego typu zawiadomienia mają swoje konsekwencje.

Niedźwiedzia jednak nie było

O pojawieniu się niedźwiedzia dowiedziały się lokalne służby, mieszkańcy, dyrektorzy szkół, strażacy – zawiadomiono dosłownie wszystkich. Okazało się, że ktoś postanowił zrobić sobie żarty.

Wójt Eryk Trojanowski opowiedział, że strażacy z OSP Konieczkowa patrolowali wskazane okolice dronem z termowizją. Poszukiwali niedźwiedzia. – Od rana rozmawiałem również osobiście z osobą zgłaszającą oraz z właścicielem rzekomej pasieki, której miała dotyczyć sytuacja. Równolegle cały czas trwała weryfikacja źródła informacji – relacjonuje.

Odkryto, że niedźwiedź wcale się nie pojawił w Połomi. – Z dużym smutkiem przyjmuję jednak fakt, że wszystko wskazuje na to, iż grafika została wygenerowana lub przerobiona, a następnie jako rzekome zgłoszenie trafiła do mieszkańców i do mnie. Takie działania są nieodpowiedzialne. To nie jest niewinny żart. Fałszywe lub zmanipulowane zgłoszenie uruchamia realne procedury, angażuje służby, inne jednostki organizacyjne, strażaków, policję, pracowników urzędu, dyrektorów szkół, radnych, sołtysów i wywołuje niepokój wśród mieszkańców – przekazał wójt gminy Niebylec.

Wójt w oświadczeniu stwierdził także, że obecność niedźwiedzia była wcześniej odnotowana w sąsiedniej gminie, a w ostatnim czasie zdarzały się również tragiczne przypadki ataków dzikich zwierząt na ludzi. Dlatego takiej sytuacji nie można było zbagatelizować. – W takiej sytuacji rozsądna ostrożność jest obowiązkiem, a nie przesadą – stwierdził.

Czytaj więcej:

30 metrów na Woli czy 130 pod Rzeszowem? Wielki dylemat mieszkaniowy młodych

Czytasz Rzeszów News? Twoje wsparcie pozwoli nam działać sprawniej.

 

Reklama