Zdjęcie: Niebezpieczny incydent na autostradzie A4 pod Rzeszowem (screen: profil "Bandyci drogowi" / Facebook)

Do groźnej sytuacji doszło na autostradzie A4 między Rzeszowem a Łańcutem. Instruktor nauki jazdy musiał w ostatniej chwili ratować samochód z kursantką przed potencjalnym zderzeniem z rozpędzonym Audi.

Nagranie z tej sytuacji obiegło internet i wywołało falę oburzenia. Sprawa trafiła już do policji i jest analizowana przez funkcjonariuszy.

Groźna sytuacja na A4

Do zdarzenia doszło w poniedziałek (22 czerwca) o godz. 7:46 na podkarpackim odcinku autostrady A4 pomiędzy Rzeszowem a Łańcutem. Według relacji instruktora nauki jazdy, w trakcie spokojnej jazdy szkoleniowej doszło do nagłego i skrajnie niebezpiecznego manewru ze strony kierowcy samochodu marki Audi. Nagranie z tego zdarzenia zostało opublikowane na profilu „Bandyci drogowi” na Facebooku.

„W ostatniej chwili złapałem za kierownicę i ściągnąłem auto, bo popatrzyłem na kursantkę, czy patrzy w lusterko przy zmianie pasa ruchu. I w lewym lusterku zobaczyłem tego świra. W ostatniej chwili złapałem za kierownicę i ściągnąłem auto” – napisał twórcom profilu instruktor nauki jazdy.

Na nagraniu udostępnionym w sieci widać jak „elka” wyprzedza na autostradzie lawetę, a w lusterku można zauważyć bardzo szybko zbliżające się białe Audi. Nadjeżdżający pojazd nie wyhamowuje przed pojazdem nauki jazdy, ale zahaczając o pobocze o włos mija wolniej jadący samochód. Wszystko rozegrało się w ułamkach sekund, a brak reakcji mógł zakończyć się kolizją lub wypadkiem.

Emocjonalna reakcja kursantki

Instruktor relacjonuje, że wszystko wydarzyło się podczas rutynowego szkolenia, a jak podkreślają twórcy profilu „Bandyci drogowi”, było o krok od tragedii. Na całą sytuację bardzo emocjonalnie miała zareagować młoda kobieta znajdująca się za kierownicą. „Dziewczyna aż rozpłakała mi się w samochodzie, a jej mama chce tę sprawę zgłosić” – dodaje instruktor.

Ta relacja pokazuje, jak niewiele brakowało do poważnych konsekwencji. Dla młodej kursantki była to sytuacja wyjątkowo stresująca, która może na długo wpłynąć na jej dalszą naukę jazdy.

Jak podaje profil „Bandyci drogowi”, autor niebezpiecznego manewru opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym wyraża skruchę za groźny incydent. „Przepraszam instruktora nauki jazdy „L” oraz resztę pasażerów za dzisiejszą zaistniałą sytuację drogową na autostradzie A4 kierunek Przeworsk. Znam swój błąd” – czytamy.

Policja bada sprawę

Jak się dowiedzieliśmy, sprawą zajmuje się już Komenda Miejska Policji w Rzeszowie. „Zapis tego nagrania został przekazany do Wydziału ds. Wykroczeń i Przestępstw w Ruchu Drogowym. Policjanci będą zajmować się tym zdarzeniem, analizować i wyjaśniać jego przebieg” – przekazała nam podkomisarz Magdalena Żuk, oficer prasowy rzeszowskiej policji.

Funkcjonariusze mają sprawdzić dokładne okoliczności manewru oraz ocenić, czy doszło do rażącego naruszenia przepisów ruchu drogowego. W takich przypadkach możliwe są konsekwencje dla młodego mężczyzny kierującego Audi zarówno w kontekście finansowym, jak i sądowym.

Dodajmy, że w styczniu tego roku wprowadzone zostały nowe przepisy dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego. Ustawa znacząco zaostrza kary za rażąco niebezpieczną i brawurową jazdę oraz skrajnie ryzykowne zachowania oraz przewiduje surowsze sankcje dla kierowców świadomie łamiących przepisy i stwarzających realne zagrożenie na drodze. W najbardziej niebezpiecznych sytuacjach sprawcom grożą surowe kary finansowe, utrata prawa jazdy, a nawet pozbawienie wolności.

Burza w sieci i agresja na drogach

Nagranie z podrzeszowskiego odcinka autostrady A4 wywołało lawinę komentarzy w internecie. W zdecydowanej większości użytkownicy krytykują kierowcę Audi, wskazując na jego skrajnie niebezpieczne zachowanie.

„Oczywiście że zgłosić. Dziś się udało unikać zderzenia, ale następnym razem ten id*ota może kogoś zabić” – napisała pani Anna. „Szkoda mi kursantki. Moj syn obecnie tez jest na kursie i wiem, ile kosztuje go stresu i nerwów jeżdżenie po mieście” – dodała pani Olga. „Zadziwia mnie ilość imbecyli, którzy bronią tego kierowcy Audi. Droga publiczna to nie tor wyścigowy dla de*ili” – skomentował pan Sławomir.

Pojawiły się także opinie, że samochód nauki jazdy po wyprzedzeniu lawety powinien szybciej zmienić pas ruchu na prawy. „Wina Audi bezsporna, ale zmiana pasa po minięciu lawety powinna nastąpić szybciej” – twierdzi pan Piotr. Mimo to, nawet takie opinie nie zmieniają ogólnego wydźwięku dyskusji. Dominują głosy oburzenia i sprzeciwu wobec agresji drogowej.

Incydent z A4 wpisuje się w szerszy problem agresji drogowej na polskich autostradach. Eksperci od bezpieczeństwa ruchu drogowego od lat ostrzegają, że nadmierna prędkość i brawura są jedną z głównych przyczyn najpoważniejszych wypadków. Autostrady, choć projektowane z myślą o wysokich prędkościach, nie wybaczają błędów. Każda sekunda brawury może prowadzić do katastrofy, a sytuacje takie jak ta z A4 pokazują, jak cienka jest granica między rutynową jazdą a tragedią.

Czytaj więcej:

Atak nożownika na parkingu. 27-latek zadawał ciosy 22-letniej kobiecie