Reklama

Do Sądu Rejonowego w Rzeszowie trafił wniosek prokuratury o warunkowe umorzenie postępowania wobec Dariusza D., byłego posła PSL, który w ubiegłym roku po pijanemu wszczął awanturę z policjantami.

– Złożony został taki wniosek, ponieważ okoliczności sprawy nie budzą wątpliwości. Istniały przesłanki, pozwalające na to, by wniosek o warunkowe umorzenie postępowania złożyć. Podejrzany przyznał się do winy, nie był wcześniej karany, wyraził skruchę i żal. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie sąd, który nie jest związany z naszym wnioskiem – mówi Edyta Lenart, szefowa Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie.

Dariusz D. jest podejrzany o naruszenie nietykalności cielesnej policjanta z rzeszowskiej komendy miejskiej. Prokuratura uznała jednak, że postępowanie wobec byłego rzeszowskiego posła PSL można warunkowo umorzyć. To oznacza, że w świetle przepisów nie będzie osobą karaną, jeżeli wniosek prokuratury zostanie uwzględniony przez Sąd Rejonowy w Rzeszowie.

Zarzuty Dariuszowi D. zostały przedstawione po awanturze, jaką wywołał nocy z 26 na 27 września ub. r. Ówczesny poseł PSL bawił się w restauracji LUKR w galerii Millenium Hall przy al. Kopisto w Rzeszowie. Zaczął się awanturować z pracownikami, że nie chcą mu wydać kurtki z szatni. Obsługa odmówiła, bo Dariusz D. nie miał numerka.

W tym samym czasie policjanci interweniowali wobec innego mężczyzny, którzy wszczął awanturę w sąsiadującym z restauracją Hotelu Hilton Garden Inn. Poseł podszedł do policjantów, zaczął na nich krzyczeć, jednego z funkcjonariuszy popchnął. Policjanci nie wiedzieli, że mają do czynienia z posłem, skali go kajdankami i zawieźli na izbę wytrzeźwień. Dopiero tam się okazało, że zatrzymany Dariusz D. to poseł PSL.

D. został odwieziony do domu, a prokuratura wszczęła dochodzenie w tej sprawie. Dariusz D. początkowo tłumaczył się, że to, co robi w wolnym czasie, to jego sprawa. Potem oświadczył, że „poseł to nie święta krowa, ale to też człowiek”. Za swoje zachowanie przeprosił, zapowiadał, że nie będzie startował w październikowych wyborach. Słowa jednak nie dotrzymał. Ale wyborcy dotrzymali i Dariusza D. na następną kadencję już nie wybrali.

Dariusz D. dostał się do Sejmu w 2011 r. z listy Ruchu Palikota. W trakcie kadencji zmienił barwy partyjne. W kwietniu 2014 r. wstąpił do PSL. Podczas ostatnich wyborów startował z trzeciego miejsca rzeszowskiej listy ludowców. Zdobył tylko 317 głosów.

(mak, kaw)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

5 KOMENTARZE

  1. Bo chłop miał za zadanie osłabić PSL przed samymi wyborami. Dogadał się z PiS zaraz po zadymie w Szpitalu Wojewódzkim. Zaraz po umorzeniu sprawy wskakuje na fotel do dyrekcji w Szpitalu Wojewódzkim nr 1. Prokuratura umarza sprawę bo wie, że jak coś to akt łaski jest już w pogotowiu.

  2. a niby z jakiej racji umorzenie ? za o wiele mniejsze wykroczenie dostałem od ówczesnego kolegium full wyrok, bezlitośnie. Ukarać, niech dziad nie myśli, że jest ponad prawem.

Comments are closed.