fot. RN

Powszechnie uważa się, że zagrożenie zatruciem tlenkiem węgla występuje głównie w sezonie grzewczym. Tymczasem podkarpacki strażacy biją na alarm – czad jest niezwykle niebezpieczny również podczas letnich upałów.

Tylko od czerwca do początku sierpnia strażacy w naszym regionie interweniowali ponad 200 razy w związku z obecnością tego niewidzialnego gazu.

Liczby mówią same za siebie. W czerwcu odnotowano blisko 130 wyjazdów, w lipcu ponad 70, a w samym tylko sierpniu już 25 interwencji. W tym czasie aż 17 osób wymagało pomocy medycznej z powodu zatrucia czadem.

Przypomnijmy, że ostatnio straż pożarna w Rzeszowie miała pełne ręce roboty. Na Alei Piłsudskiego pojawiły się kłęby dymu. Pożar samochodu pod kładką WOŚP.

Dlaczego czad atakuje podczas upałów?

Głównym źródłem zagrożenia w miesiącach letnich są piecyki gazowe służące do podgrzewania wody w łazienkach. Do powstawania niebezpiecznych sytuacji przyczynia się wysoka temperatura panująca na zewnątrz.

– Nagrzane dachy, kominy i przewody wentylacyjne powodują, że gorące powietrze w kominie blokuje prawidłowy ciąg – tłumaczy st. bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej. – Ciąg kominowy zanika lub wręcz się odwraca, co uniemożliwia odprowadzanie spalin na zewnątrz. W efekcie trujący tlenek węgla wraca do pomieszczeń.

Urządzenie, które ratuje życie

Strażacy nieustannie przypominają, że tlenek węgla jest gazem bezwonnym, bezbarwnym i pozbawionym smaku. Ludzkie zmysły nie są w stanie go wykryć.

– Jedynym skutecznym urządzeniem, które potrafi na czas wykryć zagrożenie, jest czujka tlenku węgla – podkreśla st. bryg. Marcin Betleja. – To niewielkie urządzenie reaguje na tyle szybko, że daje nam czas na reakcję i potrafi uratować życie. (am)

Czytaj więcej:

Zbiorowe zatrucie na wyjeździe. Dzieci z okolic Rzeszowa trafiły pod opiekę lekarzy