Zdjęcie: Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie

38-letnia Justyna S. była skłonna oddać ojcu działkę pod warunkiem, że ten ureguluje zaległości wobec Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. 

To nowe informacje po wtorkowym przesłuchaniu kobiety, którą w poniedziałek po południu przed biurem ARiMR w Lubaczowie zaatakował jej ojciec. 69-letni Henryk O. poderżnął córce gardło nożem, a potem sobie. Oboje trafili do miejscowego szpitala.

Justyna S. we wtorek na własną prośbę opuściła szpital, po tym gdy lekarze zaopatrzyli jej 12-centymetrową ranę ciętą szyi. Lekarze dali śledczym „zielone światło”, że kobietę można przesłuchać. Prokurator od razu pojechał do szpitala, by tam przesłuchanie przeprowadzić. 

Długi wobec ARiMR  

Z zeznań kobiety wynika, że w biurze ARMiR w południe spotkała się z ojcem, by załatwić sprawę darowanej jej sześć lat temu przez ojca działki. Henryk O. chciał darowiznę odwołać, kobieta była skłonna na to się zgodzić. 

– Okazało się jednak, że były nieprawidłowości dotyczące działki. Mężczyzna miał zwrócić  ARiMR pieniądze. Zaległości wobec agencji narosły na kwotę ok. 12 tys. zł. Kobieta powiedziała ojcu, że odwoła darowiznę, gdy ten spłaci dług – słyszymy od śledczych.  

Prawdopodobnie to był powód ataku Henryka O., który rzucił się na córkę z nożem, podcinając jej gardło, a potem w identyczny sposób próbował popełnić samobójstwo. Zarówno on, jak i Justyna S. trafili do szpitala. Oboje w poniedziałek byli operowani. 

W cięższym stanie był ojciec kobiety, we wtorek rano odzyskał przytomność. Mężczyzna cały czas przebywa w szpitalu, od rana pilnują go policjanci. – Jest formalnie zatrzymany – mówi Marta Pętkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu. 

Wszczęte dwa śledztwa

Prokuratura planuje przesłuchać Henryka O. w środę (16 listopada). Prawdopodobnie przedstawi mu zarzut usiłowania zabójstwa córki. Pod tym kątem we wtorek lubaczowska prokuratura wszczęła śledztwo, drugie dotyczy targnięcia się na życie przez 69-latka.

Henryk O. w przeszłości leczył się psychiatrycznie. – Po przedstawieniu zarzutów, mężczyzna będzie badany, czy w chwili ataku na córkę był poczytalny. To będzie miało wpływ na pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej – dowiadujemy się w prokuraturze.

Justyna S. zamierza szybko wrócić do Anglii, gdzie od kilku lat na stałe przebywała. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

NAPISZ KOMENTARZ:
Reklama