Fot. Sebastian Stankiewicz / Rzeszów News. Na zdjęciu Konrad Fijołek, prezydent Rzeszowa
Reklama

Była marzeniem Tadeusza Ferenca, ale nie jest Konrada Fijołka. Prezydent Rzeszowa uważa, że z korków w mieście wyleczymy się jeżdżąc rowerem.  

Kolejka nadziemna przez ostatnie lata spędzała sen z powiek Tadeusza Ferenca. Miasto za jego rządów zleciło nawet trasy kolejki, powstały dwie: 7- i 14-kilometrowe. Swój kurs kolejka rozpoczynałaby od dworca PKP, następnie jechałaby w stronę ulic: Rejtana, Powstańców Warszawy, Batalionów Chłopskich, Witosa, Krakowskiej, koniec na dworcu.  

Przez lata problemem były przepisy, uniemożliwiające budowę kolejki jednoszynowej. Gdy przepisy powstały w 2017 r., to okazało się, że nie ma do nich aktów wykonawczych. A gdy te powstały w 2020 r. w Ministerstwie Sprawiedliwości, to trzeba było czekać na decyzję rządu. A gdy ta zapadła w lutym 2022 r., to trzeba było czekać na podpis prezydenta RP. 

A gdy prezydent Andrzej Duda 30 marca podpisał nowelizację ustawy o dozorze technicznym oraz o transporcie kolejowym, która dopuszcza budowę kolejki nadziemnej, to okazało się, że Rzeszów kolejki już nie chce. W ratuszu zmienił się prezydent – Tadeusza Ferenca zastąpił Konrad Fijołek, a ten na kolejkę patrzy już krzywym okiem.

Zdjęcie: Youtube.com / Rzeszów News
Fijołek: źle zaprojektowane trasy

Dzisiaj nie ma już żadnych formalnych przeszkód, by taką kolejkę montować. Rzeszów miał być pierwszym miastem w Polsce i w Europie, który zafunduje swoim mieszkańcom rozwiązanie ułatwiające poruszanie się po mieście. Podobną kolejkę – podwieszaną na jednej szynie ma niemiecki Wuppertal. Nikt inny takich rozwiązań w Europie nie stosuje. 

– Nie wrócę do projektu kolejki – mówi jednoznacznie Konrad Fijołek. Kolejkę nadziemną widział w Downtown Miami w USA, czy we wspomnianym ponad 350-tysięcznym Wuppertalu. W Wuppertalu kolejka jest symbolem miasta, 13-kilometrowa linia ma ponad 120 lat, każdego dnia kolejka przewozi 80 tysięcy pasażerów.  

Reklama

Bądź na bieżąco.

Rzeszów News - InstagramObserwuj nas na Instagramie!

– To betonowa syfiarnia. Kolejka może jest i dobra w Dowtown Miami, gdzie są 65-piętrowe wieżowce, tam ten beton znika. U nas nie zda egzaminu. Tylko zabetonowalibyśmy miasto. Żeby kolejka spełniała swoją funkcję, musiałaby mieć bardzo gęstą sieć linii. I nie daje też gwarancji przepustowości i tego, że ludzie zechcą z kolejki korzystać – mówi Konrad Fijołek.

I dzisiaj twierdzi, że trasy kolejki w Rzeszowie zostały źle zaprojektowane. – Akurat tam, gdzie dobrze działa system autobusowy. U nas kolejka miałaby uzasadnienie np. wzdłuż ulicy Kwiatkowskiego, której nie da się inaczej przejechać tylko stojąc w korku. Kolejka powinna być tam, gdzie nie można szybko dotrzeć do centrum – uważa prezydent. 

W Europie tacy głupi są?

Sekunduje mu w tym Janusz Sepioł, architekt miejski Rzeszowa. – Poza Wuppertalem, żadne miasto w Europie nie buduje takiej kolejki. Nikt w takie eksperymenty nie poszedł. Wszyscy są tacy głupi? – pyta Sepioł. Jego zdaniem, Rzeszów bardziej potrzebuje lepszej bazy dla rowerzystów, których w mieście jest coraz więcej. 

– Już wolę tramwaje od kolejki – dodaje Konrad Fijołek. Pomysł z budową tramwajów w Rzeszowie zaproponował już w 2014 roku Andrzej Szlachta (PiS), gdy kandydował na prezydenta miasta. Szlachta zapowiadał wtedy, że szybki tramwaj jeździłby po obecnej autobusowej linii „Koła”. Tramwaj też odjechał. Kolejkę w Polsce chce budować Śląsk. 

(ram)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama