Zdjęcie: Namysław Tomaka / Rzeszów News
Reklama

Przeziębiona kobieta, która wróciła niedawno z Wielkiej Brytanii, wywołała panikę wśród pacjentów Obwodu Lecznictwa Kolejowego w Rzeszowie. Sanepid uspokaja: pacjentka nie stanowi zagrożenia. 

W poniedziałek (9 marca) po godz. 17:00 do Obwodu Lecznictwa Kolejowego przy placu Dworcowym w Rzeszowie przyszła kaszląca i prychająca kobieta, która niedawno wróciła z Wielkiej Brytanii. Okazało się, że chora kobieta wywołała sporą panikę wśród przebywających wówczas w poczekalni OLK pacjentów. 

“Lekarze nie wiedzieli, co robić. Sanepid odwracał kota ogonem i mówił, że przychodnia ma wytyczne i że personel powinien wiedzieć, co robić. Sama pacjentka z kolei mówiła, żeby się uspokoić, bo jest tylko przeziębiona” – relacjonuje poniedziałkowe wydarzenia Artur, Czytelnik Rzeszów News. 

Mimo to, kobietę zabrała karetka. – W ośrodku był chaos, bo nikt nie wiedział, co dalej robić. Chyba ci, którzy byli na miejscu, powinni zostać objęci jakąś kwarantanną  – uważa nasz Czytelnik.  

OLK: prawidłowe zachowanie

Adrian Bochnia, dyrektor Obwodu Lecznictwa Kolejowego w Rzeszowie, potwierdza, że w poniedziałek późnym popołudniem do ośrodka zgłosiła się pacjentka, która mogła wyglądać “podejrzanie”. Okazało się, że miała standardowe objawy przeziębienia, jak katar, osłabienie, kaszel, a te do złudzenia przypominają objawy zakażenia koronawirusem. 

Bochnia twierdzi, że lekarze przyjmując “podejrzaną” pacjentkę zastosowali się do “komunikatów i wytycznych Ministerstwa Zdrowia, Głównego Inspektora Sanitarnego”. 

– Nasza lekarka, która przyjęła pacjentkę, zachowała się prawidłowo, jak cały personel, zachowując wszelkie procedury – twierdzi Adrian Bochnia. Co to oznacza? Tego Bochnia już nie wyjaśnia. – Zachowujemy wszelkie zasady ostrożności w odniesieniu do pacjentów szczególnie powracających z zagranicy – dodaje szef OLK. 

Adrian Bochnia przekazuje także, że pacjentka, która w poniedziałek pojawiła się w OLK, została zgłoszona do sanepidu. – Obecnie kobieta przebywa w domu – mówi Bochnia.  Twierdzi, że dla bezpieczeństwa gabinet, w którym przyjęto pacjentkę, wywietrzono, porządnie zdezynfekowano oraz na wszelki wypadek czasowo wyłączono z użytkowania. 

Czy pozostali pacjenci nie powinni być poddani kwarantannie? Adrian Bochnia tłumaczy, że “jeśli zaistnieje taka potrzeba – zastosuje się do wszelkich wytycznych Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Rzeszowie a także wojewody”.

Sanepid: procedury zachowano

Dorota Gibała, rzecznik podkarpackiego sanepidu, przekazuje z kolei, że “podejrzana” pacjentka trafiła jeszcze w poniedziałek wieczorem na konsultacje do szpitala w Łańcucie, gdzie znajduje się oddział zakaźny. – Lekarz specjalista wykluczył zagrożenie. OKL postąpił zgodnie z obowiązującymi procedurami – twierdzi Dorota Gibała. 

To oznacza, że kwarantanna osób przebywających w poniedziałek po południu w OLK jest niepotrzebna. Sanepid tłumaczy, że każdy pacjent, który dostrzega u siebie objawy, które mogą sugerować zakażanie koronawirusem, powinien zadzwonić na specjalną infolinię, którą uruchomił Narodowy Fundusz Zdrowia – 800 190 590. 

– Wówczas taki pacjent zostanie dokładnie poinformowany, co ma w takiej sytuacji zrobić i gdzie się zgłosić – wyjaśnia Dorota Gibała. 

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: