Marcin Warchoł w Rzeszowie: program “Praca dla więźniów” ogromnym sukcesem

0
Reklama

Zakład Karny w Rzeszowie poszukuje nowej firmy, która wydzierżawi wybudowane na terenie więzienia hale i zatrudni w nich skazanych. 

 

W piątek do Rzeszowa przyjechali wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, gen. Jacek Kitliński, dyrektor generalny Służby Więziennej, oraz poseł PiS Piotr Uruski. Na terenie rzeszowskiego więzienia mówili o efektach programu modernizacji polskiego więziennictwa, który rząd PiS zapoczątkował w 2016 roku. Jego flagowym projektem jest program “Praca dla więźniów”, czyli budowa na więziennych terenach hal, w których pracują osadzeni.

Gen. Jacek Kitliński mówił, że w ciągu ostatnich trzech lat wybudowano 25 hal produkcyjnych, pracuje w nich 1095 skazanych, kolejnych 19 hal jest w budowie i pracować nich będzie 1750 osadzonych. Dotychczas na modernizację polskiego więziennictwa wydano ponad 1,5 mld zł, na Podkarpaciu – ponad 90 mln zł. Gdy PiS zaczynał swoje rządy, pracowało 17 tys. więźniów, w tej chwili już przeszło 36 tys. 

Procentowo liczba pracujących więźniów wzrosła z 30 do 56. Na Podkarpaciu średnia jest wyższa – wynosi 60 proc. – Jest także więcej miejsc pracy dla całej obsługi więziennictwa – korzystają na tym firmy transportowe, cateringowe, ochroniarskie, sprzątające, cała sieć obsługi sekretarskiej – mówił w Rzeszowie Marcin Warchoł, który zbliżających się wyborach parlamentarnych kandyduje z ostatniego, 30. miejsca, rzeszowskiej listy PiS. 

WoodCraft zrezygnował, szukają nowej firmy

Fot. Okręgowy Inspektorat SW w Rzeszowie. Na zdjęciu hala wybudowana na terenie rzeszowskiego Zakładu Karnego

W rzeszowskim Zakładzie Karnym także wybudowano dwie hale (za ok. 20 mln zł), jedna produkcyjna o powierzchni 8 tys. m kw., druga – magazynowa o powierzchni 5 tys. m kw. W halach docelowo może pracować 600 skazanych, powstała też stołówka na 300 osób. Hale wybudowano pod koniec 2018 r., ale wciąż stoją puste. Miała je dzierżawić poznańska firma WoodCraft i zatrudnić więźniów do pracy przy produkcji mebli tapicerowanych.  

Nic z tego jednak nie wyszło, bo WoodCraft latem br. poinformował Zakład Karny w Rzeszowie, że podpisaną w 2017 r. w obecności ówczesnego wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego przedwstępną umowę musi wypowiedzieć. – Poznańska firma oświadczyła nam, że ma zapaść finansową i z powodu zablokowania pieniędzy na kontach nie zrealizuje umowy – wyjaśnia nam płk Marek Grabek, dyrektor rzeszowskiego więzienia. 

ZK rozpoczął więc poszukiwania nowych dzierżawców. Zgłaszali się chętni, ale chcieli wydzierżawić tylko część hali produkcyjnej, na co dyrekcja więzienia nie wyrażała zgody. W końcu udało się znaleźć firmy, które są zainteresowane wynajęciem całego obiektu. Na stole są trzy oferty. – Chcemy wybrać najlepszą pod kątem zatrudnienia jak największej liczby osadzonych i maksymalnie długiego kontraktu – twierdzi dyrektor Grabek.  

Dyrekcja ZK w Rzeszowie chce, by działalność w hali prowadziła firma związana z branżą meblarską i produkcją drzewną. Pod taką działalność hala została bowiem wybudowana. – Hala jest tak skonstruowana, że ma być ogrzewana odpadami z produkcji drzewnej – mówi płk Marek Grabek. Przewiduje, że w najbliższych tygodniach wybiorą dzierżawcę i pierwsi więźniowie będą mogli rozpocząć prace od stycznia 2020 roku. 

Więźniowie pracują sami na siebie

W rzeszowskim więzieniu przebywa 1146 osadzonych, pracuje ok. 30 procent. W hali będą pracować ci, którzy mają zakaz pracy poza więziennymi murami, wykluczeni będą m.in. tymczasowo aresztowani i niebezpieczni przestępcy. Mimo, że w Rzeszowie hale stoją puste, kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości i centrala Służby Więziennej uważają, że program “Praca dla więźniów” okazał się “strzałem w dziesiątkę”. 

Marcin Warchoł twierdzi, że po tym, jak wzrosła liczba pracujących więźniów, aż o 164 procent skoczyła ściągalność alimentów. Każdy pracujący więzień otrzymuje przynajmniej minimalne wynagrodzenie – ok. 1630 zł na rękę. Pensja jest jednak potrącona. 45 proc. kwoty trafia do funduszu aktywizacyjnego, z którego Służba Więzienna finansuje budowę kolejnych hal produkcyjnych. – Więźniowie pracują sami na siebie – mówi Warchoł. 

Pozostała część jest przeznaczana na alimenty. – Dzieci i matki nie są temu winne, że kiedyś miały beztroskich mężów i partnerów, którzy za swoje nieodpowiedzialne życie musieli trafić do naszych jednostek – mówi gen. Jacek Kitliński. – Można przestać być małżonkiem, ale nie można przestać być rodzicem – dodaje Marcin Warchoł. 

Kolejne 7 proc. wynagrodzenia więźnia trafia do tzw. żelaznej kasy, są w niej gromadzone fundusze na koncie więźnia do momentu aż wyjdzie on na wolność. Te pieniądze mają mu zagwarantować bezpieczeństwo finansowe w pierwszych dniach po opuszczeniu więzienia. Przedsiębiorcy, którzy zatrudniają więźniów, mają też zapewnioną ulgę. Raz na kwartał otrzymują zwrot 35 proc. kosztów zatrudnienia więźniów. 

W Chmielowie nowe więzienie dla kobiet

Gen. Jacek Kitliński twierdzi, że Służba Więzienna, jako jedyna z formacji mundurowych, po 1989 roku nie miała swojego programu modernizacji. Szef SW mówi, że funkcjonariusze i pracownicy cywilni coraz lepiej zarabiają, w styczniu 2019 roku dostali podwyżki ok. 600 zł, od 1 stycznia przyszłego roku ich pensje wzrosną o kolejne ok. 500 zł. Nowością będą również płatne nadgodziny, których do tej pory nie było. Są one już naliczone od lipca br. 

W piątek Marcin Warchoł podczas wizyty w ZK w Rzeszowie, poinformował także, że w przyszłym roku planowane jest rozpoczęcie budowy w Chmielowie pod Tarnobrzegiem najnowocześniejszego w Europie Zakładu Karnego dla kobiet. Z kolei od 1 stycznia 2020 roku w Olszanicy w powiecie leskim zostanie przywrócony zlikwidowany w 2012 roku ośrodek szkoleniowy dla funkcjonariuszy Służby Więziennej. 

Wizualizacja: Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej w Rzeszowie. Tak ma wygląda nowy Zakład Karny w Chmielowie dla kobiet. Będzie przeznaczony dla 250 skazanych kobiet. Powstanie też Dom Przejściowy dla kobiet, które po raz pierwszy trafiły do więzienia

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: