Reklama

Polskie Stronnictwo Ludowe nie zatwierdziło listy wyborczej do Sejmu dla okręgu rzeszowskiego. Waży się los Jana Burego, szefa podkarpackiego PSL, któremu prokuratura chce postawić zarzuty.

Jan Bury miał otwierać listę PSL w okręgu rzeszowskim. W sobotę na konwencji wyborczej w Warszawie ludowców zatwierdzane były listy wyborcze partii. Lista kandydatów z okręgu rzeszowskiego, jako jedyna, nie została jednak zatwierdzona. Powodem jest zamieszanie wokół Jana Burego, przewodniczącego klubu parlamentarnego PSL i szefa ludowców na Podkarpaciu.

Buremu prokuratura chce postawić trzy zarzuty przestępstw urzędniczych związanych z konkursami na obejmowanie funkcji przez dyrektorów, wicedyrektorów delegatur Najwyższej Izby Kontroli oraz wicedyrektora centrali NIK.

„Huzia na Józia” nie będzie

Janusz Piechociński, przewodniczący PSL, w trakcie konwencji wyborczej partii powiedział dziennikarzom, że ludowcy czekają na wyjaśnienia samego Burego.

– To, co się wydarzyło, jest dla nas zaskakujące. Nie znamy sprawy prokuratury, ale traktujemy ją z wyjątkową powagą. Nigdy nie dołączamy do tych, którzy z łatwością „huzia na Józia” rzucają się na każdego, który został pomówiony, stygmatyzowany, czy oskarżony – powiedział Piechociński.

Zaznaczył, że pierwszy krok należy teraz do Jana Burego, który powinien się odnieść do całej sprawy. Na początku przyszłego tygodnia odbędzie się Konwent Seniorów oraz posiedzenie sejmowej komisji regulaminowej, na których będą omawiane szczegóły wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu Janowi Buremu.

PSL nie na jeden sezon

– Ważą się losy Jana Burego? – pytali dziennikarze.

– W polskiej tradycji mamy bardzo często sprawy, które były bardzo głośne na etapie zgłaszania. Na środku Bałtyku zatrzymano pewnego człowieka (w 2002 r. Zbigniewa Farmusa, asystenta ówczesnego wiceministra obrony narodowej Romualda Szeremietiewa – red.), byłemu wiceministrowi obrony (Szeremietiewowi – red.) strzelono oskarżeniami, a później się okazało, że trzeba było go przeprosić – przypominał Janusz Piechociński.

I dodał: – My jesteśmy partią nie na jeden sezon polityczny. Nie wykonujemy łatwej bieganiny, porzucania kolejnych różnych ofiar, pomówień, stygmatyzacji, czy oskarżeń. Nie cieszymy się z tego, nawet jak dotyka to osób z innych obozów politycznych. Tutaj nie chodzi o kwestię koleżeństwa, ale zwykłą przyzwoitość. Głos należy do osoby obwinionej.

Piechociński powiedział, że PSL nie będzie podejmowało „dramatycznych decyzji”. – To jest próba dla każdego dojrzałego człowieka. Jan Bury to dojrzały parlamentarzysta, polityk i człowiek i na pewno wie, co się robi w takiej sytuacji – stwierdził Janusz Piechociński.

Trzy zarzuty dla Burego

Prokuratura Apelacyjna w Katowicach twierdzi, że Jan Bury w 2013 r., miał zabiegać o to, by ówczesny wiceprezes NIK wygrał konkurs na dyrektora delegatury w Rzeszowie. Później Bury próbował wpłynąć na szefa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego, by wicedyrektorem rzeszowskiej delegatury NIK został protegowany polityka PSL – Paweł Adamski.

Konkursu na dyrektora rzeszowskiej NIK, który wygrał Wiesław Motyka, nie unieważniono. Adamski, wskazany przez Burego, został wicedyrektorem.

Prokuratura uważa, że Jan Bury wpływał również na wyniki kontroli NIK, prowadzonej w gminie Chmielnik w sprawie farmy wiatrowej. Bury miał zabiegać o zmianę komisji tak, aby podjęła ona korzystną decyzję dla gminy, która nie zgadzała się z ustaleniami kontroli.

Zarzuty w tej samej sprawie prokuratura chce także postawić Krzysztofowi Kwiatkowskiemu, który sam zrzekł się immunitetu. Jan Bury wydał tylko oświadczenie, w którym napisał m.in., że od ponad 2 lat CBA prowadzi wobec niego „bezpardonową akcję mającą na celu wyeliminowanie z życia publicznego”.

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ: