Zdjęcie: Urszula Chrobak / Rzeszów News
Reklama

Z czterech do trzech lat więzienia Sąd Okręgowy w Przemyślu obniżył karę Mirosławowi Karapycie, byłemu marszałkowi podkarpackiemu

Wyrok ogłoszono w środę, 29 stycznia. To drugi wyrok w tej sprawie. Pierwszy zapadł 11 stycznia 2019 roku. Wtedy Sąd Rejonowy w Przemyślu skazał Mirosława Karapytę (zgodził się na podawanie nazwiska) na 4 lata więzienia m.in. za korupcję i zgwałcenie kobiety. Na Karapycie ciążyło 17 zarzutów, od siedmiu został oczyszczony. 

Mirosław Karapyta ubiegłoroczny wyrok zaskarżył. Drugi proces toczył się w Sądzie Okręgowym w Przemyślu. Sąd także uznał winnym Karapytę, ale karę bezwzględnego więzienia obniżono mu z czterech do trzech lat. 

Jak podało Radio Rzeszów, sąd drugiej instancji zmienił kwalifikację jednego z czynów: gwałt został zamieniony na inną czynność seksualną, czyli molestowanie seksualne. “Były marszałek dopuszczał się tych czynów grożąc Dorocie C., że jeśli nie będzie mu ulegać, nie ukończy studiów i straci pracę” – podało Radio Rzeszów. 

Za ten czyn sąd skazał Mirosława Karapytę na 1,5 roku więzienia, dołożono mu też rok i cztery miesiące więzienia za przyjmowanie korzyści majątkowych. Jak nas poinformowała sędzia Małgorzata Reizer, rzecznik Sądu Okręgowego w Przemyślu, Mirosław Karapyta został uniewinniony od dwóch zarzutów korupcyjnych. 

– Zarzut gwałtu z dwóch czynów został zmniejszony do jednego czynu i zmieniono kwalifikację przestępstwa – z gwałtu na inną czynność seksualną. Łącznie oskarżonego uznano za winnego sześciu zarzutów – powiedziała nam sędzia Reizer.

Wyrok jest już prawomocny. Mirosławowi Karapycie przysługuje skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego, ale to nie wstrzymuje wykonania kary. 

Afera korupcyjna z udziałem Mirosława Karapyty wybuchła w kwietniu 2013 r. Wtedy zatrzymali go agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Karapyta był wówczas marszałkiem podkarpackim i członkiem PSL. Niedługo później stracił stanowisko, a władzę w województwie przejęło PiS.

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: