Rage Of Stars, Łukasz Róg
Zdjęcie: "Rage Of Stars" kadr z filmu

Rzeszów na kilkadziesiąt nocy zamienił się w futurystyczny plan filmowy. Już 3 października w kinie Zorza odbędzie się specjalny pokaz „Rage of Stars”, pełnometrażowego debiutu Łukasza Roga, reżysera z Rzeszowa.

Zapytaliśmy twórcę o to czego może oczekiwać widownia patrząc nieco poprzez okular platform pokroju Netfliksa. Jak się okazało, zaszufladkowanie rzeszowskiej produkcji udało się tylko częściowo. Wypowiedź twórcy rzuca więcej światło na ten ambitny, niezależny projekt, który w całości powstał w Rzeszowie i okolicach miasta 

Rzeszów lepszy od Warszawy: do kręceniu filmu

„Rage of Stars” to niezależna produkcja zrealizowana za około 2 mln zł, która wizualnie celuje w międzynarodowe standardy kina akcji i sci-fi, czyli dwóch z kilku najpotężniejszych gałęzi tzw. filmów gatunkowych.

Dlaczego to właśnie stolica Podkarpacia stała się sercem i scenografią tego projektu? Łukasz Róg przyznaje, że kluczowy był bardzo mały budżet, a jako rodowity rzeszowianin mógł liczyć na wsparcie lokalnego środowiska. Jak zauważa reżyser, w Rzeszowie niemal wszystkie lokacje, zamykanie ulic czy pomoc ze strony instytucji i znajomych udało się załatwić bez opłat.

Dodatkowo kręcenie w rodzinnym mieście przez dwa miesiące z 30-osobową ekipą pozwoliło na gigantyczne oszczędności. Wynikały one z faktu, że cała rzeszowska ekipa mogła po zdjęciach wracać do własnych domów, omijając tym samym astronomiczne koszty hoteli, z którymi wiązałaby się praca w stolicy czy też – generalnie – w terenie.

Łukasz Róg, reżyser z Rzeszowa
Zdjęcie: Łukasz Róg, reżyser filmu “Rage Of Stars”

Wizje, synestezja i netfliksowy okular

Akcja „Rage of Stars” przenosi nas w niedaleką przyszłość, w której funkcjonariuszka Jemma odkrywa powiązania między zniknięciami dzieci a siłami okultystycznymi. Pomysł na gęsty, mroczny klimat narodził się w nietypowy sposób. Róg zdradza, że cierpi na synestezję – słuchając ciężkiej, mrocznej muzyki, automatycznie widzi obrazy, co bezpośrednio zainspirowało zarys fabuły.

Żeby lepiej przybliżyć ten projekt współczesnemu widzowi, próbowaliśmy sklasyfikować film w kategoriach popularnych hitów ze streamingów. Zapytany o to, obok jakich trzech produkcji na Netfliksie można postawić tematykę „Rage of Stars”, reżyser odpowiada wprost.

– Chciałem, żeby film był trochę w stylu “Sicario” Davida Villeneuve’a, trochę w stylu (…) rzeczy nadprzyrodzonych. (…) Nie powiem jednoznacznie do czego film jest zbliżony, ponieważ to wielogatunkowy miks (sci-fi, akcja, thriller i nawet horror) – podsumowuje Łukasz Róg.

Przyznaje, że ta wielogatunkowość  bywa dzisiaj wytykana przez dystrybutorów filmowych jako rodzaj wady sprzedażowej, ponieważ rynek oczekuje prostego kategoryzowania, np. kiedy ktoś mówi, że film jest w stylu „Johna Wicka”, każdy rozumiem czego może oczekiwać. Róg wolał jednak podążać za swoja intuicją i zrealizować dzieło nieprzewidywalne, wymagające od widza otwartej głowy.

Z Podkarpacia na 61 rynków świata

Zbliżający się wielkimi krokami, październikowy pokaz w kinie Zorza to symboliczny moment oddania hołdu miastu, które zagrało futurystyczną metropolię. Twórcy od początku myśleli jednak globalnie. „Rage of Stars” nakręcono po angielsku i z myślą o zagranicznym odbiorcy. Ta taktyka już przynosi owoce – prawa do filmu nabyło do tej pory 14 dystrybutorów, co przekłada się na jego obecność w 61 krajach na całym świecie.

Na jednym filmie ambicje rzeszowskiego filmowca się nie kończą. W planach produkcyjnych na przyszłość znajdują się m.in. niskobudżetowy horror z perspektywy pierwszej osoby (POV) oraz wysokobudżetowy heist movie w stylu „Gorączki”, do którego scenariusz prezentowany jest już w hollywoodzkich kręgach. Co istotne, aby zrealizować ów większy projekt taniej, Róg ponownie planuje umiejscowić plan zdjęciowy w Polsce, najchętniej z powrotem w Rzeszowie. (mob)

Czytaj więcej: 

Stan zagrożenia hydrologicznego na Podkarpaciu. Które miejscowości mogą mieć problem?