Zdjęcie: Sebastian Fiedorek / Rzeszów News
Reklama

Tadeusz Ferenc wciąż będzie zarabiał 12,5 tys. brutto. Radym PiS nie udało się obniżyć pensji prezydentowi Rzeszowa.

Rada Miasta Rzeszowa nie obniży pensji Tadeuszowi Ferencowi o 20 proc. Tak we wtorek zadecydowało 15 radnych Rozwoju Rzeszowa i PO. Pensję Ferenca chciało obniżyć tylko 8 radnych PiS. 

Oznacza to, że Tadeusz Ferenc wciąż będzie zarabiał 12 525 zł brutto. W skład wynagrodzenia wchodzą: płaca zasadnicza (6200 zł), dodatek specjalny (2985 zł), dodatek funkcyjny (2100 zł) i dodatek stażowy (1240 zł). Na rękę Ferenc dostaje w tej chwili ok. 9 tys. zł. Gdyby radni obniżyli prezydentowi wynagrodzenie, to zarabiałby 10 940 zł brutto.

Uchwała na sesję Rady Miasta przygotowana przez ratusz miała związek z rozporządzeniem, które rząd przyjął 19 maja br. Miała to być, zdaniem rządu, odpowiedź na “powszechne oczekiwania społeczne związane z pełnieniem funkcji publicznych”. Obniżka pensji samorządowcom ma wejść w życie od 1 lipca. 

W rzeczywistości rząd PiS postanowił ukarać samorządowców i posłów, po tym, gdy w lutym 2018 roku Krzysztof Brejza, poseł Platformy Obywatelskiej, ujawnił, że w 2017 roku ministrowie ówczesnego rządu Beaty Szydło dostawali nagrody, będące „drugą pensją”. Na nagrody wydano 1,5 mln zł.  

Wynagrodzenie prezydenta ustala Rada Miasta. Ta zdecydowała, że pensji Tadeusza Ferenca nie obniży. Koalicjanci z Rozwoju Rzeszowa i Platformy Obywatelskiej uważają, że za dobrą pracę należy się godziwe wynagrodzenie.

– Przyzwoitość nakazywałaby, aby do końca kadencji tego wynagrodzenia dla prezydentów nie zmieniać. Jeśli nie chcemy mieć państwa dziadowsko zarządzanego, to musimy dbać o to, aby ludziom, którym powierzamy nasze miasta i gminy, dobrze zarabiali, bo skutek będzie opłakany – mówi Andrzej Dec (PO), przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa. 

W podobnym tonie wypowiadał się Konrad Fijołek (Rozwój Rzeszowa). – Do tej pory prawo nie działało wstecz i nie powinniśmy ingerować w “kontrakt” prezydenta zawarty z  suwerenem – mówił Konrad Fijołek. 

Sławomir Gołąb (Rozwój Rzeszowa) z kolei zawnioskował, aby o 20 proc. podnieść pensję prezydentowi. – Nie ma w tym żadnej wazeliny, bo po prostu powinniśmy być przykładem dla innych samorządów – mówił radny Gołąb. Wniosek nie przeszedł, bo obecne wynagrodzenie Tadeusza Ferenca jest maksymalne, jakie może dostawać. 

(jg)

redakcja@rzeszow-news.pl

Reklama

Comments are closed.