fot. Lubuska Policja /zdj. poglądowe

W czwartek w Łańcucie doszło do wypadku z udziałem 50-latka, który poruszał się hulajnogą elektryczną. Mężczyzna trafił do szpitala, a na drodze powiatowej relacji Łańcut – Białobrzegi występowały utrudnienia w ruchu. Takich wypadków, z udziałem tego rodzaju pojazdów, mamy od początku roku bardzo dużo.

Hulajnogi elektryczne na stałe wpisały się w krajobraz podkarpackich miast, stając się wygodną alternatywą dla samochodów i komunikacji zbiorowej. Niestety, wraz z rosnącą popularnością jednośladów, drastycznie wzrosła liczba groźnych zdarzeń drogowych.

Oficjalne dane Komendy Głównej Policji oraz bilanse lokalnych akcji z Rzeszowa i Podkarpacia nie pozostawiają złudzeń: użytkownicy tego rodzaju pojazdów masowo łamią przepisy, a lekceważenie bezpieczeństwa coraz częściej kończy się na oddziałach urazowych.

Wypadek w Łańcucie

Do wypadku doszło w ostatnich dniach na skrzyżowaniu ulic Kochanowskiego i Dębnik w Łańcucie. Z przekazanych informacji wynikało, że w wypadku ranna została jedna osoba.

– W kierunku Dębiny jechał 28-letni kierowca samochodu marki Renault. Za nim, hulajnogą elektryczną poruszał się 50-letni mieszkaniec Łańcuta. Ze wstępnych ustaleń wynika, że do zderzenia pojazdów doszło, kiedy kierujący jednośladem wyprzedzał skręcającego przed nim samochód osobowy. 50-latek trafił do szpitala na badania. On i kierujący samochodem 38-latek byli trzeźwi – przekazała łańcucka policja.

Na miejscu wypadku policjanci wykonali oględziny i sporządzili dokumentację niezbędną do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego zdarzenia.

Czarny bilans policyjnych raportów

Z oficjalnych podsumowań Komendy Głównej Policji wynika, że ogólna liczba wypadków drogowych w Polsce wykazuje tendencję spadkową, ale w segmencie hulajnóg elektrycznych odnotowano potężny skok.

W skali kraju liczba wypadków z udziałem tych pojazdów wzrosła o ponad 54%, liczba rannych o blisko 60%, a liczba ofiar śmiertelnych skoczyła o ponad 120%. Apogeum niebezpiecznych zdarzeń przypada na miesiące wiosenno-letnie: maj, czerwiec, lipiec – kiedy ruch na ścieżkach rowerowych i chodnikach jest największy.

Komenda Miejska Policji w Rzeszowie regularnie prowadzi działania profilaktyczno-kontrolne ukierunkowane na użytkowników jednośladów. Wyniki jednej z ostatnich szeroko zakrojonych akcji w Rzeszowie okazały się porażające.

Podczas kontroli drogowych policjanci ujawnili 199 wykroczeń przy zaledwie 200 skontrolowanych użytkownikach. Oznacza to, że niemal każdy zatrzymany do kontroli hulajnogista w Rzeszowie łamał obowiązujące przepisy prawa drogowego. Akcja zakończyła się nałożeniem aż 136 mandatów karnych. Główne grzechy drogowe kierowców to jazda we dwie osoby na jednym pojeździe, poruszanie się po chodniku z nadmierną prędkością oraz ignorowanie sygnalizacji świetlnej.

Alkohol, brak kasku i… brawura nieletnich

Analiza wypadków na Podkarpaciu pokazuje, że plagą regionu staje się jazda “na podwójnym gazie” oraz brak elementarnej ochrony głowy. Do groźnego wypadku w ostatnim czasie doszło także w Dębicy. W roli głównej – hulajnoga.

– Groźny wypadek 14-latka, który jadąc chodnikiem stracił panowanie nad pojazdem i uderzył głową o beton. Nastolatek bez kasku, z poważnymi urazami, musiał zostać przetransportowany do szpitala specjalistycznego w Rzeszowie – czytamy w raporcie dębickiej policji.

W Wesołej 35-latek runął na jezdnię z hulajnogi, mając w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Z kolei w Radawie 50-letni mężczyzna stracił równowagę i odniósł poważne obrażenia – badanie alkomatem wykazało u niego ponad 2,3 promila.

W skali kraju nieletni (grupy wiekowe 7–14 lat oraz 15–17 lat) odpowiadają za ponad 60% wszystkich wypadków spowodowanych przez kierujących hulajnogami elektrycznymi. Choć polskie prawo nie nakazuje jeszcze dorosłym jazdy w kaskach ochronnych, lekarze i policjanci apelują: kask ratuje życie. Większość hospitalizowanych ofiar wypadków na hulajnogach w Rzeszowie i okolicach to osoby, które doznały poważnych, nierzadko śmiertelnych urazów czaszkowo-mózgowych, ponieważ poruszały się bez żadnego zabezpieczenia głowy.

Czytaj więcej:

Tragedia na torach – wszystko już jasne. Ruch pociągów wznowiony po ogromnych utrudnieniach