Zdjęcie: Kamil Pudełko / Rzeszów News
Reklama

Nowy operator miejskiej wypożyczalni wybierany co roku, czy jeden na dłużej? Ratusz woli pierwszą opcję. – To prowizorka – twierdzą rzeszowscy radni PiS. 

Wypożyczalnia rowerów miejskich “grzeje” w Rzeszowie od wielu lat. Najpierw przez RoweRes, który zamiast porządnego sprzętu zaoferował docelowo „straszaki na turystów”. Teraz sprawa rozbija się o to, czy miasto powinno wybrać stałego operatora i podpisać z nim umowę np. na dwa lata, czy co roku wybierać nowego.

Rower dostępny przez cały rok?

Za pierwszą opcją są radni PiS – Marcin Fijołek, Waldemar Szumny i Mateusz Szpyrka. Przekonują, że temat miejskiej wypożyczalni jednośladów w Rzeszowie należy potraktować poważnie i kompleksowo. Na najbliższą sesję Rady Miasta (23 kwietnia) przygotowali uchwałę intencyjną, która ma skłonić miasto do wybrania jednego operatora na dłużej niż jeden sezon. W tym roku będzie nim Green Electricity.  

W uzasadnieniu uchwały czytamy, że „rolą władz miasta powinna być promocja roweru, jaki zdrowego i ekologicznego środka transportu. (…) A tworzenie warunków umożliwiających łatwy i tani dostęp do roweru jest bez wątpienia jednym z głównych sposobów na promowanie tej formy transportu”.

Radni PiS wskazują także na zalety jazdy rowerem, m.in. omijanie korków. – W tej chwili wypożyczalnia ma charakter prowizoryczny i doraźny. Zależy nam na tym, by była całoroczna, zorganizowano ją tak, by zarówno mieszkańcy, jak i turyści mogli sprzęt wypożyczyć o każdej porze roku – mówi Marcin Fijołek, szef PiS w Radzie Miasta Rzeszowa. 

Politycy PiS twierdzą, że wprowadzenie całorocznej wypożyczalni miejskiej jest możliwe. Za przykład podają Wrocław, gdzie liczbę rowerów zwiększono z 800 do 2000, co ma być dowodem na to, że to opłacalny interes. 

PiS: potrzebne są miejsca parkingowe

Rowery Blinkee, które były w tamtym roku przez ponad trzy miesiące i które będą w 2019 roku (plan zakłada, że od maja do listopada) są rowerami czwartej generacji – nie potrzebują stacji bazowych. Można je zostawiać obojętnie gdzie w wyznaczonej strefie. 

– Niepożądanym zjawiskiem jest to, aby rowery można było zostawić w każdym miejscu w mieście. Stojaków na rowery powinno być w mieście więcej, co umożliwi dbałość o bezpieczeństwo i o sam sprzęt – uważa Marcin Fijołek.

PiS uważa, że w wyznaczanie miejsc parkingowych dla miejskich rowerów powinni być zaangażowani mieszkańcy, wypełniając specjalne ankiety. Sami radni typują, że parkingi powinny być w centrum miasta, w okolicach uczelni, hoteli, kościołów, galerii handlowych i dużych zakładów pracy.

Zdaniem PiS wypożyczalnia rowerów powinna być także zsynchronizowana z Rzeszowską Kartą Miejską, by maksymalnie ułatwić korzystanie z rowerów, a także innych sprzętów, jak np. skuterów elektrycznych. – Obecna prowizorka nie pozwala w sposób kompleksowy myśleć o rowerze miejskim – twierdzi Marcin Fijołek.

Ratusz: więcej problemów niż pożytku

Co na to ratusz? – Postęp idzie zbyt szybko. Już pracuje się nad rowerami piątej generacji. Nie chcemy się wiązać z jednym operatorem. Gdy postawiliśmy na takie rozwiązanie [z RoweResem – przyp. red.], okazało się, że było więcej problemów, niż pożytku. Wolimy podpisywać umowy co roku – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

W tym roku w miejskiej wypożyczalni jednośladów będzie 80 rowerów, 20 skuterów elektrycznych, a nowością będą hulajnogi elektryczne. Miasto wyda na to 126 tys. zł. – Umowę z operatorem podpiszemy prawdopodobnie w tym tygodniu – zapowiada rzecznik Chłodnicki.

joanna.goscinska@rzeszow-news.pl

Reklama

NAPISZ KOMENTARZ:

6 KOMENTARZE

  1. A co ma miasto do tego?
    Jak ktoś chce nie sobie robi jakieś wypożyczalnie, jak nie to żadna strata. Nie rozumiem czemu mamy się do tego dokładać.

  2. Rowerem w zimie?
    Pewnie, że się da. Cała przyjemność wyskoczyć na mtb albo przełaju w teren. Sporo osób ma nawet dodatkowe złomki do tyrania w solnych warunkach po mieście. Do tego zakładają odpowiedni ubiór, który lepiej sprawuje się przy niskich temperaturach i przenikliwym wietrze oraz kask.

    Ale to jest rower miejski! Z założenia przeznaczony do transportu na krótkie dystanse bez specjalnych przygotowań! Śnieżnych dni nie jest dużo, mroźnych trochę więcej. Ale mimo wszystko nie byłbym zainteresowany korzystaniem z takiego roweru w zwykłej, obszernej kurtce, czapce, cięższych butach, śliskich rękawiczkach i jakichś okularów ochronnych. Zima rządzi się swoimi prawami. W lecie można z marszu korzystać sobie z mieszczuchów.

    PIS wymyślił coś, co będzie chciał lansować a później głośno lamentować, że władza miasta nie chce tego wprowadzić. Zwykła polityka.

  3. W poprzednim sezonie jeździłem zarówno i rowerem, i skuterem – i muszę się z Tobą zgodzić. Rowerami jeździło się dość topornie, a montaż nawet najprostszych przerzutek poprawiłby jazdę nimi co najmniej o 50%.

    Jednocześnie jestem w stanie zrozumieć, że to mają być rowery dla każdego, a więc dla osób o różnym wzroście i doświadczeniu, nie mniej zamontowanie przerzutek bardzo poprawiłoby korzystanie z roweru – ale pewnie też i zwiększyłoby liczbę uszkodzonych rowerów ze względu na ten mechanizm.

    Podobno były jeszcze rowery elektryczne, ale ja niestety nie miałem okazji przejechać się takim rowerem.

    Natomiast jazda skuterem na plus – łatwy do opanowania i dość żwawy nawet jak na elektryczny silnik.

  4. Fajnie, że rowery będą. Fajnie, że bez stacji dokujących. I to by było tyle zalet blinkee. Wszyscy rozpisują się na ich temat, jakie to one były świetne, jak cudownie się nimi jeździło. Otóż nie. Cudownie to je się obsługiwało, wypożyczało. A sama jazda (czyli to, do czego rowery służą) to jakaś masakra. Małe koła, błotnik na jednym wsporniku stale uderzający o koła i najważniejsze brak przerzutek. Nie dało się nimi wyjechać pod najmniejszą górkę. A jak dało, to człowiek był cały zziajany. Więc nie wiem skąd ten zachwyt nad tym operatorem.
    PS.
    Na temat skuterów się nie wypowiadam bo z nich nie korzystałem.

Comments are closed.