Zdjęcie: Materiały prasowe
Reklama

W piątek przed południem w jednej placówek banku PKO BP w Rzeszowie wywołany został alarm przeciwpożarowy. Okazał się fałszywy, ale klienci nie pojmują, dlaczego pracownicy im niczego nie zasygnalizowali. 

Po godz. 11:30 w oddziale banku PKO BP przy ul. 3 Maja pojawiła się straż pożarna.  Strażacy przyjechali do banku, bo został uruchomiony czujnik przeciwpożarowy. W banku w tym czasie był Krzysztof, Czytelnik Rzeszów News.

“Nagle na sali obsługi pojawiła się straż pożarna. Następnie opuściła salę. Minęło dosłownie 2-3 minuty  i pojawili się kolejni strażacy. Niestety, nikt z obsługi, ani z dyrekcji nie poinformował klientów, co się dzieje. Nie wiedziałem, czy mam zostać, czy opuścić budynek?” – napisał do nas Krzysztof.

“Już dawno takiego stresu nie miałem w miejscu publicznym i nawet zastanawiam się, czy nie żądać teraz od banku odszkodowania za brak jakiejkolwiek informacji. Myślę, że tak klienci nie powinni być traktowani. Nie wiedziałem, co się dzieje. Tak klienci nie powinni być traktowani” – uważa Czytelnik RzN. 

Roman Grzyb z PKO BP wyjaśnia, że straż pożarna do banku została wezwana automatycznie, bo najprawdopodobniej przez prowadzone w jednym z pomieszczeń prace remontowe uruchomił się czujnik przeciwpożarowy.

Przedstawiciele banku przekonują, że dopóki strażacy nie stwierdzili, że alarm jest fałszywy, to pracownicy sami nie wiedzieli, co się dzieje. – Gdy straż pożarna stwierdziła, że nie ma żadnego zagrożenia, zabezpieczono czujnik, aby do takiej sytuacji już nie doszło – wyjaśnia Roman Grzyb. 

I dodaje: – W sali obsługi było stosunkowo niewiele osób, które po wyjaśnieniu sytuacji, zostały poinformowane, że nie było żadnego zagrożenia.

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: