Zdjęcie: 44-latek zaatakował kuflem w barze (fot. AI)

Szarpanina w barze piwnym w Stalowej Woli przerodziła się w brutalny atak, po którym 62-letni mężczyzna został poważnie ranny. 44-latek miał rozbić kufel, a następnie ostrymi krawędziami zadawać mu uderzenia w okolice głowy i szyi.

Agresywny mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, a sąd zdecydował o jego trzymiesięcznym areszcie. Jak się okazuje, nie był to jego pierwszy konflikt z prawem.

Brutalny atak w barze

Do zdarzenia doszło 29 sierpnia w barze piwnym znajdującym się w pobliżu dworca PKS w Stalowej Woli. Początkowo pomiędzy dwoma mężczyznami doszło do szarpaniny. W pewnym momencie sytuacja miała eskalować w wyjątkowo brutalny sposób.

– W pewnym momencie 44-letni mieszkaniec Stalowej Woli sięgnął po kufel, z którego piwo spożywał 62-letni pokrzywdzony. Następnie rozbił kufel i przy użyciu jego ostrych krawędzi zadał pokrzywdzonemu kilka uderzeń w okolice głowy i szyi – przedstawia ustalenia śledczych prokurator Łukasz Malarski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu.

Obrażenia zagrażające życiu

Skutki ataku były bardzo poważne. 62-latek doznał licznych obrażeń ciała, w tym rany ciętej szyi z przerwaniem ściany tętnicy skroniowej powierzchownej lewej.

Obrażenia spowodowały u pokrzywdzonego naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na okres przekraczający siedem dni. – Sposób działania 44-letniego mężczyzny naraził pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – przyznaje prokurator Malarski.

Na szczęście na miejscu nie zabrakło osób, które szybko zareagowały na dramatyczną sytuację. Pokrzywdzonemu niezwłocznie pomógł strażak OSP, który przypadkowo wszedł do baru tuż przed atakiem. Pisaliśmy o kulisach tego zdarzenia w specjalnym tekście na łamach Rzeszów News w tekście pt. “Wszedł na chwilę do baru. Uratował człowieka z rozerwaną tętnicą i złapał sprawcę brutalnego ataku”.

Następnie mężczyzna został przewieziony do Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Stalowej Woli, gdzie otrzymał dalszą pomoc medyczną.

Ucieczka napastnika

Po ataku 44-latek oddalił się z miejsca zdarzenia. Nie zdołał jednak uciec. Podczas ucieczki został ujęty przez tego samego strażaka OSP, który uratował poszkodowanego na miejscu a następnie przekazał policjantom z Komendy Powiatowej Policji w Stalowej Woli.

Funkcjonariusze dokonali jego procesowego zatrzymania. Na tym jednak jego problemy się nie skończyły. Podczas przejazdu z miejsca interwencji do szpitala, 44-latek miał znieważać funkcjonariuszy policji. Według prokuratury używał wobec nich słów powszechnie uznanych za obelżywe.

Jeszcze poważniejszy zarzut dotyczy tego, co miało wydarzyć się już w szpitalu. – Mężczyzna kierował wobec jednego z funkcjonariuszy policji groźby bezprawne pozbawienia życia w celu zmuszenia go do zaniechania prawnej czynności służbowej, a także ponownie znieważał obu funkcjonariuszy – informuje przedstawiciel tarnobrzeskiej prokuratury.

Podejrzany się nie przyznaje

Po doprowadzeniu 44-latka do Prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli przedstawiono mu zarzuty. Dotyczą one usiłowania zabójstwa 62-letniego mieszkańca Stalowej Woli, a także przestępstw przeciwko działalności instytucji państwowych – znieważenia funkcjonariuszy policji oraz kierowania wobec jednego z nich gróźb bezprawnych.

Podejrzany nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. W sprawie usiłowania zabójstwa złożył wyjaśnienia, które śledczy będą teraz weryfikować. Śledztwo ma więc przynieść odpowiedź na pytania dotyczące dokładnego przebiegu zdarzenia i odpowiedzialności podejrzanego.

Prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Sąd Rejonowy w Stalowej Woli przychylił się do tego wniosku i zdecydował o izolacji 44-latka na okres trzech miesięcy. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Stalowej Woli. Podejrzany pozostaje więc za kratami na czas określony przez sąd, podczas gdy śledczy prowadzą dalsze czynności.

Już wcześniej atakował

Prokuratura ujawniła również istotną informację dotyczącą przeszłości podejrzanego. 44-latek był już wielokrotnie karany sądownie, w tym na kary pozbawienia wolności.

Co więcej, według śledczych zarzucanego mu usiłowania zabójstwa miał dopuścić się w warunkach recydywy. Ma to znaczenie dla odpowiedzialności karnej, jeśli zarzut zostanie ostatecznie potwierdzony w toku postępowania.

Prokuratura wskazuje, że za zarzucone podejrzanemu przestępstwo usiłowania zabójstwa w warunkach recydywy, grozi kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 10 lat albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Czytaj więcej:

Dzieci z Rzeszowa miały jechać na wycieczkę. Stan techniczny autokaru zagrażał bezpieczeństwu