rzeszów podtopienie
Zdjęcie: OSP Rzeszów-Pogwizdów Nowy

Po każdej większej ulewie w Rzeszowie wracają te same nazwy: wiadukt na al. Wyzwolenia, al. Piłsudskiego, Sportowa, Batorego, wyjazd z Pobitna, Słocina. Zebraliśmy komunikaty służb z pięciu epizodów – od czerwca 2020 do sierpnia 2026 – i nałożyliśmy je na siebie.

Wniosek: miasto tonie w dużej mierze w tych samych punktach. Pytanie brzmi, dlaczego — i co się z tym robi.

Te same ulice, czasem rok po roku

Zestawiliśmy miejsca wymienione z nazwy w komunikatach Komendy Miejskiej PSP w Rzeszowie oraz w relacjach lokalnych mediów z pięciu zdarzeń: 22 czerwca 2020, 9 listopada 2023, 17 lipca 2024 i 7 sierpnia 2026 (rok 2021 opisujemy niżej, ponieważ brakuje dla niego wiarygodnej listy zalanych ulic). Po nałożeniu tych list na siebie widać punkty, które deszcze podtapia ze szczególną lubością.

Zalanie regularnie powraca pod wiaduktem na al. Wyzwolenia. W lipcu 2024 wiadukt  był zamknięty. Stały pod nim samochody od świtu. Wczoraj, 7 sierpnia 2026 r., przejazd zamknięto ponownie. Służby wskazywały go jako najtrudniejszy punkt w mieście. Powtarzają się też al. Piłsudskiego, Sportowa i Batorego (2024 i 2026), al. Sikorskiego (2020 i 2024), wyjazd z Pobitna ul. Niemierskiego (2024 i 2026) oraz rejon Słociny (2020 i 2023).

„Liczba lat” oznacza odrębne epizody, w których dana ulica została wymieniona w komunikatach służb; za roku 2021 brak czytelnych danych.
Lokalizacja Strefa miasta Podtopienia Liczba lat
al. Wyzwolenia (wiadukt) północ / płn.-wsch. 2024, 2026 2
al. Piłsudskiego centrum 2024, 2026 2
Sportowa centrum 2024, 2026 2
Batorego centrum 2024, 2026 2
Niemierskiego (Pobitno) wschód 2024, 2026 2
al. Sikorskiego południe 2020, 2024 2
Słocina (rejon) wschód 2020, 2023 2

Ile naprawdę spadło deszczu? 

Porównywanie skutków ulew „jeden do jednego” bez danych o opadach może być mylące. Inaczej wygląda miasto po 25 mm, a inaczej po 80 mm opadu w godzinę. Sięgnęliśmy po dostępne wartości.

Najbardziej wymowny jest 7 sierpnia 2026. Na oficjalnej stacji Rzeszów-Jasionka spadły tylko około 23 mm, a lokalnie w mieście, według synoptyków, do około 40 mm. Rekord doby padł daleko w woj. podkarpackim, pod Tarnowem, w Jastrzębi (82 mm). Suma opadu zanotowana 7 sierpnia 2026 r. na oficjalnej stacji meteo nie należała do rekordowych, lokalnie w samym Rzeszowie opady mogły były wyraźnie większe. To sugeruje, że na skalę podtopień wpływały prawdopodobnie intensywność deszczu oraz lokalna przepustowość systemu odwodnienia.

Ale bywają też rekordowe deszcze. Pokazał to lipiec 2025: na Jasionce odnotowano wtedy w dobę 70,6 mm, bijąc rekord dobowy z 3 czerwca 2010 r. (65,2 mm). Przy 90,8 mm miesięcznej normy opadów dla tej stacji w latach 1991–2020 były to wyniki wskazujące na wyjątkowo intensywne opady.

zalany Rzeszów
Foto. Komenda Wojewódzka PSP w Rzeszowie FB

Tło klimatyczne (IMGW-PIB)

– Dane jednoznacznie pokazują, że średnie temperatury na Ziemi rosną z roku na rok, a globalna zmiana klimatu wyraźnie przyspiesza – mówi Michał Brennek, doktorant z Zakładu Fizyki Atmosfery Instytutu Geofizyki PAN. – Obecnie startujemy z dużo wyższego poziomu średnich temperatur niż 20-30 lat temu.

Od 1951 do 2024 r. średnia roczna temperatura w Polsce wzrosła o ponad 2,3°C, a regionalnie najsilniej właśnie na Podkarpaciu i w Karpatach – o ponad 2,4°C. Skutkiem są częstsze i bardziej intensywne nawalne opady, wywołujące powodzie błyskawiczne i podtopienia.

Prognozy IMGW mówią, że roczna suma opadów nie zmieni się znacząco, ale deszcz będzie przychodził w gwałtowniejszych porcjach, z dłuższymi suchymi przerwami między nimi. To dokładnie ten typ zjawiska, który zalewa Rzeszów: krótkie, intensywne oberwania chmury, a nie długotrwały wylew Wisłoka.

zalany Rzeszów
Foto. Komenda Wojewódzka PSP w Rzeszowie FB

Dlaczego akurat te miejsca?

Diagnozę mechanizmu ogólnego formułują sami zarządcy wód. Prezes Wód Polskich wskazywał niedawno na „betonozę” – nadmierne uszczelnianie, brukowanie i zabudowę powierzchni, przez co woda opadowa nie wsiąka w grunt, tylko gromadzi się, a potem gwałtownie spływa w dół.

Do tego dochodzi przepustowość kanalizacji: przy oberwaniu chmury studzienki nie nadążają z odbiorem wody i „wybija” ona na powierzchnię, co mogliśmy obserwować wczoraj na ulicach Rzeszowa.  Trzeci element to małe cieki spływające z okolicznych wzniesień – Przyrwa, Mikośka, Młynówka, Strug, Hermanówka, Matysówka, które finalnie zbierają całą wodę.

Urbanizacja i „betonoza” w sposób oczywisty zwiększają ryzyko podtopień w skali miasta, ale nie dowodzi to, że są bezpośrednią przyczyną zalewania konkretnego punktu na mapie Rzeszowa. W przypadku niecki pod wiaduktem na Wyzwolenia równie prawdopodobne mogą być przyczyny czysto inżynierskie: zbyt mała średnica kolektora lub odpływu, cofka albo sama geometria drogowej niecki, w której woda zbiera się grawitacyjnie. Rozstrzygnięcie, co dominuje w tym przypadku, wymaga analizy danych i zastanowienia.

Zdjęcie: Ulewy sparaliżowały Rzeszów (fot. czytelniczka Rzeszow-News)

370 mln zł na deszczówkę 

Skala wydatków jest realna. W latach 2003–2020 miasto wybudowało około 218 km kanalizacji deszczowej za ponad 370 mln zł, w ramach blisko 300 zadań. Do największych należą kanał ulgi dla potoku Mikośka (średnica 2400 mm, ponad 2,1 km, od Batalionów Chłopskich przez Bulwary do Wisłoka) za ponad 50 mln zł oraz system na osiedlu Budziwój — blisko 27 km kanalizacji z 22 zbiornikami retencyjnymi i inteligentnym sterowaniem — za ponad 80 mln zł. Po stronie państwowej Wody Polskie prowadziły prace m.in. na Strugu (3,3 km) i Hermanówce, wyceniane na 26,2 mln zł, oraz odmulanie Zalewu Rzeszowskiego.

Kwota 370 mln zł robi wrażenie, ale z publicznych zestawień nie wynika, ile z niej to były remonty, ile zupełnie nowa sieć, a ile przebudowy ulic, ani jaka część budżetu “trafiła” w miejsca dziś nadal podtapiane. Bez tego łatwo o skrót myślowy „wydano 370 mln i nic to nie dało”, którego dane nie potwierdzają.

Nie da się na podstawie dostępnych dokumentów ocenić skuteczności poszczególnych inwestycji. Uczciwie trzeba powiedzieć, że mimo znacznych inwestycji w różnych punktach miasta część najbardziej problematycznych lokalizacji wciąż pozostaje podatna na podtopienia. Możliwe zresztą, że bez tych nakładów Rzeszów byłby zalewany daleko bardziej.

zalany Rzeszów
Foto. Komenda Wojewódzka PSP w Rzeszowie FB

Czy miasto wyciąga wnioski?

Obraz jest niejednoznaczny – i to jest sedno sprawy. Z jednej strony pieniądze i skala robót są duże, powstała też koncepcja przeciwpowodziowa obejmująca blisko 100 km rzeszowskich rzeczek i dopływów dla osiedli Budziwój, Biała i Matysówka. Z drugiej te same punkty miasta “toną” przy kolejnych ulewach. Nakłada się na to rozproszona odpowiedzialność: za miejskie cieki naturalne odpowiada nie miasto, lecz państwowe Wody Polskie, a prezydent Rzeszowa dopytywał tę instytucję o stan inwestycji na potokach.

Na dodatek trzeba powiedzieć, że lista miejsc obejmuje wyłącznie ulice i obiekty wymienione z nazwy w komunikatach służb i relacjach prasowych. Nie jest to pełny rejestrem podtopień, który wystąpiły wczoraj czy przy poprzednich ulewnych deszczach. Pytanie czy ktoś w Rzeszowie w ogóle tworzy taki rejestr?

Sam fakt, że ulica „pojawiła się w komunikacie”, nie mówi, czy zalane było 10 metrów, czy kilkaset, i czy woda sięgała po kostki lub ulica została zalana po klamki w samochodach. Przypisanie ulic do stref miasta, które jest przybliżone i służy porównaniu. Dla 2021 r. nie udało się nam ustalić wiarygodnej listy podtopień ulic w Rzeszowie. Dlatego ten rok oznaczyliśmy jako „brak danych”. 

Źródła danych: komunikaty Komendy Miejskiej i Wojewódzkiej PSP w Rzeszowie; relacje Rzeszów-News, dobrapogoda24.pl, dane i raporty IMGW-PIB (m.in. „Klimat Polski 2024”, dane stacji Rzeszów-Jasionka); TVN Meteo; materiały Wód Polskich (RZGW Rzeszów) i Urzędu Miasta Rzeszowa. Nazwy zalanych i podtopionych ulic za komunikatami służb. (mob)

Czytaj więcej: 

Koniec 80 km/h na Via Carpatia! MOP-y Równe otwarte, 100 km/h do samej Dukli