Zdjęcie: Budowa Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki w Rzeszowie (fot. Adam Lampart / Urząd Miasta Rzeszowa)

W Rzeszowie trwa jeden z najgorętszych sporów tej kadencji. Chodzi o planowaną zamianę miejskich gruntów z deweloperem Resovia Residence, która obejmuje m.in. targowisko Balcerek oraz tereny przy ul. Krakowskiej, Litewskiej i Wyspiańskiego.

Prezydent Konrad Fijołek przekonuje, że stawką jest przyszłość Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki, ale przeciwnicy tego rozwiązania alarmują o gigantycznych zyskach dewelopera, zaniżonych wycenach i możliwym chaosie urbanistycznym. Spór o miejskie działki odbywa się już nie tylko podczas sesji Rady Miasta, ale trwa też w mediach społecznościowych.

Zamiana działek kością niezgody

Temat planowanej zamiany gruntów między miastem Rzeszów a spółką Resovia Residence narasta od tygodni. Jak już wcześniej opisywaliśmy, chodzi o pozyskanie przez miasto terenów przy ul. Wyspiańskiego, znajdujących się w otoczeniu budowanego Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki. W zamian deweloper miałby otrzymać miejskie działki przy ul. Krakowskiej, Litewskiej oraz teren targowiska Balcerek.

Według władz miasta pozyskanie gruntów przy stadionie ma kluczowe znaczenie dla przyszłego funkcjonowania PCLA. Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek podkreśla, że chodzi o stworzenie przestrzeni pod dodatkową infrastrukturę sportową i rekreacyjną. W swoim stanowisku zaznaczył, że stadion potrzebuje przestrzeni wokół, a teren miałby służyć rozwojowi funkcji sportowo-rekreacyjnych oraz bezpieczeństwu dużych imprez masowych.

Temat zamiany działek ma się pojawić na najbliższej sesji Rady Miasta Rzeszowa, która odbędzie się już 26 maja. Już teraz możemy być pewni, że dyskusja wokół tego tematu będzie bardzo zażarta. Głównym przeciwnikiem zamiany działek jest rady Jacek Strojny z klubu Razem dla Rzeszowa, który niejednokrotnie twierdził, że taka transakcja będzie dla miasta skrajnie niekorzystna.

Strojny alarmuje ws. wymiany

Jacek Strojny regularnie publikuje kolejne wpisy dotyczące kulis całej sprawy, zarzucając władzom miasta brak przejrzystości i działanie korzystne dla inwestora. Wiceprzewodniczący Rady Miasta informował, że inwestor oraz działająca w jego imieniu spółka uzyskały decyzje o warunkach zabudowy dla terenów objętych planowaną zamianą.

Jak podał, już 19 sierpnia 2025 roku spółka Kuryłowicz & Associates Engineering otrzymała WZ dla działki przy ul. Moniuszki, czyli placu Balcerowicza, a 6 listopada 2025 roku Resovia Residence uzyskała warunki zabudowy dla działki przy ul. Litewskiej. Opublikował także plany związane z zabudową terenu przy ul. Krakowskiej, gdzie deweloper miał złożyć trzy wnioski o warunki zabudowy.

„Inwestycja, którą chce zrobić deweloper na pozyskanych od miasta działkach jest olbrzymia. Po prawej stronie oznaczyłem osiedle KrakoVska – mimo że zdominowało okolicę, to w porównaniu do planowanego osiedla Resovia Residence wygląda skromnie” – zaznacza Strojny, ostrzegając przed chaosem urbanistycznym w tej części miasta. „Balcerek to pikuś – tutaj są prawdziwe pieniądze” – napisał radny. Dodał również, że obok Nowego Świata władze i deweloper szykują „Hong Kong”.

Grafika z projektu stanowiącego załącznik do wniosku WZ złożonego przez inwestora (fot. Jacek Strojny – Radny Miasta Rzeszowa / Facebook)

Jak twierdzi Strojny, w ramach transakcji na linii miasto – deweloper miało jednocześnie dojść do rażącego zaniżenia wartości działek miejskich. „Skala planowanej inwestycji pokazuje jaka jest faktyczna wartość działek, które oddaje miasto – wyceniło ją na 5,5 mln zł. Trudno mi tutaj oszacować wartość zysku dewelopera. Z całą pewnością będzie znacznie wyższy niż ten z działki na Balcerka. Zatem oddajemy działkę za niewielki procent jej rynkowej wartości” – pisze radny.

„Teatr wokół Balcerka”

Strojny zwrócił też uwagę, że jeszcze w 2024 roku rada miasta przystąpiła do przygotowania miejscowego planu zagospodarowania dla Balcerka. W uzasadnieniu uchwały zapisano wtedy, że targowisko „wpisało się już w tkankę miasta”, a jego przyszłość powinna zostać poprzedzona konkursem urbanistycznym. Zdaniem Strojnego zamiast planu miejscowego i szerokiej debaty pojawiły się decyzje WZ umożliwiające intensywną zabudowę.

Kilka dni później radny opublikował kolejny wpis, w którym bardzo ostro ocenił przebieg Komisji Planowania Przestrzennego, porównując obrady do „teatru wokół Balcerka”.

„Komisja (…) przypominała dobrze wyreżyserowaną sztukę z podziałem ról i starannie dobranymi aktorami. Scenariusz obejmował efekt autorytetu, piękne grafiki, dramatyczne zwroty akcji. Sztuka została tak pomyślana aby w głowach uczestników zostawić nieodparte przekonanie – narzucana nam od kilku miesięcy narracja Władz jest jedyną możliwą i konieczną. Obserwując tę sztukę, ale będąc (jak rozumiem) także jej częścią, nie mogłem się jednak skupić. Nad tą sceną unosił zapach, nieprzyjemny, stopniowo nasilający się. Myślałem początkowo że to jakaś awaria kanalizacji… jednak nie… to chyba coś innego. W pewnym momencie zapach stał się bardzo intensywny… wyszedłem… . Chyba nie po angielsku… Gdy zostawiłem Ratusz za sobą przyszło mi do głowy jedno z najkrótszych kazań… marniejemy.” – skwitował.

Wyliczenia dotyczące Balcerka

Największe emocje wywołał wpis Strojnego z 20 maja. Radny przekonywał w nim, że sam projekt mieszkaniowo-handlowy na terenie obecnego targowiska „Balcerek” może przynieść deweloperowi gigantyczne zyski. Padły też konkretne kwoty.

„67,5 mln zł – tyle może zarobić deweloper na mieszkaniach wybudowanych na Balcerku” – napisał. Według jego wyliczeń powierzchnia użytkowa mieszkań miałaby wynosić około 9 tys. metrów kwadratowych, a ceny mieszkań w tej lokalizacji mogłyby sięgnąć nawet 15 tys. zł za metr.

Strojny twierdzi także, że inwestor planuje wystąpić o zwiększenie wysokości zabudowy do 30 metrów, co miałoby jeszcze bardziej zwiększyć skalę inwestycji i sam wygląd tego miejsca w przyszłości. Jednocześnie podkreślał, że „nawet ten mityczny offset nic nie kosztuje dewelopera”, ponieważ różnicę w wycenie terenów miałoby pokrywać samo miasto.

„Jak widzicie, już na samym Balcerku PUM, który może wybudować deweloper jest ponad dwukrotnie większy niż PUM w pozwoleniu, które zawiesił na Wyspiańskiego (niecałe 4000 m2), po trzykrotnym podważeniu przez Wojewodę, no i cena lepsza. A jeszcze dostaje Krakowską i Litewską. Tutaj zyski będą jeszcze większe” – kwituje Strojny.

Fijołek: „Pseudozarzuty” i „manipulacje”

Na krytykę dotyczącą planowanej zamiany działek bardzo stanowczo odpowiedział prezydent Konrad Fijołek. W swoim wpisie stanowczo odrzucił zarzuty swojego politycznego oponenta. „Wszelkie pseudotezy i pseudowyceny, prezentowane zwłaszcza przez radnego Jacka Strojnego, są nieprawdziwe i są nieudolną próbą manipulacji opinią publiczną” – napisał włodarz stolicy Podkarpacia.

Fijołek podkreślał, że celem miasta jest zabezpieczenie terenów wokół stadionu na potrzeby mieszkańców i sportowców. Prezydent odniósł się także do zarzutów dotyczących sprzedaży terenów wokół stadionu, które obecnie miasto próbuje uzyskać od dewelopera. „To władze klubu sprzedały wcześniej te tereny. Doskonale Pan to wie i usiłuje manipulować opinią publiczną” – odpowiedział Strojnemu.

„Przedpole PCLA jest ważne. To oczywiste. Dlatego też proszę o wyjaśnienie, dlaczego dopuścił Pan do tej sytuacji? Dlaczego zrezygnował Pan ze ZRID-u na drogę? Dlaczego trzykrotnie wydawał Pan inwestorowi niezgodne z prawem pozwolenia na budowę na obszar przedpola? Zagubił się Pan, zapętlił w tej swojej socjologii miasta jak żaba w węźle gordyjskim, który podobno miał być przecięty! Myślę, że społeczeństwo powinno powiedzieć dość” – punktował Strojny.

Fijołek odpowiedział, że decyzja ZRID pozwala wyłącznie na budowę drogi, a nie boisk i terenów rekreacji, które mają powstać przy PCLA. „To raczej Pan się zagubił w wymyślaniu kolejnych dziesiątek pseudo teorii i pseudo uzasadnień oraz paskudnych manipulacji – żeby tylko znaleźć jakiś pseudo pretekst żeby torpedować logiczną dla Miasta rzecz – rozwój terenów sportowo-rekreacyjnych. Proszę już nie wymyślać kolejnych pseudo pretekstów, tylko raz w życiu odważnie podjąć decyzję korzystną dla miasta” – ripostował prezydent.

Prezydent wycofa projekt… jeśli?

Prezydent Fijołek w specjalnie wystosowanym komunikacie stwierdził, że kluczowe znaczenie przy pozyskaniu terenu przy Podkarpackim Centrum Lekkiej Atletyki ma stanowisko sportowców, trenerów i działaczy sportowych.

„To oni najlepiej wiedzą, czego potrzebuje rzeszowski sport. Dlatego też w sobotę spotkam się z przedstawicielami klubu Resovia i będę rozmawiał o tym, czy dodatkowa infrastruktura sportowa przy Podkarpackim Centrum Lekkiej Atletyki jest potrzebna klubowi i jego sekcjom. Jeśli działacze powiedzą, że nie jest potrzebna – wycofam projekty uchwał dotyczące zamiany terenów i pozyskania działek przy PCLA z najbliższej sesji” – zapowiedział prezydent.

Wśród głosów mieszkańców, którzy skomentowali wpis Fijołka, przeważają te krytyczne. Jak podkreślają rzeszowianie, opinię środowiska sportowego ws. dodatkowych terenów można przewidzieć. „Pytanie działaczy o to, czy chcą dodatkowej infrastruktury, jest po prostu bardzo wygodną podkładką. Bo później zawsze można powiedzieć: „działaliśmy dla dobra klubu i sportowców”. Tylko że to trochę jak pytanie pracownika, czy chce podwyżki. Odpowiedź jest przecież z góry znana” – pisze jeden z mieszkańców miasta.

Jednocześnie Fijołek podkreśla, że PCLA to inwestycja o ogromnej skali, warta blisko 200 mln zł i znajdująca się już na zaawansowanym etapie realizacji. W jego narracji stadion ma pełnić nie tylko funkcję sportową, ale również kulturalną, umożliwiając organizację wydarzeń masowych dla kilkudziesięciu tysięcy osób. Właśnie dlatego wielokrotnie argumentował, że tereny wokół obiektu mają strategiczne znaczenie dla jego przyszłego funkcjonowania.

Mieszkańcy zabrali głos

Pod wpisami prezydenta pojawiło się wiele komentarzy mieszkańców, którzy wyrażają obawy dotyczące planowanej zamiany działek. Pan Maciej napisał, że stanowisko mieszkańców jest jednoznaczne i brzmi: „nie dla wymiany działek”. Dodał również, że według prowadzonych przez niego ankiet ponad 90 proc. mieszkańców miało być przeciwnych takiemu rozwiązaniu. „Sportowcy mają swoje potrzeby, deweloper swoje interesy, ale to mieszkańcy powinni być tutaj najważniejsi” – podkreślił.

Kolejny z mieszkańców stwierdził, że miasto powinno dążyć do zupełnie innego rozwiązania w sprawie terenów przyległych do powstającego obiektu sportowego przy ul. Wyspiańskiego. „Proszę pozyskać działki przy PCLA bez zamiany terenów” – czytamy. Pani Justyna zwracała natomiast uwagę na ryzyko zagęszczenia zabudowy wokół osiedli znajdujących się przy terenach, które ma uzyskać deweloper. „Czy miasto przez moment pomyślało o zwykłych obywatelach?” – zapytała.

Spór wokół Balcerka, Krakowskiej, Litewskiej i terenów przy PCLA wyrósł na jeden z najważniejszych politycznych konfliktów w Rzeszowie. Z jednej strony władze miasta przekonują, że chodzi o strategiczne zabezpieczenie terenów wokół stadionu wartego blisko 200 mln zł. Z drugiej opozycja oraz część mieszkańców alarmują o możliwym uprzywilejowaniu dewelopera, zbyt intensywnej zabudowie i braku transparentności całego procesu. Najbliższa sesja rady miasta może okazać się kluczowa dla przyszłości całej transakcji.

Czytaj więcej:

Władze Rzeszowa szykują się do zamiany gruntów z deweloperem. W tle „Balcerek”, PCLA i miliony