Zdjęcie: czytelnik Rzeszów News

W poniedziałkowe popołudnie, 13 lipca 2026 r., w ciągu parkingowym przy ulicy Armii Krajowej w Rzeszowie doszło do groźnego pożaru samochodu osobowego. Ogień, który początkowo pojawił się pod maską, błyskawicznie zajął cały pojazd, generując kłęby gęstego, czarnego dymu.

Na miejscu interweniowała straż pożarna, która opanowała sytuację. Świadkowie zdarzenia zwracają jednak uwagę na trudne do zrozumienia zachowanie kierowcy, który – prawdopodobnie w przypływie paniki – ryzykował własne życie, aby ratować rzeczy w samochodu.  

Ogień pojawił się nagle

Do zdarzenia doszło tuż przed godziną 17:00. Jak relacjonuje Piotr, świadek zdarzenia, który jako pierwszy zaalarmował służby ratunkowe, dym zaczął wydobywać się z okolic podszybia zaparkowanego samochodu. W pobliżu miejsca zdarzenia znajdują się budynki mieszkalne, co potęgowało zagrożenie rozprzestrzenienia się żywiołu.

Sytuacja rozwinęła się niezwykle dynamicznie. W ciągu zaledwie kilku chwil doszło do gwałtownego rozbłysku ognia, a spod maski i z wnętrza pojazdu zaczęły strzelać płomienie.

Kierowca szukał czegoś w samochodzie

Z relacji świadków i nadesłanych materiałów wyłania się przebieg pierwszych chwil po wybuchu pożaru. Kierowca pojazdu najprawdopodobniej uległ silnemu szokowi. Zamiast uciekać w bezpieczne miejsce, skupił się na wyciąganiu rzeczy osobistych z wnętrza.

W pewnym momencie mężczyzna wszedł do zadymionego środka a drzwi auta zamknęły się za nim. Nerwowo czegoś szukał, ignorując realne zagrożenie wybuchem czy zatruciem toksycznymi oparami. Dopiero po jakimś czasie inni przejeżdżający kierowcy ruszyli z pomocą. Na ratowanie pojazdu było już jednak za późno.

Apel świadka: „Zdrowie ludzkie jest najważniejsze”

Na miejsce szybko przybyli strażacy, którzy przy użyciu specjalistycznego sprzętu i piany gaśniczej stłumili płomienie, a następnie przystąpili do schładzania wraku. Przez czas trwania akcji ruch w okolicy skrzyżowania był utrudniony, a przejeżdżające obok samochody i autobusy miejskie musiały zachować szczególną ostrożność.

Piotr, który widział zdarzenie na własne oczy sumuje sytuację ważnym apelem do wszystkich kierowców.

– Chciałbym przestrzec ludzi, żeby w takich sytuacjach od razu dzwonili po służby, a nie w pierwszej kolejności wyciągali rzeczy z samochodu. Pożar rozwinął się momentalnie, Zdrowie i życie ludzkie są najważniejsze, a nie dobra materialne. Rzeczy zawsze można odkupić, życia nie wrócimy. (mob)

Czytaj więcej: 

Utrudnienia w ruchu w centrum Rzeszowa. Przed nami Wojewódzkie Obchody Święta Policji